Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pracownik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pracownik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2011

Zidentyfikowano kolejnych wrogów

Jak pokazują doświadczenia wielu firm, ani pracownicy etatowi, ani nawet akcjonariusze nie zawsze stanowią fundamenty i (dobrą) przyszłość danej spółki. Akcjonariusze mogą być wrogami swojej własnej spółki, a pracownicy etatowi mogą zrezygnować z pracy z dnia na dzień, zmuszając firmę do płacenia wielomiesięcznych odpraw.

Innymi słowy przeciwko GK VENO SA spiskują chyba już wszyscy. Nie ostali się nawet pracownicy, którzy być może w swojej bezczelności chcą otrzymać wypłatę za wykonaną pracę. Mało tego, zamiast podkulić ogon i przeprosić za to, że żyją wyciągają kulisy swojej pracy. Dostało się również akcjonariuszom, którzy nie korzystają z okazji żeby siedzieć cicho. 

Świetny PR - szczególnie w momencie, gdy spółka powinna zabiegać o pieniądze tychże akcjonariuszy. Chociaż w sumie dobrze wiedzieć, kto jakie ma zdanie w tym interesie. Najważniejsze znać swoje miejsce w szeregu.

 

sobota, 22 maja 2010

Okiem pracownika, cz. 3

Na blogu piszemy o wszystkich spółkach z Grupy Kapitałowej VENO SA. Perełką w koronie miała być firma Carbon Design. Skończyła tradycyjnie - zmianą działalności - czyli bankructwem pomysłu, z jakim została wprowadzona na rynek New Connect. Fakty z życia spółki wiele wyjaśniają.

Ponad rok temu współpracowałem z Carbon Design. Zainteresowały mnie wtedy zwłoki samochodu stojące w trawie obok parkingu firmowego na ulicy Konwaliowej. Od pracowników dowiedziałem się, że jest to samochód Chevrolet Corvette zakupiony na części. Samochód był wtedy w tragicznym stanie, okazało się, że przezimował "pod chmurką", a raczej pod kupą zgniłych liści przykrytych śniegiem.


sobota, 15 maja 2010

Okiem pracownika, cz. 1

Cieszymy się, że coraz więcej osób nawiązuje z nami kontakt i dzieli się swoją wiedzą na temat współpracy z ludźmi, którzy znaleźli spokojną przystań w Grupie Kapitałowej VENO SA. Generalnie nie dziwi nas to, o czym się dowiadujemy. Nie każdy list nadaje się do cytowania, tak samo jak nie każdy życzy sobie wykorzystania przekazanych informacji. Rozumiemy i nie zamierzamy nadużywać zaufania.

Na początek oddajmy głos byłej pracownicy Internet Idea SA: