sobota, 28 maja 2011

Veno wysoko się ceni...

Tyle nazbierało się tematów, że powinniśmy produkować artykuł jeden za drugim. Żeby nadrobić zaległości trzeba chyba zacząć od spraw najbardziej aktualnych. Czynimy to z tym większą ochotą i przyjemnością, że do akcjonariatu VENO zawitało mnóstwo nowych inwestorów, a co za tym idzie opanowali oni popularne fora internetowe.  

Również nasz blog jest częściej odwiedzany, co nie idzie niestety w parze z poziomem komentarzy i komentatorów. W przeciwieństwie do jakiegoś innego bloga traktującego o VENO od początku umożliwialiśmy komentowanie tekstów. Tak będzie nadal, natomiast zmuszeni jesteśmy kasować komentarze zawierające wulgaryzmy lub po prostu obraźliwe.

Kiedyś powodem napływu świeżego narybku inwestorów było ogłoszenie sprzedaży superauta - w oficjalnym raporcie giełdowym EBI. To kłamstwo później przemianowano na "zabieg marketingowy". Ciekawe, że spółka która trudniła się niesamowitą wyobraźnią w "zabiegach marketingowych" ogłaszanych w EBI, prasie i internecie, teraz o działaniach bloga VenoWatch mówi, że to kłamstwo i manipulacja. Co jak co, w końcu zarządzający Grupą Kapitałową VENO dobrze znają każdą odmianę tego słowa :) Dziwne, że ich zdania nie podziela nikt poza nimi samymi. No i oczywiście poza akcjonariuszami, którzy z urzędu muszą bronić swoich pieniędzy ulokowanych w akcjach spółki. 

Zaślepienie jest na tyle silne, że mało kto zauważa, że niemal 100% tekstów jest opartych na materiałach, do których podane są źródła i można znaleźć je w internecie, wydaniach archiwalnych prasy, raportach giełdowych EBI i ESPI, wywiadach itd. Również materiały, które nie są znane publicznie - bo stanowiłyby mocną rysę na budowanej "zabiegami marketingowymi" strategii - były opatrzone komentarzami odnośnie ich pochodzenia. Cóż, pieniądz zaślepia, a przykład w końcu idzie z góry.

Wracając zaś do spraw najświeższych, to w piątek, bo wielu męczarniach (dwie korekty) spółce udało się wyprodukować Raport EBI 15/2011 dotyczący zwołania ZWZ spółki, na którym będzie podjęta m.in. decyzja o podwyższeniu kapitału. Docelowo przewiduje się podwojenie ilości akcji! Żeby było jeszcze ciekawiej, to planowana cena emisyjna akcji o nominale 1 gr ma wynieść 7 gr, czyli tyle ile... kurs w dniu ogłoszenia raportu.

O produkowaniu akcji i tym pod jakimi wielkimi hasłami się to odbywało napiszemy wkrótce. Zaskoczenia nie kryją zaś solidarnie dziennikarze "Pulsu Biznesu" i "Gazety Giełdy Parkiet". Mamy nadzieję, że na fali ogólnej podejrzliwości i wrogości, nie zostaną oni posądzeni o paktowanie z blogiem VenoWatch.







 

piątek, 20 maja 2011

Arrinera Automotive S.A.

Czy pod presją forumowiczów, bloggerów, dziennikarzy i prokuratury spółka oraz jej ludzie chcą się zmienić i rozpocząć uczciwe życie i uczciwy biznes? Nigdy nie jest za późno... Co o naszych anty-bohaterach wie Lee Noble? Spróbujemy się nad tym wkrótce zastanowić...

 

środa, 27 kwietnia 2011

Dziwne decyzje biznesowe Veno

27 kwietnia 2011 roku spółka BLU PRE IPO (wcześniej Carbon Invest, jeszcze wcześniej Carbon Design) opublikowała zaudytowany raport roczny. Przy okazji raportu spółki, która "odżyła" w momencie, gdy zniknęło z niej Veno, można dowiedzieć się wielu ciekawych faktów.

Na początek, nieco na wesoło, jak widać: "baba z wozu - koniom lżej".

W październiku 2010 r. doszło do istotnych zmian w akcjonariacie Spółki. Dotychczasowy wiodący akcjonariusz, Veno S.A., zbyła wszystkie akcje Carbon Invest S.A. na rzecz podmiotów z grupy Blumerang S.A. W wyniku zawartych transakcji podmioty z grupy Blumerang S.A., stały się akcjonariuszami posiadającymi 59,27% w kapitale i głosach na walnym zgromadzeniu Spółki. Zarząd Spółki wiąże z tym faktem duże nadzieje wierząc, że otwiera on spółce nowe perspektywy realizacji strategii i rozwoju.

Brawa za szczerość! Nie to jednak w raporcie BLU PRE IPO jest najciekawsze. Dopiero z tego dokumentu można się dowiedzieć o ciekawych transakcjach zawieranych przez Veno. Raport biegłego rewidenta informuje:


W dniu 17 pazdziernika 2010 roku Spółka VENO S.A. zakupiła od Spółki Namiron Investements Ltd akcje w liczbie 700 000 sztuk. Po tej transakcji Spółka VENO S.A. posiadała łacznie 13 989 776 sztuk akcji, które stanowiły 32,7% kapitału podstawowego.

W dniu 25 pazdziernika 2010 roku Spółka VENO S.A. sprzedała wszystkie posiadane przez nia akcje Spółce Blumerang PRE IPO S.A. Po tej transakcji Spółka Blumerang PRE IPO S.A. posiadała 24 889 776 sztuk akcji, które stanowiły 58,1% kapitału podstawowego.

Niestety nie wiemy jaką cenę płaciło Veno spółce Namiron Investments Ltd, czyli de facto p. Andrzejowi Wojno (dobry znajomy i stały partner biznesowy p. Kuicha i p. Tomkiewicza). Transakcja kupna jest o tyle ciekawa, że osiem dni później cały swój pakiet Veno... odsprzedaje spółce Blumerang PRE IPO. Po ile? Tego też nie wiadomo. 

Skąd pochodziły pieniądze na kupienie akcji od kolegi (Namiron Inv. Ltd)? Z emisji akcji z początku 2010 roku, czyli de facto od inwestorów indywidualnych? Nie należy wykluczyć, że Veno przepłaciło za te akcje, bo i tak uśrednioną cenę nabycia mieli bardzo korzystną. 

I w ogóle, w jakim celu kupiono dodatkowy pakiet akcji skoro tak trudno sprzedać je później poprzez rynek nie obniżając przy tym wyceny (słowa p. Kuicha)? Kupiono akcje, żeby trudniej było je sprzedać po rynkowej cenie? :-)

Śmieszne w tym momencie są tłumaczenia prezesa Kuicha, że przecież zarobili X-procent na tej inwestycji. Trudno nie zarobić obejmując akcje po cenie nominalnej. Jeśli tylko nie doprowadzi się kursu do stanu jaki jest na Veno, czyli cena rynkowa równa się prawie cenie nominalnej, to sztuką byłoby nie wyjść z zyskiem.

Ogólnie Blumerang PRE IPO znakomicie wyszedł na interesach z Veno. Otóż p. Kuich wspaniałomyślnie zdecydował się nabyć wierzytelności tej spółki płacąc za nie niemal ich  równowartość (podczas, gdy na rynku wierzytelności sprzedawane są z co najmniej 20% dyskontem!).


W grudniu 2010 r. Spółka sprzedała wierzytelności przysługujące jej od firmy Veno Automotive S.A. Nabywca tych wierzytelności była spółka Veno S.A. Łączna wartość sprzedanych wierzytelności wynosiła 496.538 zł. zaś cena ich sprzedaży 440.000 zł. Do dnia sporządzenia niniejszego sprawozdania wpłynęła pierwsza rata za w/w wierzytelności w kwocie 100.000 zł.


Zgodnie z umowa wierzytelność w kwocie 400,0 tys. zł zostanie spłacona w następujący sposób:

- 100,0 tys. zł do dnia 7 stycznia 2011 r.
- 300,0 tys. zł do dnia 31 marca 2011 r.

Natomiast wierzytelność w kwocie 40,0 tys. zł zostanie zapłacona nie później niż do dnia 31 marca 2011 r. Potwierdzono spłatę pierwszej raty dnia 4 stycznia 2011 roku w kwocie 100,0 tys. zł.

Skąd pochodziły pieniądze na wykupienie wierzytelności? Chyba zbędne pytanie. Prawie pół miliona (440.000 PLN) złotych realnej gotówki wypłynęło z Veno, a w zamian akcjonariusze dostali w nagrodę dług do ściągnięcia...

Ile super-aut trzeba wyprodukować i sprzedać, żeby załatać kolejne dziury w budżecie spółki?

Tyle było obietnic związanych z emisją akcji. Tyle miało być inwestycji w ciekawe spółki i ciekawe projekty. Tymczasem w kasie Veno pieniążków znowu coraz mniej, a w zamian długi do ściągnięcia od spółki-córki i dwa auta zwane terenowymi.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Z cyklu: Świat się śmieje

Na miejscu drugim uplasowała się spółka Veno. „Robimy ekskluzywny samochód sportowy, piekielnie szybki, piękny i podrasowany w wersji roadster oraz coupé. Opływający w bajery —zapewnia Arkadiusz Kuich, prezes Veno” („Puls Biznesu”, 23.07.2008). Te słowa obiegły media tempem, którego pewnie nie powstydziłby się projektowany samochód. Nad Wisłą zapachniało luksusem i wielkim światem, oto Rzeczpospolita miała mieć swoje Ferrari.

Trzeba pamiętać przy tym, ze Veno to nie General Motors, tylko fundusz typu private equity, inwestujący kapitał w projekty, takie jak opisany powyżej samochód Jamesa Bonda. Pozostałe inwestycje Veno nie są tak spektakularne, za to zostały wymiernie wycenione przez rynek. Na pierwszej, bardzo dziwnej, dodajmy, sesji za walory płacono nawet 2,18 zł, ale także… 27 groszy – ostatecznie kurs zameldował się na zamknięciu na poziomie 80 groszy. Nawet jak na NewConnect jest to zmienność „znacząca”.

Od tego czasu kurs systematycznie spadał i osiągnął dno na poziomie 2 groszy za walor. Zdarzały się okresowe korekty nawet do poziomu 18 groszy, ale walor szybko wracał na należne mu miejsce. A samochód?: „Obecny etap prac jest już wysoce zaawansowany, a ukończenie prototypu jest planowane już wkrótce.” - podaje strona internetowa spółki. I tak niezmiennie od 3 lat, podczas gdy kurs wesoło „szura” po dnie.

sobota, 2 kwietnia 2011

Venokio


Tak miało być 

"Limitowaną serią 50 egz. ekskluzywnego samochodu sportowego są m.in. inwestorzy z krajów arabskich i kilka dużych nazwisk z Polski" (23.07.2008), "Na pewno samochód powstanie w tym roku" (18.03.2009), "Veno wyprodukuje supercara z Chińczykami" (18.10.2010), "VenoCar zadebiutuje w II kwartale" (10.03.2010) — tak od lat prezes Veno Arkadiusz Kuich roztacza wizję wyprodukowania suparauta wyścigowego przez spółkę zależną. Termin premiery jest wciąż przekładany, a kurs spółki szoruje po dnie i od dłuższego czasu wynosi 2 lub 3 grosze. 

Akcja inwestor — pytania bez odpowiedzi:

Czy po niepowodzeniu rozmów z podmiotem chińskim w zakresie inwestycji w spółkę Veno Automotive trwają obecnie jakieś rozmowy w tym zakresie z innymi inwestorami? (…) Jak oceniają państwo możliwość skierowania emisji akcji VA do aktualnych akcjonariuszy Veno i na ile szacują państwo szanse powodzenia takiej emisji (…) jeśli od wielu miesięcy nie potrafią państwo przekonać żadnych podmiotów o atrakcyjności spółki Veno? 


poniedziałek, 14 marca 2011

VenoCar - historia kłamstwa okiem aparatu foto, cz. 2

Niespodzianka dla wszystkich fanów superpojazdu. Poniżej kolejne zdjęcia samochodu z tajnego warsztatu, w którym odbywa się budowa prototypu. Nawiasem mówiąc - jak pouczył nas w komentarzu jeden z Czytelników - prototyp nie jest najlepszą nazwą, która miałaby oddać stan projektu.

Prototyp to jest przedprodukcyjna wersja finalnego produktu(w jego zamierzonych technologiach, w zasadzie jest to tzw przedprototyp testowy wypuszczany w nastu wersjach do celów badawczych, poprawek itp). Zgodnie z tym co jest na stronie VENO CARA to to co tu widać można najwyżej nazwać makietą, statyczną puki co a jak dadzą silnik to może i pojedzie ale będzie tylko makietą, lub inaczej conceptcarem. Ze zdięć wynika że nie ma jak w zapowiedziach monocoque i ramy z laminatów o zmiennych przekrojach profili, ram jest zwykłą kratownicową stalówką od kitcara, i cała makieta nie wychodzi technologicznie ponad tzw. KITCAR, czyli garażowa zabawka o wyglądzie znaczącym więcej niż cała reszta. Dla przykładu pokazuje projekt stworzony tak jak miał być według zapowiedzi VENO, czyli przy zastosowaniu technologi porównywalnych z innymi firmami a nie panem Heniem z garażu.

http://www.autoblog.com/photos/de-macross-gt1/#3958224


Dość jednak teorii, poniżej kolejne zdjęcia. Można przyjrzeć się, jak z bliska wygląda "zastosowanie najwyższych technologii, których wymaga supercar". Mamy nadzieję, że nie zdradzamy zbyt wiele, bo przecież na Veno Automitive czyhają "firmy specjalistyczne, które wykorzystują technologie oraz materiały stosowane przy produkcji superaut." Dbałość o szczegóły, elementy z aluminium, dokładność co do milimetra... Poniosło nas - po prostu czytaliśmy (i cytowaliśmy) wyjaśnienia prezesów VA oraz Veno dotyczące kolejnych opóźnień.

Uprzedzając dociekliwe pytania niektórych Czytelników informujemy, że autorem wszystkich zdjęć jest Adam Nowak.

Zdjęcia z września 2010 roku:



  

piątek, 11 marca 2011

VenoCar - historia kłamstwa okiem aparatu foto

Najlepszym wstępem do artykułu, byłoby w tym miejscu przypomnienie wywiadów udzielanych przez prezesów Veno i VA oraz komunikatów płynących ze spółek. Bardzo ważny jest czas kiedy informacje były wypuszczane gawiedzi... Ponieważ pisaliśmy już o tym nie raz, proszę samemu sięgnąć do archiwum i sprawdzić kiedy szanowni Panowie informowali o rozpoczęciu sprzedaży auta, datach debiutu, stanie budowy auta (od zawsze na ukończeniu), wysokich technologiach itd. itd.

Poniżej unikalny fotoreportaż, który ujawnia całą prawdę o stanie, w jakim znajdował się ówcześnie prototyp. W pełnym świetle pokazuje "prawdomówność" kadry zarządzającej, która jawnie wprowadzała akcjonariuszy w błąd - tak w komunikatach giełdowych, jak i wywiadach czy bezpośrednich spotkaniach (jak to w hotelu Sheraton na początku 2010 roku, kiedy trzeba było pozyskać pieniądze od inwestorów).

W żaden sposób nie komentujemy zdjęć, nie komentujemy warunków, w jakich auto jest projektowane oraz wykorzystywanego sprzętu czy materiałów. Proszę ocenić samemu. Proszę skonsultować wyposażenie i metody w najbliższym warsztacie samochodowym...

Zdjęcia z maja 2008 roku:










Zdjęcia z grudnia 2009 roku:



Zdjęcia z kwietnia 2010 roku:



 
Zdjęcia z maja 2010 roku:





poniedziałek, 7 marca 2011

Super-bajka o super-aucie, cz. 11

Zapewne znajdą się tacy, którzy nadal nie rozumieją co dzieje się w Grupie Kapitałowej Veno. Podobno "świeci nad nią słońce". Postanowiliśmy więc założyć okulary (oczywiście przeciwsłoneczne) i przyjrzeć się mądrościom wypisywanym na witrynie firmy Veno Automotive S.A.

Dziękujemy za współpracę wszystkim, którzy osobiście zetknęli się z budową superauta (biorąc pod uwagę długą historię i to jak się traktuje współpracowników - jest ich coraz więcej). Uwaga: tekst może być nudny dla osób, które nie znają się na aspektach technicznych, a wolą jedynie słówka w rodzaju "odpał", "naganiacze" itd. itp.




„Jednym z głównych celów było uzyskanie dokładności poszczególnych elementów rzędu setnych części milimetra i z tego też powodu większość elementów  zaprojektowano z wykorzystaniem profesjonalnych systemów typu CAD: programu CATIA służącego do wspomagania prac inżynierskich w przemyśle lotniczym oraz programu SolidWorks służącego do modelowania projektowanego urządzenia jako modelu 3D.”




Otóż, aby zapewnić superdokładność laminat poliestrowo szklany ma grubość 5-6 a nawet 10mm. Kładziony był ręcznie do wykonywanych form zrobionych według ręcznie (!) zrobionych modeli w warsztacie pod Wrocławiem. Jeśli spółka zatrudnia zegarmistrzów, to jeszcze ma to uzasadnienie... Dodatkowo całość przykryto grubą warstwą szpachli poliestrowej mocno później szlifowanej.
Program CATIA, to oddzielny wątek. Obawiamy się, że nawet gdyby spieniężono cały majątek VA to firmy nie stać by było na program CATIA. (pełna wersja Catia V5 kosztuje około 100.000$). Skoro jednak można zrobić "piracką" wersję Lamborghini, to czemu nie na podobnym oprogramowaniu (ma to nawet głębszy sens :) )




„Proces ten uwzględniał także wyliczenia dotyczące wytrzymałości silników o mocach ponad 1000 KM.”




Pytamy - kto i kiedy robił takie wyliczenia? Nikt nigdy nie zdołał nawet przenieść do komputera tego czegoś dumnie nazywanego ramą, a co dopiero obliczyć jej wytrzymałość. To nie rama, a plątanina profili pospawana bez ładu i składu. Gdyby wyciąć połowę to i tak dałoby się jechać. Ciężka, bo zbudowana z najgorszej dostępnej stali rama. Równie dobrze można napisać, że jest obliczona nawet na turbinę gazową o mocy 10 MW.




„Rama zaprojektowana z wykorzystaniem programów CATIA i SolidWorks, powstała z elementów aluminiowych oraz z włókien węglowych, a także z rur z wysokowytrzymałej stali o zróżnicowanym przekroju. Nadwozie wykonane jest z kompozytów węglowych i kewlarowych.”




Oszustwo, bo rama nie widziała aluminium. Wysokowytrzymała stal i rury o zmiennym przekroju? Kolejna bzdura, bo to stalowe profile 40x60, 60x80, 80x80 o ściance 3-4mm. Owa stal to St2 i na mrozie lubi pękać. Radzimy więc nie sezonować tego VenoMobila pod chmurką (jak legendarnej Corvetty), bo na wiosnę "auto" będzie nie do poznania.




„Wszystkie elementy wykonane są ze skóry najwyższej jakości, delikatnie połyskującego aluminium i włókna węglowego.”




Ta skóra to zwykły skaj (przynajmniej w prototypie). W czasie wykonywania zdjęć nędznie zwisający, ale po małym retuszu sprzedany inwestorom (pod hasłem pierwszych nieoficjalnych zdjęć prototypu).




„Przód poprowadzony jest przy samej ziemi, co niezwykle poprawia właściwości aerodynamiczne. Dwa ogromne wloty powietrza sprawiają, że pęd powietrza utrzymuje samochód przy asfalcie, chłodząc jednocześnie rozgrzane hamulce.”




Nikt tak naprawdę nie wie jakie własności aerodynamiczne może mieć ten samochód. Nikt w spółce się jeszcze nad tym nie zastanawiał. Warto dodać, że wspomniane „wloty powietrza” to na obecnym etapie tylko atrapy. Tak więc nie trzymają samochodu przy asfalcie ani nie chłodzą hamulców.


Podsumowując: jest tak, że niektórzy kłamstwo nazywają kłamstwem. Inni, którym kłamstwo zbytnio weszło w krew, szukają zamienników, w tym przypadku znaleźli magiczny zlepek: „zabieg marketingowy”. Ten zabieg był tak realistyczny, że nawet twórca pomysłu – prezes Veno Automotive S.A. Łukasz Tomkiewicz - w to uwierzył.

Jak informują jego byli współpracownicy i podwładni, to właśnie on zlecał kopiowanie geometrii Lamborghini Reventona przy projektowaniu nadwozia. Zlecał także wykonywanie rysunków Venocara na podstawie zdjęć Reventona oraz kazał sobie kupić zdalnie sterowany model Reventona (!!!). Czym jeszcze zaskoczą nas menedżerowie z GK Veno?


PS1. Wkrótce zapraszamy na "fotoreportaż" z budowy superauta. Będzie ciekawie...
PS2. Osoby chętne to tłumaczenia tekstów bloga na język angielski lub niemiecki proszone są o kontakt: venowatch@gmail.com

niedziela, 20 lutego 2011

WUT Racing, czyli jak buduje się prototyp

WUT (Warsaw University of Technology) Racing  to zespół ponad 30 studentów Politechniki Warszawskiej i Szkoły Głównej Handlowej. Jesteśmy członkami 4 różnych kół naukowych.

Celem zespołu jest udział w międzynarodowym konkursie Formula Student w 2011 roku. Formula Student to największy i najbardziej prestiżowy z konkursów studenckich organizowanych przez Society of Automotive Engineers International (Stowarzyszenie Inżynierów Motoryzacji), które istnieje od 1905r. W każdej edycji konkursu bierze udział ponad 100 ekip z całego świata.

(...)

WUT Racing tworzą osoby, dla których ważny jest nie tylko wynik, ale też sama idea konkursu, która promuje młodych, ambitnych ludzi. Dzięki połączeniu wiedzy technicznej (Politechnika Warszawska) z biznesową (Szkoła Główna Handlowa) z sukcesem realizujemy kolejne etapy projektu.


Gratulujemy wszystkim odwagi i życzymy powodzenia! Od razu widać w pełni profesjonalne podejście do tematu. Przede wszystkim imponować może znakomite podejście organizacyjne oraz - co oczywiste - wykorzystanie wiedzy w poszczególnych obszarach skomplikowanego projektu budowy prototypu. Zero amatorki. 

Może to szokujące dla osób śledzących budowę VenoAuta, ale prototyp bolidu F1 ma kosztować 5x mniej od tego, co już wydało Veno (!!!) z kieszeni swoich akcjonariuszy. No tak, ale przy okazji projektu, nikt nie dorobi się nowego autka czy domu oraz nie zrobi kilku innych "wałków".




Chłopcy z Veno Automotive S.A. - mamy proste pytania - kto u Was zajmuje się (tak bardzo ważnymi w superautach) sprawami jak: aerodynamika, elektronika, rama, napęd, zawieszenie, wnętrze, wyposażenie? Przecież musi być jakiś zespół, żeby to odniosło jakikolwiek sukces. Można prosić o parę nazwisk oraz wykształcenie kierunkowe tych ludzi? A może wszystkim zajmuje się jakiś samozwańczy szef, który z pasji do aut wszystko wymyśla i potem każe to wdrażać, nawet jeśli wszyscy obok się śmieją (często na podstawie oglądania modeli RC)?

To muszą być tylko plotki i pomówienia ludzi, którzy pracowali w spółkach GK Veno S.A. Dlatego prosimy o podanie jak to jest u Was. Chętnie poznamy zespół, który buduje pierwszy polski supercar. W jakich kołach naukowych działali lub działają? Jakie odnieśli sukcesy w swoich dziedzinach? W jakich projektach brali udział do tej pory? Jakie projekty komercyjnie wykonali?

Dlaczego są aż tak drodzy? 1.500.000 PLN... A auto jeszcze nie gotowe. Sporo - pewnie zespół z VA musi być kilka razy większy i o wiele bardziej doświadczony od WUT Racing.


sobota, 22 stycznia 2011

Porada prawna dla pracowników spółek giełdowych

Nieopłacanie składek ZUS przez pracodawcę powoduje brak objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym pracownika, a w konsekwencji brak świadczeń bezpłatnych z opieki zdrowotnej. Jeżeli pracownik ma podejrzenia, że jego pracodawca będący płatnikiem składek ZUS nie opłaca za niego należnych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, powinien zgłosić to do Państwowej Inspekcji Pracy, która sprawdzi, czy jest tak faktycznie.

Nie warto bagatelizować tego zdarzenia, ponieważ konsekwencje dla pracownika mogą być poważne zwłaszcza w sytuacji długotrwałej choroby. Fakt nieopłacania składek przez pracodawcę jest traktowany jakby sam pracownik tych składek nie opłacał. ZUS stoi na stanowisku, iż fakt opłacania bądź nie składek z ubezpieczenia społecznego i składki zdrowotnej powinien być przez pracowników na bieżąco kontrolowany. Należy pamiętać, że zgodnie z art. 40 ust. 1 oraz 1a Ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych ubezpieczony może zwrócić się do ZUS z zapytaniem, czy pracodawca opłaca składkę za pracownika. 

Jeśli nieuczciwy pracodawca - dajmy na to złodziejski rzemieślnik garażowy - okłamuje swoich pracowników i składek nie płaci, to Zakład Ubezpieczeń Społecznych kieruje zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa opierając się na art. 284 § 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. Nr 88, poz. 553 ze zm.). Według tego przepisu, kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności.

Podstawą zawiadomienia prokuratury przez ZUS jest także art. 304 § 2 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. Nr 89, poz. 555 ze zm.), zgodnie z którym instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia.

Na podstawie: Źródło 1 oraz Źródło 2


środa, 19 stycznia 2011

Veno i VenoAutomotive od dawna o krok od upadłości?

Lektura audytu wykonanego w Veno i VenoAutomotive kończy się stwierdzeniem biegłych rewidentów o przeprowadzenie głosowania nad sensem działania obu firm. Audytorzy sporządzili bilans, w którym wykazali stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jedną trzecią kapitału zakładowego. W takim wypadku zarząd jest zobowiązany zwołać walne zgromadzenie celem powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki. Co spowodowało tak tragiczny wynik finansowy, który przewyższa kapitały własne? Odpowiedź znajduje się poniżej...

___________________________________________

VENO AUTOMOTIVE S.A.


___________________________________________

VENO S.A.




___________________________________________


Warto zauważyć, że już w marcu 2010 roku zarządy obu spółek miały pełną świadomość nieściągalności weksli potwierdzoną audytem. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że owa świadomość pojawiła się o wiele wcześniej i nie trzeba było do tego biegłych rewidentów. Nasi prezesi są tak biegli w obracaniu wekslami, że doprowadzili prowadzone spółki na skraj upadłości.


poniedziałek, 17 stycznia 2011

Tak się bawią, tak się bawią VE - NIA - KI!

Dotarliśmy do kolejnych dokumentów, które otwierają oczy na działalność spółek z Grupy Kapitałowej VENO. Otwierają też oczy na dostatnie życie osób bezpośrednio związanych z zarządzaniem spółek. Jak wiadomo Pan prezes Arkadiusz Kuich przeprowadził spółkę przez ogromny kryzys finansowy, stąd pewnie w nagrodę taki drenaż pieniędzy z kasy spółki.

Ciekawe skąd pochodzą pieniądze na wynagrodzenia, skoro rok w rok firma ponosi coraz większe straty... Czyżby z kolejnych emisji? Sponsoring ze strony inwestorów indywidualnych w końcu może się skończyć - i co wtedy panowie prezesi i członkowie zarządu?



Tym samym rozumiemy dlaczego "insajderzy" (prezes, zarząd, rada nadzorcza) nie zaśmiecają sobie portfela walorami VENO S.A. W przypadku ogłoszenia upadłości w najgorszej sytuacji są właśnie akcjonariusze. Nie są wierzycielami, tak więc w podziale majątku - o ile takowy jest - uwzględniani są praktycznie na samym końcu. A opierając się na wydarzeniach z przeszłości naszej giełdy, właściwie nie mają szans na odzyskanie przynajmniej części wartości posiadanych akcji.

Powyższe informacje, to jedynie fragment dokumentów, jakie posiadamy. Dalej jest tylko ciekawiej. Bez wątpienia ciąg dalszy nastąpi. Nie wiemy tylko czy bezpośrednio na blogu, czy najpierw w instytucjach typu KNF lub Policja Gospodarcza.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Krynico mądrości, prezesie kochany...

...oszczędź nerwy inwestorów - miast mnożyć pomysły - 
zrealizuj jakieś plany!

Tak z pewnym niepokojem możnaby się zwrócić do p. Arkadiusza Kuicha, którego wysyp pomysłów na robienie biznesu od ponad 10 lat jest brutalnie testowane przez realia rynkowe... Tym razem na ostatnie niepowodzenie gotowe są 3 nowe pomysły zastępcze (plany działania):

______________________________


Czy spółka posiada jakiś 'plan B', jeśli niegocjacje ze stroną chińską zakończą się fiaskiem? Czy można poznać taki plan działania? 

VENO posiada nie tylko plan B, ale i C, oraz D na taką ewentualność. (...)


 ______________________________

Przy okazji, chyba rozszyfrowaliśmy, co oznacza enigmatyczne określenie posiadania planu B, C i D. Z braku szczegółów sądzimy, że chodzi o emisję akcji serii B, C i D skierowaną do inwestorów indywidualnych. Jak wiadomo spółka posiada "szereg ciekawych projektów", tylko nieszczęśliwie brakuje pieniędzy na ich realizację... Indywidualni są na takie potrzeby jak znalazł.


środa, 5 stycznia 2011

Chińska zupka, czyli g... z mózgu, cz 2.

W nawiązaniu do naszej notatki sprzed 2 miesięcy poniżej informacja prasowa. Czy wymaga to jakiegoś komentarza? Szkoda czasu, wszystko, co o tym myśleliśmy - napisaliśmy kilka tygodni temu...

 _____________________________

Veno: Auto powstanie później

Inwestor z Państwa Środka nie zaangażuje się w projekt VenoCara

W środę upływa termin wyłączności na negocjacje w sprawie znaczącej inwestycji w spółkę zależną Veno, Veno Automotive, przyznany przez notowaną na NewConnect firmę inwestorowi z Chin. Pragnący zachować anonimowość podmiot z Kraju Środka miał być zainteresowany znaczącą inwestycją w Veno Automotive, opracowującym projekt sportowego samochodu VenoCar lub zawiązaniem joint venture, które miałoby się zająć produkcją auta.

Z naszych informacji wynika, że do polsko-chińskiego mariażu nie dojdzie. Arkadiusz Kuich, prezes Veno, proszony o komentarz w tej sprawie poinformował nas, że wraz z upływem wyłączności spółka poinformuje o rezultatach negocjacji.

Informacje o rozmowach z chińskim inwestorem przełożyły się na skokowy wzrost zainteresowania akcjami Veno i to pomimo tonujących nastroje komentarzy władz spółki. Na pierwszej sesji po publikacji komunikatu w tej sprawie właściciela zmieniło ponad 48 mln akcji (15 proc. kapitału).

Prezes Veno podkreśla, że rezultat negocjacji z Chińczykami nie będzie miał wpływu na krótkoterminowe plany Veno Automotive. – Firma ta z emisji akcji pozyskała środki na kontynuowanie prac nad prototypem. Trwają przygotowania do debiutu spółki na NewConnect. Nastąpi on po prezentacji auta – informuje Kuich. Veno Automotive jesienią podwyższyło kapitał z 0,6 mln zł do 2,3 mln zł, emitując 17,2 mln akcji o nominale 0,1 zł. 14,6 mln walorów objęło po nominale Veno w drodze konwersji pożyczki. Reszta trafiła do nowych inwestorów. Po jakiej cenie sprzedawane były akcje? – Wyższej od nominału – mówi jedynie Kuich.

W lutym 2011 r. miną trzy lata od rozpoczęcia prac nad projektem VenoCara. Termin ukończenia prac nad prototypem był już kilkakrotnie przesuwany. Ostatnio Veno informowało, że premiera auta nastąpi w I kw. 2011 r. Z naszych ustaleń wynika jednak, że w tym terminie nie uda się raczej ukończyć prototypu. Prezes Kuich unika deklaracji w sprawie ostatecznego terminu zamknięcia projektu.


 

wtorek, 28 grudnia 2010

Czy Woodighini jest dla VenoCara konkurencją?

Swoją drogą, miał ów Kanadyjczyk szczęście, że nie spotkał wspólników z Polski... :)

__________________________________

Sam zbuduj superauto

Jeśli możesz kupić Lamborghini Reventona to jesteś kimś. Naprawdę kimś jesteś jednak wtedy, gdy sam potrafisz zbudować podobne auto.

Pewien pracownik fabryki stali z Cranbrook w Kanadzie marzył o swoim własnym Lamborghini. Oczywisty brak wystarczającej kasy na zakup włoskiego cacka, rekompensowały nadzwyczajne umiejętności Kanadyjczyka.

Woody postanowił jakoś połączyć swoje doświadczenie "stalowca" i fana motoryzacji, by zbudować Woodighini, czyli wierną kopię Lamborghini stworzoną przez Woody’ego.

Zamiast kilogramów włókna węglowego, projektant-amator wykorzystał kilogramy stali. Odpowiednio wszystko wymierzył, wyprofilował, zespawał poszczególne fragmenty i po wielu miesiącach wieczornej i weekendowej pracy z garażu wyjechało szare monstrum do złudzenia przypominające włoskie superauto.

Samochód powstał na bazie małego sportowego Pontiaca Fiero, kupionego przez Woody’ego za śmieszne 60 USD. Jednym z głównych celów „majsterkowicza” było stworzenie pojazdu, który nie tylko będzie stał w garażu, ale służył na co dzień właścicielowi. Udało się.

W takich chwilach pojęcie "DIY" (Do It Yourself) nabiera szczególnego znaczenia
.


sobota, 25 grudnia 2010

Wesołych Świąt... Veniaki

(...) Za trzeciego z muszkieterów uznawano z kolei luźniejszą grupę warszawskich inwestorów, nazywaną przez niechętnych Veniakami, od nazwy spółki Veno, pierwszej z wprowadzonych przez grupę na NewConnect.

Czołową postacią koalicji, która oprócz Veno na alternatywny rynek wprowadziła dzisiejszy Carbon Invest i Oponix.pl, jest Marek Tomkiewicz (na początku mijającej dekady był jednym z założycieli portalu YoYo.pl), inwestujący za pośrednictwem wehikuły Heros Capital. (...) Zarzewiem konfliktu między Zalewskim (PTI) a Tomkiewiczem miały być niezadowalające efekty projektu Veno, zajmującego się inwestowaniem w przedsięwzięcia z branży motoryzacyjnej. Jego kulminacją było ostatnie NWZA Veno, w porządku którego znalazł się punkt o zmianach w radzie nadzorczej spółki. Z tej okazji chiało skorzystać Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, zaniepokojone doniesieniami medialnymi o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w spółkach z grupy kapitałowej Veno. SII chciało wprowadzić do nadzoru swojego przedstawiciela, by ten zajął się jej prześwietleniem. W tym celu zgromadziło koalicję akcjonariuszy Veno, kontrolujących 13 proc. kapitału, co dało Stowarzyszeniu blisko 40 proc. głosów na walnym. Inwestorzy kontrolujący Veno uznali akcję SII za próbę przejęcia kontroli nad spółką i jeszcze przed walnym zwracali uwagę, że blisko jedna trzecia głosów, jakimi dysponowało Stowarzyszenie, pochodziła z akcji posiadanych przez osoby kojarzone z głównym akcjonariuszem PTI. Ich zdaniem Zalewski, rekoma SII, chciał odbić Veno. Stowarzyszenie oskarżenia nazwało niedorzecznymi. Ostatecznie nie udało się jednak wprowadzić przedstawiciela drobnych graczy do nadzoru Veno.


Grupa inwestorów skupionych wokół Veno nie jest szczególnie lubiana przez mniejszych graczy z NewConnect. Zniechęciły ich w równym stopniu nierealizowane przez zarząd Veno obietnice dotyczące realizacji projektu supersamochodu VenoCar (jego premiera jest opóźniona o blisko dwa lata), jak i głęboka przecena akcji Veno czy kontrolowanego w przeszłości Carbon Invest. Dominuje opinia, że grupa kontrolująca Veno zarobiła już swoje, sprzedając akcje poprzez rynek z kilkukrotną przebitką wobec ceny ich objęcia, zbliżonej do jednogroszowego nominału akcji."

Źródło: "Kto rozdaje karty na rynku NewConnect?", Parkiet, nr 298/2010, str. 16-17


piątek, 17 grudnia 2010

Paradoks kłamcy

Gdy kłamca mówi, że kłamie, to czy mówi on prawdę czy nieprawdę?

A gdy prezes spółki giełdowej mówi, że coś jest nie możliwe, to mówi prawdę czy kłamie? A może to, co jest nie możliwe dla spółki i prezesa, możliwe jest dla zwykłego wyjadacza, który ma odrobinę chęci na rozwiązanie problemu i uniknięcie (zredukowanie) ogromnych strat?

_________________________________________________

Dlaczego spółka nie sprzeda długu jaki ETD ma wobec Veno profesjonalnej firmie windykacyjnej? Jak oceniają państwo szanse na odzyskanie tych pieniędzy?

P1. Nie było chętnych.
P2. Jest bardzo małe prawdopobieństwo odzyskania tych pieniędzy od ETD.
_________________________________________________

Tymczasem przykład jeden z wielu:

Przejmę dług o wartości min. 3 mln zł za 30% jego wartości. Więcej informacji na mail


środa, 8 grudnia 2010

Najpierw konkursy, potem konsultacje

...parafrazując oczywiście artykuł z oficjalnego bloga VENO S.A.

Opierając się na wcześniejszych wywodach prezesa wychodzi na to, że już nie idzie o to, żeby zyskali inwestorzy, a każda spółka pracowała na swoje imię... Tylko, o co w ogóle chodziło w tym całym bałaganie i soczystych argumentacjach na firmowym blogu?

Dlatego jednym z pomysłów jest zmiana nazwy naszej spółki, dzięki czemu  firmy będą bardziej transparentne i oddzielone od siebie medialnie. Zyskają na tym inwestorzy. Już zbieramy opinie związane z tym oraz pomysły na nową nazwę, która mogłaby zastąpić VENO S.A. – mówi Arkadiusz Kuich. O tym, jakie korzyści da VENO S.A. oraz powiązanym z nią spółkom zmiana nazwy przeczytacie w kolejnym naszym poście.


Każda ze spółek VENO będzie pracować na swoje imię!

Zmiana nazwy VENO S.A., która teraz dość często kojarzona jest ze swoim projektem inwestycyjnym, a więc Veno Automotive S.A.  ma przynieść korzyści dla całej grupy firm powiązanych z nią kapitałowo.  Gdy to nastąpi, już  każda ze spółek będzie pracowała na swój wizerunek i prowadziła własną politykę medialną.


________________________________________

Dwa miesiące później...

Zarząd VENO S.A. po licznych konsultacjach z Radą Nadzorczą i wybranymi inwestorami informuje o zakończeniu konkursu pod nazwą „Wymyśl nową nazwę dla VENO S.A.”.

W wyniku konsultacji udało się ustalić, iż ewentualna zmiana nazwy Spółki z wielkim prawdopodobieństwem nie znajdzie poparcia większości podczas obrad WZA  VENO, zaś właśnie zgoda Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy VENO warunkowała rozstrzygnięcie konkursu. 
 


 ________________________________________

Nie chce nam się wierzyć, ale, że jesteśmy pilnie czytani przez VENO S.A., to może nasza argumentacja o głupocie zmiany nazwy trafiła do "wybranych inwestorów"? Przy okazji -  znowu głos mają tylko wybrani... Ale żeby tak otwartym tekstem... :)

PS. Już wiemy! Ten konkurs to był "zabieg marketingowy".

piątek, 3 grudnia 2010

Veno Automotive wydaje pieniądze na marzenia

Do tej pory na prototyp superauta wydano 1.500.000 zł. W większości, o ile nie w całości, pochodzą one od inwestorów indywidualnych. Rachunek jeszcze nie jest zamknięty, ale spójrzmy co można kupić w zamian za produkowaną replikę Lamborghini Reventona.

__________________________________

13 replik Ferrari F50
http://otomoto.pl/ferrari-f50-www-bojar-tuning-eu-C8861248.html

__________________________________

13 replik Porsche Carrera GT

__________________________________

 4 repliki Lamborghini Murcielago
http://allegro.pl/lamborghini-murcielago-lp-670-sv-bojar-i1338509342.html

Prawda, że powyższe auto coś Państwu - zupełnie przez przypadek - przypomina? W środku oczywiście silnik od Audi i parę innych znanych elementów. Drzwi oczywiście otwierane do góry :) Za 1.500.000 zł można by mieć takie 4 egzemplarze i jeszcze zostałoby w kasie na opłacenie kapitału w ABCDEFG NT...

Nie przeliczyliśmy ile za wspomnianą kwotę można zakupić innych marek - niestety już nie repliki tylko oryginały - np. Nissan Pathfinder (leasing p. prezesa Kuicha) czy Land Rover Freelander (leasing p. prezesa Marka Tomkiewicza). Jak uzasadnione biznesowo są te zakupy, to już w ogóle inna historia...

wtorek, 30 listopada 2010

Super-bajka o super-aucie, cz. 10

Ciekawa to praktyka, że firma mająca ambicje wyprodukować samochód segmentu supercar, zaprasza na "prezentację" wczesnego prototypu, dziennikarza gazety, która traktuje o... rynkach kapitałowych. Jest to o tyle ciekawe, że prezes spółki, która de facto jest na giełdzie notowana, od produkcji auta się odżegnuje ("Nie robimy superauta"), a spółka która produkcję prowadzi, na ową giełdę wybiera się z oporami (wielokrotnie przesuwany termin debiutu).

Pytanie chyba należałoby postawić inne: czy dziennikarze czasopism traktujących o motoryzacji pozostawiliby na prototypie suchą nitkę?

Czy redaktorzy potraktowaliby poważnie zdanie o przypadkowości podobieństwa z Reventonem i nie zechcieli drążyć tematu praw autorskich i korespondencji z prawnikami z Lamborghini?

Czy w ogóle nie interesowałyby ich właściwości jezdne, podstawowe testy bezpieczeństwa, atesty, starania o dopuszczenie do ruchu itd.?

Czy nie byliby zainteresowani jakąkolwiek dokumentacją techniczną, rysunkami techniczymi i projektami?

Czy nie chcieliby porozmawiać z inżynierami pracującymi przy projekcie? Sprawdzić ich doświadczenie, osiągnięcia i wykształcenie.

I na koniec pytanie fundamentalne (plus mały news): czy redaktorzy z czasopism o autach także nie zauważyliby, że na użytek "prezentacji" brakujące elementy nadwozia uzupełniono kartonem, szpachlą i lakierem? Czy takie odkrycie zostałoby przemilczane czy raczej wyśmiane i poddane krytyce? Czy dziennikarz motoryzacyjny puściłby płazem zrobienie go w yoyo.pl?


poniedziałek, 29 listopada 2010

Super-bajka o super-aucie, cz. 9

Choć trudno w to uwierzyć - kolejny termin prezentacji auta zostaje niedotrzymany. Wydawało się, że tym razem, to faktycznie może być ta ostateczna data i wymęczony prototyp auta zostanie pokazany. Nic z tego. Zamiast tego dowiadujemy się o kolejnym kwartale. Tym razem kwartał jest w roku 2011. Zresztą informacja podana dość ostrożnie i z rezerwą ("Liczymy, że będziemy mogli zaprezentować go w I kwartale 2011 r. – mówi Tomkiewicz."), co powoduje, że nawet mega-optymistom mogą opaść ręce...

Czego jeszcze dowiadujemy się z tekstu, który został opublikowany w Gazecie Giełdy Parkiet? Przede wszystkim tego, że VenoCar istnieje. No, ale to wiemy od dawna. Nie wiedzieliśmy tylko, że nadal znajduje się w fazie nie nadającym się do prezentacji. Z listy rzeczy do wykonania nie wygląda to najlepiej: "(...) konieczne jest dokończenie prac nad elementami nadwozia i elektroniką, wykończenie wnętrza i lakierowanie auta.". Wygląda na to, że prezentacja auta może się zbiec dopiero z Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej (swoją drogą można znakomicie połączyć marketingowo oba wydarzenia).

Dowiadujemy się również, że na superauto nie ma jeszcze ani jednego - choćby potencjalnego - klienta. Z tego powodu nie wiadomo czy w ogóle zostanie podjęta próba zbudowania egzemplarza na sprzedaż. Dziwne, bo przecież kilka lat temu spółka rozpoczęła proces sprzedaży (Raport 34/2008). Panowie Kuich i Tomkiewicz twierdzili nawet, że mają skrzynki e-mailowe wypełnione klientami... Chyba jakiś dziwny wirus wykasował korespondencję. Pech!

Tak czy siak "(...) jeżeli znajdą się chętni na kupno auta, produkcja ma ruszyć już w innym miejscu" choć, co wiele bardziej ważne "dalszy los projektu zależny jest od zainteresowania autem. – Nie rozpoczniemy produkcji VenoCara bez otrzymania zamówień potwierdzonych zaliczką". Przy okazji pytanie od nas: czy na superauto przyjmują Państwo w rozliczeniu weksle?

I na koniec element humorystyczny, czyli przypadkowe, bliźniacze podobieństwo VenoCara do włoskiego Lamborghini Reventona: "Projektanci auta zapewniają (...), że podobieństwo nie było zamierzone, a oba modele będzie różnić wiele szczegółów". To chyba już zaczynamy rozumieć dlaczego produkcję auta najlepiej zlecić komuś w Chinach. Nikt, tak jak oni, nie zna się na podróbkach...


czwartek, 25 listopada 2010

ETD, czyli jak zarobić na czysto 2 bańki

Opisując historię firmy Internet Idea nie spodziewaliśmy się, że sprawa powtórzy się kilka dni później z inną spółką naszych biznesmenów. Owszem, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że schemat jest utarty, ale sprawa z ETD wyszła zupełnie przypadkowo.

Otóż dzień po publikacji naszego tekstu opisującego oszukiwanie pracowników etatowych i kontraktowych oraz wyprowadzanie majątku ze spółki Internet Idea, prezes VENO, p. Arkadiusz Kuich, uczciwie przyznał na łamach "Pulsu Biznesu" ("Akcja Inwestor"), że nie liczy na wiele, jeśli chodzi o zwrot długu od ETD: "Jest bardzo małe prawdopobieństwo odzyskania tych pieniędzy od ETD". (pisownia oryginalna)

Wszyscy Czytelnicy doskonale orientują się, kto sprawuje pieczę nad ETD, bo wiedzą, kto rządzi firmą Heros Capital Ltd (formalny właściciel ETD). To oczywiście sprawdzona w bojach osoba, z którą prezes robi interesy, co w przypływie szczerości opisał na firmowym (!) blogu - "interesy robię przez wiele lat z tymi samymi osobami, do których mam zaufanie i które się sprawdziły (...)".

Wobec powyższego, zadziwiające jest, że prezes nie interesował się ogromnym (jak na skalę Veno) długiem. A może nie chciał się interesować? A może właśnie interesował się i chciał sprawę doprowadzić do końca wzorem Internet Idea? Jeśli tak - udało się.

Dosyć komicznie brzmi przekonywanie o tym, że prezes od dawna nie wie co się dzieje w firmie, której pożyczył pieniądze. Z drugiej strony zamiast dług windykować, to negocjuje spłatę.

Tymczasem proszę spojrzeć na dwie informacje, do których - bez większego trudu - dotarliśmy. Szczególnie zwróćcie Państwo uwagę na czas ostatniej aktualizacji (rezerwacji domeny na kolejny okres - właściciel pozostaje ten sam, a jeszcze w lutym tego roku był nim p. Kuich!) i nałóżcie to na informacje docierające od prezesa w tym samym okresie:



Ciekawa sprawa, bo występujący powyżej numer telefonu jest także numerem kontaktowym do p. Adama Nowaka, słynnego specjalisty od PRu w spółkach GK VENO i etatowego "odpowiadacza" na e-maile od inwestorów indywidualnych. Pewnie to tylko zbieg okoliczności... No i jeszcze najnowszy wypis z KRS. Majowa aktualizacja:



Zapewniamy, że to nie wszystkie informacje, jakie udało się zebrać. Przecież akcjonariuszy najbardziej interesuje odzyskanie długu wartego 1/3 obecnej wyceny rynkowej spółki. Jest jeszcze majątek ETD. To znaczy był... Ale przecież pod ziemię się nie zapadł. Czy zagrano film pt. "Internet Idea", część 2?...

sobota, 20 listopada 2010

Super-bajka o super-aucie, cz. 8

Po raz kolejny u naszych biznesmenów zaczyna robić się nerwowo. Tydzień temu w firmie Veno Automitive S.A. pracownik, na którym opierał się projekt VenoCara nie wytrzymał tego, co się dzieje i powiedział p. Łukaszowi Tomkiewiczowi, że jest głupi (wersja delikatna) i... wyszedł. Posyłanie inwektyw nie najlepiej świadczy o całym projekcie i ewentualnym sukcesie.

To jednak nie wszystko - okazało się, że w każdej chwili Straż Pożarna może zamknąć garaż ("zakład produkcyjny"), bo w nieodpowiednich warunkach składowane są materiały łatwopalne.

W ostatnich dniach p. Tomkiewicz w bardzo szybkim tempie ów garaż wraz z całą zawartością ubezpieczał. Dopiero teraz! Złośliwi twierdzą, że spodziewa się pożaru. Taki pożar, to prawdziwa "tragedia" dla całego projektu - tuż przed oczekiwanym debiutem TRACH! Nieznani sprawcy spalili wart wiele milionów prototyp VenoCara, a wraz z nim formy, dokumentację, komputery i zdjęcia. Zapewne ludzie złej woli lub konkurencja z Rosji. A przepraszamy - Marussia, to nie jest żadna konkurencja.