Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arrinera automotive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arrinera automotive. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2012

Kroplówka popłynęła

Jednocześnie Zarząd Emitenta informuje, iż zgodnie ze znanym Zarządowi stanowiskiem osoby uprawnionej do wykonania praw z pozostałych (nieobjętych i nieopłaconych) warrantów serii A (tj. VENO S.A.) osoba ta jest zainteresowana dalszym finansowaniem działalności Arrinera Automotive S.A. poprzez obejmowanie i opłacanie kolejnych warrantów subskrypcyjnych serii A w miarę rozwoju prowadzonego przez spółkę projektu supersamochodu Arrinera. Zarząd Emitenta ocenia powyższe zapewnienia jako wiarygodne w świetle faktu, iż VENO S.A. objęło i opłaciło warranty subskrypcyjne serii A oraz część możliwych od objęcia akcji serii C1.


Ponieważ jesteśmy blogiem śledczym, który przewrażliwiony jest na każde podejrzenie nieuczciwego rozegrania sprawy bardzo nas zainteresował fragment raportu cytowany powyżej. Co właściwie oznacza "zgodnie ze znanym Zarządowi stanowiskiem osoby uprawnionej (...)"? Czy ma to jakąkolwiek wartość i znaczenie na przyszłość?

A co jeśli owa decyzyjna osoba rozmyśli się, albo po prostu zostanie zastąpiona inną osobą, która już będzie nie zainteresowana dalszym finansowaniem działalności Arrinera Automitive S.A.? A należy mieć na względzie, że może do tego dojść, bo finansowanie tej spółki zależnej kosztowało już ogromne pieniądze VENO S.A.

Nie bez znaczenia jest przesunięcie wymagalności wykonania warrantów na koniec 2012 roku. Na pewno nie jest to przypadkowe i na pewno nie ma tutaj znaczenia to, że obecne objęcie zapewniło środki do życia Arrinerze (choć to na pewno też jest ważna informacja - po odcięciu kroplówki z VENO S.A. cały projekt stanąłby pod dużym znakiem zapytania?)
 
Sprawa jest o tyle ciekawa, że wedle ww. raportu Arrinera Automotive S.A. "dzięki środkom pozyskanym w zamian za wyemitowane akcje serii C1 Emitent ma zapewnione finansowanie bieżącej i planowanej w najbliższym okresie działalności". A jeszcze kilka miesięcy temu spółka kilkukrotnie zapewniała wszystkich, że posiada środki do bezpiecznego funkcjonowania i dalszych prac nad superautem.Wszystko to jakoś nie trzyma się kupy.

Tradycyjnie...


czwartek, 19 stycznia 2012

Panowie Prezesi, nie idzcie tą drogą!

Wydaje się, że ludzie z GK VENO zidentyfikowali kolejnego wroga. Do szerokiego grona niepoprawnych dziennikarzy, (byłych) pracowników, (byłych) partnerów biznesowych, akcjonariuszy skłonnych działać na szkodę spółki (czyli tych, którzy zadają pytania) oraz blogerów dołączyli tym razem pracownicy Działu Emitentów GPW.

Oto bowiem od początku tego roku postanowiono upubliczniać pytania i uwagi, jakie zgłasza do dokumentu informacyjnego Arrinery Automotive SA Dział Emitentów warszawskiej giełdy.

Pytanie - dlaczego dopiero teraz? W końcu drafty dokumentu trafiły do GPW dobrych kilka miesięcy temu. Czy wtedy zgłaszane uwagi były niewygodne, aby je opublikować? Świadczyły o słabej jakości dokumentu? No i najważniejsze: czy w ten sposób spółka chce wywrzeć presję na Giełdzie Papierów Wartościowych?

Na pewno udało się podburzyć inwestorów przeciwko Działowi Emitentów. Na forach internetowych wrze. Tylko czy warto iść tą drogą? Czy w ten sposób prowadzić potyczkę z GPW?

Tymczasem samo VENO daje powody do zadawania kolejnych pytań. Ot choćby cele ostatniej mega emisji. Spora kwota miała zostać przeznaczona na dofinasowanie projektu w Arrinerze. Tymczasem ogromna część pozyskanego kapitału została wytransferowana na Cypr. Skąd organa nadzoru mają mieć pewność, że cele emisyjne zostaną spełnione?

Narazie wygląda to tak, że spółka postawiła się w roli ofiary i zaczęła chodzić na skargę do akcjonariuszy: "Zobaczcie, tak się staramy, a oni znowu mają do nas pytania". Problem w tym, że "oni" są od zadawania pytań, a Arrinera od odpowiadania. Żadne skargi i buntowanie nie pomogą. Przecież w końcu wszystko zostanie wyjaśnione i do debiutu dojdzie. Byleby do tego czasu nie spalić wszystkich mostów prowadzących na GPW...


poniedziałek, 12 grudnia 2011

Arrinera na czarnej liście GPW?

Zgodnie z tym, o czym informowaliśmy wcześniej, zaczynają potwierdzać się informacje o problemach z wprowadzeniem spółki Arrinera Automotive SA na rynek NewConnect. Dzisiejsza publikacja prasowa w "Gazecie Giełdy Parkiet" rozwiewa wiele wątpliwości.



___________________________________________________

Należy jeszcze odnotować reakcję zarządu spółki VENO, tj. prezesa Arkadiusz Kuicha. Reakcja o tyle szybka, co nie wnosząca nic nowego do tego, o czym już wiemy.
W związku z zamieszczonym w dzisiejszym wydaniu Gazety Parkiet artykułem pt. "Arrinera Automotive na czarnej liście GPW?" dotyczącym Arrinera Automotive S.A., to jest spółki zależnej VENO S.A., w uzgodnieniu z Zarządem Arrinera Automotive Zarząd VENO informuje, że Arrinera Automotive S.A. prowadzi konsekwentne działania zmierzające do wprowadzenia akcji tejże spółki do obrotu na rynku NewConnect.

Zarząd VENO informuje, że do dnia dzisiejszego Arrinera Automotive nie złożyła jeszcze wniosku o wprowadzenie akcji spółki do obrotu na rynku NewConnect (Dokument Informacyjny był jedynie konsultowany z Działem Emitentów Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.). Tym samym Giełda, jako organizator rynku NewConnect, nie mogła podjąć jakiejkolwiek uchwały ws. wprowadzenia akcji Arrinera Automotive do obrotu na rynku NewConnect.


Zarząd VENO informuje, że Arrinera Automotive kończy obecnie prace związane z przygotowaniem wniosku o wprowadzenia akcji do obrotu na rynku NewConnect (w tym przygotowanie Dokumentu Informacyjnego). Wniosek o wprowadzenie akcji do obrotu powinien zostać złożony do Zarządu GPW w ciągu najbliższych 5 dni.


Odnosząc się do informacji zawartych w przywołanym na wstępie artykule w uzgodnieniu z Zarządem Arrinera Automotive, Zarząd VENO informuje, że do dnia dzisiejszego żaden organ Arrinera Automotive nie podjął jakiejkolwiek decyzji w sprawie rezygnacji z wprowadzenia akcji Arrinera Automotive do obrotu na rynku NewConnect.

Jednocześnie Zarząd VENO oświadcza, iż nie podjął jakiejkolwiek decyzji w sprawie przejęcia spółki notowanej już na rynku NewConnect celem jak najszybszego upublicznienia Arrinera Automotive (tzw. odwrotne przejęcie).



środa, 9 listopada 2011

Kupili czy nie kupili?

Zarząd VENO S.A. informuje, iż otrzymał ze spółki zależnej Arrinera Automotive S.A. informację o podpisaniu w dniu wczorajszym umowy inwestycyjnej dotyczącej objęcia udziałów poprzez podwyższenie kapitału w spółce Fenix Automotive Ltd kontrolowanej przez Lee Noble, realizującej projekt budowy samochodu sportowego 'Fenix'.

Umowa
przewiduje objęcie 50% udziałów w Fenix Automotive Ltd za całkowitą kwotę 380.000,00 GBP płatną w 14 transzach (...)


Jak nigdy - wczesnym rankiem, w ostatni dzień notowań PP - dowiedzieliśmy się od spółki VENO SA, że spółka zależna Arrinera SA podpisała umowę inwestycyjną. Rynek w ciągu sesji ocenił wartość tej informacji. My natomiast zastanawiamy się, o co w tym raporcie chodzi. Czy żonglerka słowna jest zastosowana celowo czy tak po prostu wyszło i nie ma co włosa dzielić na czworo.

Zastanawia nas to, że w komunikacie nie ma mowy o tym, że Arrinera SA wzięła udział w podwyższeniu kapitału w Feniksie i obecnie ma 50% udziałów. 

Zamiast tego czytamy, że podpisano umowę inwestycyjną, a dalej, że przewiduje ona objęcie udziałów. Czyli nie kupiono udziałów w Feniksie a na razie tylko przewiduje się objęcie? Jakie są warunki umowy, żeby ją spełnić? Jakie są parametry i od czego zależy jej wykonanie? Czy Arrinera ma już zagwarantowane 50% Feniksa w podwyższonym kapitale? 

Naszym skromnym zdaniem żonglerka słowna nie jest przypadkowa. Potwierdzałoby to naszą teorię sprzed kilku miesięcy, o tym, że w kasie po prostu nie ma pieniędzy na takie zakupy, a ogłoszenie najpierw chęci, a potem kupna to tylko taki "zabieg marketingowy". Oczywiście pieniążki mogą się znaleźć, a skąd i od kogo - o tym napisaliśmy już kilka miesięcy temu. Wtedy owa umowa inwestycyjna wejdzie w życie, Arrinera pojawi się jako udziałowiec, a o nas będą pisać, że kłamaliśmy :-)

  

czwartek, 6 października 2011

Oryginalne poczucie humoru zarządu VENO SA

Case na podstawie oficjalnych wypowiedzi pochodzących ze spółki notowanej na giełdzie (!) (pisownia materiałów źródłowych oryginalna)

__________________________________

Teoria ---

2011-08-26 Jakie kwalifikacje do zarządzaia ma Pana Tomkiewicz ? Co było powodem powałania właśnie jego na to stanowisko? Czy GK V myślała nad zmianą na stanowisku prezesa AA ?

Nigdy nikt nawet przez chwilę nie myślał o zmianie Prezesa Arrinera Automotive, gdyż Łukasz Tomkiewicz jest jedyną osobą, która gwarantuje doprowadzenie projektu do końca. Jest on jedną z niewielu w Polsce osób posiadającą szeroką wiedzę nie tylko teoretyczną, ale i praktyczną na temat branży 'supercars' oraz wykazuje się olbrzymim zaangażowaniem w rozwój spółki którą kieruje.


Rzeczywistość ---

Wedle informacji pochodzących bezpośrednio od prezesów - auto wymaga "poprawek", które dotyczą wnętrza, podwozia oraz nadwozia. Na prototyp, w którym będzie zmienione lub wymienione praktycznie wszystko, wydano do tej pory ponad 3 mln zł. Rozdawnictwo akcji niezastąpionej kadrze "menedżerskiej" Arrinery pomijamy minutą ciszy.

__________________________________

Teoria ---

2011-08-22 Według dostępnych informacji spółka, która miała być przedmiotem kolejnej inwestycji GK V Feniks posiada wartość księgowa netto spółki w wysokości 555 funtów.(ok 2500 zł ). Poważna GK V szumnie zapowiada zakup spółki o wartości polskiej śedniej skrajowej ? Czy to nie jest kpina z inwestorów ? 


(...)

O prawdziwej wartości spółki mówi kupującym wynik Due Diligence, czyli badania podmiotu pod względem jego kondycji handlowej, finansowej, prawnej i podatkowej. Najlepszym momentem na przejęcia jest natomiast kryzys, kiedy to wyceny wszelkich firm drastycznie spadają: zarówno tych publicznych, jak i prywatnych.

(...)

Na szczęście wszelkie tego typu niuanse znane są zarówno zarządowi VENO, jak i współpracującym z nami przy tej transakcji kancelariom prawnym specjalizującym się w M&A. Możemy zapewnić zatroskanego inwestora, że ostateczna cena FA będzie bardzo korzystna dla Arrinera Automotive S.A.

  
Rzeczywistość ---

Wszelkie niuanse znane zarządowi VENO z zakresu M&A spowodowały, że zdecydowano się na zakup akcji AbeoNET SA po cenie 2,5 zł/akcję. Jak rozumiemy kryzys naszego rynku nie dotyczy, bo jest to cena 5-krotnie wyższa od ceny emisyjnej sprzed kilku miesięcy (50 gr/akcję). Co się wydarzyło w firmie AbeoNET przez te kilka miesięcy, że prezes Kuich wycenia ją aż 5 razy drożej od momentu gdy podwyższała ona kapitał? Jak widać podczas obecnego kryzysu wycena spółek nie tylko nie spada, ale fenomenalnie się powiększa. Czekamy na kolejne inwestycje podczas panującej bessy, a wszelkie niuanse znane zarządowi VENO pochłaniamy garściami.

__________________________________

Teoria ---

2011-06-09 Czy widząc reakcję rynku po prezentacji samochodu tj spadek kursu o kilkadziesiąt procent nadal utrzymują państwo że uda się uplasować emisję na poziomie 7 gr za akcję czy tak jak poprzednio zrewidujecie cenę emisyjną na 2 gr? (...)

(...) Zaproponowana przez Zarząd VENO cena emisyjna wynika z fundamentów aktywów VENO i w ocenie Zarządu jest bardzo atrakcyjna – w kontekście zbliżającego się debiutu na NC Arrinera Automotive oraz pozostałych projektów.


Rzeczywistość ---
 
Do ustalenia ceny emisyjnej NWZA spółki oddelegowało zarząd VENO SA, czyli prezesa Arkadiusza Kuicha. Mimo, że jeszcze w czerwcu 7 gr/akcję świadczyło o ogromnej atrakcyjności wynikającej z fundamentów, to już w sierpniu cenę emisyjną zmieniono na... 3 gr/akcję. O inwestorach, którzy nabrali się na cenę 7 gr/akcję w komunikacie EBI nie wspomina się.

 

sobota, 24 września 2011

Spółdzielnia na NewConnect, spółdzielnia na Veno

Pod koniec ubiegłego roku w Parkiecie ukazał się znakomity artykuł o praktykach, jakie kosztem leszczy urządzają sobie różne grupy inwestycyjne. Sporo miejsca poświęcono tam spółkom z GK Veno o czym zresztą informowaliśmy w oddzielnym poście.

W dzisiejszym wydaniu Parkietu (24-25.09) opublikowano artykuł, który jest niejako ciągiem dalszym tamtego tekstu. Tym razem red. Błażej Dowgielski skupia się na tzw. spółdzielniach, których zadaniem jest podbicie kursu, stworzenie wrażenia dużych obrotów (wymianą akcji między sobą), a następnie spuszczenie wszystkich akcji drobnicy.

Jako, że na Veno SA było to już przerabiane kilkukrotnie, to i nie dziwi, że spółka ta jest podana jako jeden z kilku przykładów domniemania manipulacji kursem. Niewykluczone, że red. Dowgielski narobił sobie wrogów, bo dokładnie opisał cały mechanizm procederu - od obejmowania akcji w ramach preIPO przez wybraną grupę znajomych inwestorów (skąd my to znamy), przez wzbudzenie euforii na forach internetowych (skąd my to znamy) oraz eksplozję kursu i pojawienie się bardzo dużych obrotów (skąd my to znamy), po zrzucenie akcji dawcom kapitału (skąd my to znamy).

Veno, znane przede wszystkim z realizowanego przez spółkę zależną projektu samochodu Arrinera, w ciągu swej trzyipółletniej bytności na NC przeżywało zarówno okresy wzmożonego zainteresowania inwestorów, kiedy kurs akcji rósł nawet o kilkaset procent tygodniowo przy liczonych w milionach złotych obrotach, jak i okresy zapomnienia, gdy akcjami spółki praktycznie nie handlowano, a jej kurs osuwał się na dno. Założona przez grupę inwestorów z Markiem Tomkiewiczem na czele (prezes Heros Capital Ltd, brat Łukasza Tomkiewicza, prezesa Arrinera Automotive SA - przyp. VenoWatch) spółka na otwarciu notowań debiutanckiej sesji drożała nawet o 1900 proc., by zakończyć dzień 630 proc. na plusie. Kolejna skokowa zwyżka miała miejsce wiosną 2009 r., gdy w ciągu niewiele ponad dwóch miesięcy kurs akcji wzrósł o 800 proc. 300-proc skok, któremu towarzyszyły nawet 4 mln obrotu, miał miejsce dwa lata później. Inwestorzy grają z reguły pod informacje o projekcie Arrinera, takie jak pojawienie się w nadzorze spółki zależnej Lee Noble, brytyjskiego konstruktora aut.

Źródło: Parkiet.

Przed zbliżającym się debiutem Arrinery oraz innymi spółkami na NC warto także wiedzieć, że:    
(...) w ostatnim czasie popularne stało się tzw. budowanie wartości księgowej przyszłego debiutanta. Tworzenie spółki z wykorzystywaniem wydzielonej części innego przedsiębiorstwa czy aporty przy pomocy życzliwego rzeczoznawcy i niezbyt dociekliwego audytora pozwalają wirtualnie zwiększyć wartość aktywów i sprawić, by przynajmniej na papierze różnica między ceną rynkową a księgową nie była zbytnio rażąca.

Źródło: Parkiet.

W artykule pojawia się też pozytywny aspekt całej sprawy. Okazuje się, że GPW i KNF przestają być bierne i zaczynają dokładnie przyglądać się wprowadzanym spółkom. Szczególnie na cenzurowanym są grupy inwestycyjne, które mają sporo na sumieniu (mimo braku twardych dowodów). Czyżby poniższa informacja tłumaczyła tak duże opóźnienia odnośnie przygotowania i akceptacji dokumentów informacyjnych Veno SA oraz Arrinera Automotive SA?

Giełda wydaje się też wywierać nieformalne naciski - niektóre grupy inwestorskie przyznają, że występowanie w akcjonariatach podmiotów kojarzonych z obecnymi już na NC "grzankami" wydatnie wydłuża proces akceptacji dokumentu informacyjnego. (...) Grupy inwestorskie muszą coraz więcej się napracować, by wzbudzić zainteresowanie rynku ich spółkami. Jak przekonują, na "grzankach" z miesiąca na miesiąc zarabia się coraz mniej.

Źródło: Parkiet.

Nam jeszcze pozostaje zadać pytanie czy Veno SA jeszcze jest "grzanką" czy już poszła całkowicie w odstawkę. W końcu na NewConnect do wyboru jest już ponad 300 spółek, a na każdej płynność tak marna, że można rozpocząć grę "w trzy karty"...

 

wtorek, 20 września 2011

Zaczynamy zabawę w superbajkę od nowa?


Wersja produkcyjna polskiego supersamochodu o nazwie Arrinera ma mieć całkowicie odmieniony wygląd w wersji produkcyjnej. Premiera wersji końcowej auta ma się odbyć na przełomie czerwca/lipca przyszłego roku.

Arrinera zapewnia, że nowy wygląd auta będzie 100% hitem. Będzie on o niebo bardziej nowoczesny i zaokrąglony, a nikt już nie będzie nazywał polskiego auta „polskim Lambo”. Prace nad nowym designem trwały równolegle z pracami nad prototypem. 



Jeśli powyższa informacja jest prawdziwa, w co trudno nawet nam uwierzyć, to okazuje się, że superbajka o superaucie zaczyna się kręcić na nowo. Mimo, że nad obecną wersją auta pracowali "najlepsi projektanci", a projekt nadzorował "najlepszy z prezesów", to całość kończy się klapą? 

Przepraszamy, ale jak nazwać inaczej to, co w efekcie niesie powyższa wiadomość?

Przecież Arrinera w obecnej wersji wcale nie jest na budowlanych profilach. Przecież jest znakomicie przygotowana i bezawaryjna. Przecież nigdy nie była krojona, łatana, krojona i znowu łatana. Przecież nie doklejano jej naprędce dachu. Przecież jest tyle patentów na wygląd i prawnicy Lamborghini nie będą mieli się czego czepić. Przecież prezes otrzymał tyle e-maili z ofertami na zaliczki. Przecież obecna Arrinera, to prototyp i wymaga tylko kosmetycznych poprawek.

I w końcu: przecież wszystko, co pisaliśmy o wielkiej amatorszczyźnie w budowie auta, braku wiedzy i umiejętności, to kłamstwa i manipulacje!

A teraz zaczyna się nowy serial? Nowe terminy, prototypy, umowy, emisje itd. itd. Jeśli to prawda, to czy tak ważna informacja nie powinna ukazać się w raporcie EBI kilka tygodni temu? Nie jako wiadomość ważna dla spółki, ale kluczowa dla jej przyszłości!

I tylko szkoda ponad 3 milionów złotych, które rozeszły się między palcami. Szkoda, bo to pieniądze inwestorów z kolejnych emisji akcji.

sobota, 3 września 2011

Panika w VENO

Kilka dni temu na forum jednego z najpopularniejszych portali finansowych pojawiła się spontaniczna inicjatywa zjednoczenia sił drobnego akcjonariatu. Być może szalę goryczy przeważyła decyzja o wyznaczeniu ceny emisyjnej na poziomie 3 gr, czyli na poziomie mocno niedowartościowanym (cytując prezesa). 

Udowadniać od zawsze i na każdym kroku, że kurs jest niedoszacowany, a potem emitować akcje po takim właśnie kursie - oto przewrotna strategia Veno. Do tego akcje nowej emisji są w znacznym stopniu uprzywilejowane, co to pozostałych serii. Kto więc - przy zdrowych zmysłach - wyda więcej niż 3 gr za obecny walor? Nikt. To takiego wniosku musieli dojść inwestorzy i lawina ruszyła...

Ponieważ prezes Arrinery Łukasz Tomkiewicz został na forum Bankiera już zdekonspirowany, to postanowiono bronić się w inny sposób. Dlatego nagle okazało się, że do spółki w ostatnich 3 dniach napłynęło mnóstwo pytań, na które od razu znalazły się odpowiedzi. Nic to, że strona ta służyła zawsze za przedruki pytań i odpowiedzi z Akcji Inwestor "PB". Tym razem trzeba było działać szybko, bo zagrożenie ze strony zbuntowanych akcjonariuszy nabierało realnych kształtów.
  
Na stronie internetowej spółki pojawiły się więc pytania od razu z odpowiedziami (ciekawe co było pierwsze - może warto było sobie darować te "pytania"?). Dziwnym trafem pytania dotyczą bardzo różnych i czasem odległych spraw - od strat na inwestycji w ETD przez inwestycję w Carbon Design po nową megaemisję akcji. Równie dziwnym trafem wszystkie te sprawy były poruszane właśnie w wątku zachęcającym do interwencji. Inwestorzy wymieniali je jako konieczne do zbadania przez niezależnych biegłych (włącznie z analizą przepływów pieniężnych, przelewów zagranicznych itd). Czysty przypadek, prawda? :)

W tekstach oprócz dużej dozy megalomanii, dowiedzieliśmy się, że za spadkami na walorze (pośrednio) odpowiedzialni są między innymi... kongresmeni z USA. Obowiązkowo też za wszelkie nieszczęścia obarczono nasz blog. Dobrze, że cały czas bez winy są prezesi spółek z GK Veno. Z pewnością przekonanie o własnej doskonałości i okropnym świecie uspokoiło akcjonariuszy.

Nadzwyczajne tempo reakcji ze strony ludzi z GK Veno - przy opóźnieniach w każdej innej dziedzinie - świadczy o tym, że faktycznie boją się niezależnych ludzi w Zarządzie i Radzie Nadzorczej. Być może przeliczono swoje głosy i okazało się bez wsparcia Blumeranga i jego ludzi NWZA mogłoby przegłosować wszystko co sobie zażyczyliby drobni? Czy to aż takie straszne? Dlaczego?

  

niedziela, 28 sierpnia 2011

Noble Automotive Ltd. - legenda kontra rzeczywistość

Tekstem o Feniksie i jego długach sprowokowaliśmy dyskusje nt. wartości spółki, jak i opłacalności całego biznesu. Między wierszami zasugerowaliśmy, że budowane metodą garażową superauta są najczęściej niczym więcej, jak bardzo kosztownym hobby. Realizowaniem młodzieńczych pasji i zainteresowań.

Oprócz tradycyjnych i nudnych już zarzutów o manipulację trudno było znaleźć argumenty podważające naszą tezę. Ogólnie dowodem na to, że manipulujemy jest zarzut... że manipulujemy i już. No cóż, można i tak.

Postanowiliśmy więc własną hipotezę zweryfikować sami. Udaliśmy się na kolejną wycieczkę do Anglii za 5 funtów i od razu sprawdziliśmy legendę, jak sami o tej marce mówią ludzie z GK Veno. Zweryfikowaliśmy jak sobie finansowo radziła i radzi firma, którą założył w 1999 roku pan Lee Noble, czyli Noble Automotive Ltd. To właśnie Noble Automotive zbudował (podobno) kultowe modele: M10, M12, M400, M14, M15, M600.

Weryfikacja wyników z działalności projektowania i sprzedawania supercarów jest o tyle wymowna, że firma ma za sobą dobre kilka lat działalności. Nie jest marką anonimową oraz zbudowała samochody, których osiągi są weryfikowane na torze, a nie na papierze. Trzy cechy, których akurat nie można przypisać Arrinerze.

Kapitał zakładowy spółki Noble Automotive Ltd. znacząco różni się od Feniksa i wynosi 250.000 funtów. A podobno spółki o niskim kapitale zakładowym, to w Anglii norma. Jak widać niekoniecznie.


Jak wiadomo w 2006 roku Lee Noble rezygnuje z funkcji dyrektora (odpowiednik prezesa w Polsce) i opuszcza firmę noszącą jego nazwisko. Pozostawia w portfolio spółki słynne modele "M-". W jakiej kondycji pozostawia firmę? Kapitał własny spółki na koniec 2005 roku wyniósł... minus 2.510.478 funtów (!)


Po opuszczeniu spółki przez Lee Noble'a wyniki firmy uległy lekkiemu polepszeniu. W wyniku za 2008 roku kapitał własny spółki, to "tylko" minus 1.711.573 funty.


To jednak nic w porównaniu z wynikami za rok 2010, czyli ostatni rok księgowy. Przypominamy, że to jedenasty rok działalności firmy. Jest więc ona zupełnie dojrzała, a ofercie firmy znajduje się flagowy produkt Noble M600. Ładnie działa cała otoczka związana z marką Noble, bo firma posiada sieć dealerską, a nawet kolekcje firmowej odzieży. Jaki jest efekt działalności w tym wymagającym sektorze?

Kapitał własny spółki za 2010 rok wynosi... minus 4.100.087 funtów (!!!) Łączne zadłużenie Noble Automotive Ltd, to ponad 5 milionów funtów.
             

Tak wygąda rzeczywistość finansowa w zderzeniu z pasją tworzenia. To chyba również odpowiedź na pytanie: dlaczego znana postać z nazwiskiem nie zwraca się po kapitał na projekty na własnym podwórku. W kraju, gdzie rynek kapitałowy, ale również motoryzacyjny stoi na o wiele wyższym poziomie. W kraju, gdzie autorzy Top Gear chwalili auto marki Noble...

Nasza diagnoza jest prosta: ten biznes - w wydaniu garażowym - jest po protu nieopłacalny. Rynek supercar jest zdominowany przez kilka marek, które są w stanie na siebie zarobić. Marki z długoletnią historią, profesjonalnym zespołem inżynierów, doświadczeniem i uznaniem u klientów. Reszta skazana jest na porażkę, nawet jeśli za stołem kreślarskim stoi, tylko i aż, Lee Noble. A może to tak naprawdę legenda, ale tylko w środowisu owych hobbystów, których zresztą na owe auta nie stać? Bo chyba prawdziwy sukces odnosi się zdobywając rynek - tutaj tego zabrakło.

W przypadku Arrinery będzie inaczej? Państwo raczą żartować :) No bo gdzie porównywać Noble Automotive do Arrinera Automotive? Tej drugiej brakuje wszystkiego: profesjonalizmu, doświadczenia, marki, tradycji czy prototypu, który jeździ zgodnie ze specyfikacją. A jak widać z powyższego posiadając nawet wszystko, co powyższe nie przekuwa się to w zyski, lecz ogromne straty.

Puenta może być tylko jedna: w takim wydaniu jest to zajęcie dla zapaleńców i hobbystów. Dopóki znajdują pieniądze na finansowanie swoich zainteresowań, bo przecież nie chodzi o zarabianie...

Fenix to przecież, podobnie jak Arrinera, kolejny pomysł pasjonata motoryzacji. Tylko, że nie jesteśmy na początku XX wieku... No, ale może za którymś razem się uda? Może kilku pasjonatów pokona zespoły inżynierskie i znakomitych rzemieślników z McLarena, Bugatti czy Lamborghini?

wtorek, 23 sierpnia 2011

Od oszusta do prezesa?

O prezesie spółki Arrinera Automotive SA, panu Łukaszu Tomkiewiczu, napisaliśmy sporo w jednym z ostantich postów. Jak widać prezes poznał się na własnej głupocie i od czasu pubikacji tekstu - forum Bankiera już tak oficjalnie nie odwiedza.

W światku tuningowców pan prezes znany jest przede wszystkim pod nickiem M@verick, a że przed laty był bardzo płodnym autorem tekstów w internecie, to ich lektura całkowicie dopełnia profil tej osoby. 


Bynajmniej nie chodzi o tu o fachowe wypowiedzi czy informacje o pobieranej edukacji. Zresztą braki w edukacji oraz indolencja w zakresie nauk technicznych znakomicie pasuje do opowieści pracowników Veno Automotiv SA. Była ona powodem licznych żartów, a przede wszystkim ogromnych wydatków i opóźnień w fazie projektowania prototypu (pisaliśmy o tym kilkukrotnie w przeszłości).

Z publicznych wypowiedzi sprzed kilku lat rysuje nam się postać cwaniaczka. Drobnego oszusta, który reklamuje własny serwis z tekstem, jak ominąć opłatę za miejsce do parkowania. Udziela też porad - bazując na rodzinnych zwyczajach - w sprawie nie płacenia zaległego podatku drogowego.


Zapraszam do przeczytania artykułu "Jak oszukac parkometry w Warszawie" w serwisie www.Motoryzacja.info.pl Jest tam przedstawiony ciekawy sposob w jaki mozna zredukowac koszty stania w centrum Wawy. Szczegolnie polecany dla osob, ktore musza zostawiac swoje autka na wiele godzin.
Szczerze mowiac to moj brat (Marek Tomkiewicz - przyp. red.) mial podobny problem tez i to olal. Obecnie nic juz nie nie przychodzi, zapomnieli moze ? A moze pomoglo w tym to, ze sprzedal swoj samochod mi a ja go po roku opylilem takze. Nie wiem, moze ktos na grupie bedzie cos wiedzial.  Ale ogolnie nie martw sie w Polskich urzedach jest totalny "burdel" i niezbyt skutecznie udaje im sie wyegzekwowac cokolwiek. Znam goscia, ktory zebral w ciagu ostatnich 4 lat ponad 5 tys. mandatow do zaplacenia i zaplacil przez te lata raptem 800 zl ! Ma do tego juz ok 50 punktow karnych i caly czas jezdzi !!! Przyslali mu rok temu pismo z prosba o oddanie prawka jazdy i na tym sie skonczylo. Ja bym sie nie martwil, ale nie sugeruj sie tym do konca, moze tylko w Warszawie jest taka wolna amerykanka.

Żródło

Czy M@averick dzisiaj jest innym człowiekiem? Chyba nawet naszym oponentom ciężko w to uwierzyć. To nadal ten sam cwaniaczek, który bardzo chętnie tu i tam poszuka możliwości, żeby wzbogacić się na jakimś przekręcie. 


A że zdaje sobie sprawę z tego, że "w polskich urzędach jest totalny burdel", to tak jak kiedyś nie bał się straży miejsckiej i urzędu skarbowego, tak dzisiaj nie boi się KNFu.

Szkoda, że pan Tomkiewicz nie pozostał wierny swojej pierwszej pasji. Może dzisiaj GK Veno budowałoby statek kosmiczny (oczywiście wg projektu Łukasza Tomkiewicza)?


Jestem maksymalnym fanatykiem lotnictwa. M. in. Sam zaprojektowalem, wykonalem i oblatalem kilka samolotow zdalnie sterowanych. Mam sciagniete z sieci duzo naprawde extra zdjec samolotow, z przyjemnoscia wysle je kazdemu kto sie zglosi, tylko taka osoba musi miec sporo cierpliwosci w sciaganiu poniewaz jest ich naprawde sporo (glownie amerykanskie samoloty). Jako, ze mam darmowy dostep do sieci na laczu stalym, z checia pomoge innym. Prosze o podanie dokladnego adresu stron ze zdjeciami samolotow a ja je sciagne i wam powysylam.

sobota, 20 sierpnia 2011

Fenix Automotive Ltd. - to my jednak podziękujemy...

Wybraliśmy się do Anglii sprawdzić, jaką wartość przedstawia potencjalny nabytek GK Veno, czyli Fenix Automotive Ltd. Sprawa jest o tyle ciekawa i ważna, że zakup tej firmy będzie najprawdopodobniej finansowany rękami akcjonariuszy Veno i AA. 

No to pojechaliśmy poszukać Feniksa. To w końcu podobno ma być jakaś poważna firma... Bo wielkie nazwisko, bo supersamochody, bo nietuzinkowy majątek samej spółki (wynikający choćby z wartości mitycznych supercarów). Jak w większości naszych publikacji, na potwierdzenie faktów, zamieszczamy fotokopię najciekawszych dokumentów.

Informacje o samej spółce pochodzą z raportów z kwietnia 2011 roku.


Pierwsza ciekawostka. Jak się okazuje kapitał zakładowy Fenix Automotive Ltd. wynosi... 1.000 funtów. Tak, to nie jest pomyłka. Co ciekawe, spółka z tak niskim kapitałem nie mogłaby być założona w Polsce, gdzie dolny próg dla spólki z o.o. wynosi 5.000 zł, czyli powyżej 1.000 funtów. 

Warto pamiętać o wielkości kapitału zakładowego w kontekście ewentualnych roszczeń, bo tylko do tej kwoty spółka odpowiada za swoje zobowiązania. A z krótkiej historii GK Veno pamiętamy już nie jedne wierzytelności uznano za "nie do odzyskania".


Co ciekawe, słynny pan Lee Noble nie posiada wszystkich udziałów w spółce. Nie posiada on nawet pakietu większościowego. Fenix Automotive Ltd. ma dwóch wspólników po 50%, po 500 funtów każdy. 


Kolejne dane dotyczące firmy są jeszcze ciekawsze, bo dotyczą wyników finansowych i ogólnej kondycji finansowej spółki. Najnowsze upublicznione przez Feniksa dane pochodzą z czerwca 2010 roku i dotyczą roku obrotowego 2009. (wyróżnienie specjalnie dla tych wszystkich, którzy uważają, że manipulujemy, bo odpowiednio wielkimi literami nie piszemy to... co napisaliśmy :)


Wartość księgowa netto spółki... 555 funtów.

 Kapitał własny spółki... minus 26.148 funtów

Jak widać spółka miała wierzytelności (skąd my to znamy). Ile jest winna i komu wyjaśnia dodatkowa notka. Okazuje się, że drugi ze współników pożyczył jej 30.000 funtów. Na dzień powyższego raportu pieniądze nie zostały przez spółkę oddane pożyczkodawcy.


Z powyższego wynika jeszcze jedna ciekawa sprawa. Pan Lee Noble jest winien spółce 500 funtów (prawdopodobnie chodzi o opłacenie własnych udziałów w spółce). Wygląda na to, że legenda wokół tego projektanta to jedno, a rzeczywistość i sukces finansowowy to drugie...

Prosimy wyciągnąć z powyższego wnioski wedle osobistych przemyśleń i kalkulacji. Każdy ma prawo do własnych decyzji, a my tylko prezentujemy fakty takimi jakie są. Fakty, o których solidarnie wszyscy w spółkach GK Veno milczą.

PS. Nasza wycieczka do Anglii była oczywiście wirtualna. Koszt: 5 funtów. Tyle kosztuje zdobycie podstawowej wiedzy, która wystarcza za ocenę potencjalnej inwestycji.

PS2. Wkrótce udowonimy, że na superautach mogą zarobić tylko najwięksi o ugruntowanej pozycji. Oczywiście posiłkując się dokumentami, a nie domysłami. Najpierw liczy się marka, a potem nazwisko i pasja...
 

środa, 17 sierpnia 2011

Jak kupić Feniksa, nie mając pieniędzy na... Feniksa?

Najlepiej udawać, że pieniądze są:

AA ma zagwarantowane środki zarówno na wyprodukowanie wersji produkcyjnej auta, jak również na przejęcie udziałów w Fenix Automotive.

Z czasem należy nieco zmiękczyć twarde "mamy środki", na lżejsze "wiemy, skąd pozyskamy":

Rozpatrywanych jest kilka możliwości sfinansowania wersji produkcyjnej auta: od emisji akcji z wykorzystaniem prawa poboru, po warranty wyemitowane podczas ostatniego walnego. W sumie w tym celu zostało wyemitowanych 20 mln warrantów. Gwarantem finansowania jest nie tylko VENO, ale i nowi akcjonariusze Arrinera Automotive.

Czyli de facto: mamy, ale nie mamy... Jakie to normalne w spółkach Grupy Kapitałowej VENO.

Teraz - zamykając całą historię z kupnem udziałów w Feniksie - należy przypieczętować to odpowiednią umową. Płatność oczywiście rozłożona w ratach, a największa jej część (a może całość) do uregulowania za kilka miesięcy. Wtedy powinno się już zebrać trochę grosza z megaemisji na Veno i emisji na Arrinerze (mimo, że debiutu jeszcze nie było, już wiadomo, że będzie emisja).

I tylko nieliczni, co szukają dziury w całym będą pamiętali o tym, że przecież twierdzono, że Arrinera na wszystko ma pieniądze. To może odda spółce VENO wkładany w nią przez trzy lata kapitał (ponad 3 mln pln)?

 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Drugie oblicze prezesa Tomkiewicza, czyli 178.73.36.*


Tym razem będzie jak u Hitchcocka: najpierw trzęsienie ziemi, a później jeszcze ciekawiej. Będziemy mówić o prezesie firmy Arrinera Automotive SA. Co kryje się pod tym pudrem uśmiechu do kamery?

Dotarły do nas sygnały, że ludzie z GK VENO SA poświęcają dużo czasu na wpisy na forach internetowych w celu autopromocji. Do sprawy podchodziliśmy z dystansem, aż do czasu, gdy pana Łukasza Tomkiewicza złapaliśmy praktycznie za rękę.

W dniu prezentacji samochodu p. Tomkiewicz udzielił wywiadu "Pulsowi Biznesu", w którym ujawnił informację, która nigdy wcześniej nie była podawana: auto będzie miało dopisek "by Lee Noble". Artykuł z filmem ukazuje się na stronach internetowych pb.pl w dniu następnych o g. 08:41. 

Tymczasem kilka godzin wcześniej na forum Bankiera ukazuje się post, a w nim teksty, które powinny być znane tylko i wyłącznie redakcji "PB" oraz osobie, z którą był wywiad. Łukasz Tomkiewicz nie wytrzymuje ciśnienia, wchodzi na forum i pisze dokładnie o tym, co nigdy nie wcześniej było podawane. (No chyba, że zakładamy, że post został napisany przez redaktora "PB"). Proszę zapamiętać adres IP p. Tomkiewicza: 178.73.36.*

Wywiad z prezesem Tomkiewiczem sporo wyjaśnia. Ma on przygotowane odpowiedzi, dlatego nie potrafił zrozumieć pytań dziennikarza. Już na samym początku odpowiadając nie na temat zaczął używać ogranych argumentów. I bingo! Proszę jeszcze raz posłuchać jego tłumaczeń, o tym jak spóźnili się Kanadyjczycy (początek wywiadu), a potem przeczytać inną wypowiedź sprzed paru tygodni. Czy to nie te same zdania? Kolejny zbieg okoliczności? :) A jakie IP? Oczywiście 178.73.36.*

Tak jak napisaliśmy na początku - teraz będzie już tylko ciekawiej. Nie chcemy odbierać Państwu pasjonującej lektury i wypocin pana prezesa. Najszybciej można do nich dotrzeć wpisując w wyszukiwarce: VENO 178.73.36.* site:www.bankier.pl  

Proszę zwrócić uwagę, że dziwnym trafem właśnie to IP najczęściej prezentuje informacje z pierwszej ręki. O tym, że właśnie przed chwileczką pokazały się nowe zdjęcia na blogu, albo nowe informacje na Facebooku, albo artykuł na firmowym blogu. Zaiste czysty przypadek. A oto kilka perełek (zachowano oryginalną pisownię):


[178.73.36.*], 2011-05-27 23:57
Lee Noble ma opracowac wersje Arrinerry, ktora ma wystartowac w wyscigu 24-godzinnym Le Mans. Nadwozie z włokna weglowego i wahacze odlewane ze stopu magnezowo-tytanowego. Co ciekawe silnik bedzie diesel tak jak w zwycieskich Audi. (...)

[178.73.36.*]    2011-06-11 13:55
a moze dba o odpowiedni poziom aby to forum bylo tak dobre jak te na prakiet.com a nie przypominało tak jak to było do tej pory pudelka biznesu ( www.pb.pl ) 


[178.73.36.*]    2011-05-26 18:02
(...) A teraz najlepsze:
a) 9 czerwca premiera auta i foty, ktore obiegna caly siwat
b) potem pewno jakie soficjalne foty
c) pewno zapowiadany teledysk krecony z helikoptera
d) wszedzie bedzie pelno auta w prasie i telewizji

Wiecie co sie bedzie dziac ???!!!! Wiecie jak wzrosnie kurs akcji ????!!! Ku... zarobimy taki szmal, ze szok !!! Bedzie znowu 20-25 groszy !!! Dopiero wtedy swiat zacznie pisac jak zobaczy auto w akcji !!!  



CZUJE, ZE TO KU... BEDZIE ROK ARRINERY !!!

NA RAZIE ZAROBILEM PONAD 100% A WY ?? CZY ZYCIE NIE JEST PIEKNE ???


PANOWIE ! STAWIAMY POMNIK ZE ZLOTA KUICHOWI I TOMKIEWICZOWI !!! 


[178.73.36.*]    2011-05-18 16:47
Ja pie..... kurs mamy rzędu 18-20 groni !! W końcu zarobimy fortunę ! Warto było czekać te 2 lata !! Ja ze średnią 3 gronie zarobię jakieś 600% czyli ponad 400 tys zł !!! Dobra pensja miesięczna wychodzi !Szok !! Dziś chyba nie usnę ! To będą wakacje !! Do zobaczenia gdzieś na świecie bo spadam na 2 miechy po prezentacji auta !



[178.73.36.*]    2011-08-08 06:38
 (...) Lee Noble to brytyjski przedsiębiorca, projektant i inżynier motoryzacyjny. Został okrzyknięty najbardziej płodnym brytyjskim producentem samochodów o jakim słyszano. W ciągu trzech dekad stworzył ponad 2000 samochodów własnego projektu. Prawie każdy z nich prezentuje nowatorskie osiągi, ignorując po części kwestie komfortu, czy też bardzo wytwornego wyglądu. Jeden z nich, Ultima, był nawet (...)


[178.73.36.*]    2011-03-16 00:15
Czy ktos tu by mogl szczegolowo opisac jakie sa poszczegolne etapy produkcji supercarow ? Wiem, ze na poczatku sa szkice rysowane przez styliste. Jakie sa nastepne etapy? Ale tak na serio prosze., bez zlosliwosci.

Pytam bo dziwia mnie mocno ponizsze zdjecia. Jakos tak nieestetycznie wygladaja te samochody. (...)

[178.73.36.*]    2011-07-30 00:04
Po wpisaniu na youtube arrinera automotive wyskakuje nowy filmik ze wczoraj jak testowali auto na trasie S8 !

[178.73.36.*]    2011-06-22 23:49
Veniaki dzis olbrzymie zwyciestwo oglosili
Venoswoloczowcy znowu totalnie sie pograzyli
Miala byc ogromna bieda i zapomnienie
A zamiast tego przyszlo wielkie wyroznienie
Rynek oszalal na punkcie ich akcji
A leszcze siedza wkurzone w ubikacji
Ludzie napychaja sobie kieszenie kasa
A innym zostaje przygladanie sie grubasom
Moral tej bajki jest wszystkim oczywisty i znany
Kto slucha venoswoloczy czuje sie przegrany

To tylko odrobina "tfu-rczości". Ludzie z GK VENO sa ignorantami i taką samą miarą mierzą innych. Dopuszczając się do wypuszczania tekstów bezpośrednio z firmy, nie zadbali nawet o właściwe zamaskowanie swojej działalności. Brak zwykłej samokontroli i zero profesjonalizmu, czyli wszystko to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni dało o sobie znać. Gratulujemy dobrego samopoczucia. 

Czy takim samym samopoczuciem wykaże się Komisja Nadzoru Finansowego? Czy właściwą formą komunikacji z inwestorami nie powinna być strona internetowa spółki, a w szczególności raporty EBI oraz ESPI? Czy nie jest to manipulacja?

Ps. Tajemnicą Poliszynela jest informacja, pod jakimi nickami nadaje 178.73.36.* na innych giełdowych forach internetowych... W każdym razie życzymy powodzenia z takimi ludźmi za sterami.



środa, 3 sierpnia 2011

Paparazzi i statyści na tropie Arrinery

Jednym z paparazzich, którzy zachwycili się widokiem Arrinery i "spontanicznie" zaczęli robić jej zdjęcia jest pan Pavlo Burkatskyy. Jak czytamy za serwisem Golden Line stylista w firmie... Arrinera Automotive SA. W wolnych chwilach dorabia w roli statysty? Trzeba przyznać - pełen profesjonalizm w robieniu "ściemy" :)


 





wtorek, 2 sierpnia 2011

Veniaki za sterami spółek, cz. 2

Po całej tej aferze związanej z projektem Stealth B6 i Stealth B7 miała miejsce jeszcze jedna ciekawa sytuacja. Postanowiono, że Carbon Design SA przestanie być firmą produkcyjną, zmieni nazwę i strategię oraz stanie się kolejną spółką inwestycyjną na rynku NewConnect.

Pozostawał jeszcze majątek firmy, z którym trzeba było coś zrobić. Najlepiej korzystnie sprzedać tak, aby akcjonariusze byli zadowoleni. Wszystko wskazuje jednak na to, że prezes Obszański miał na myśli tylko jednego zadowolonego akcjonariusza: ludzi z GK Veno. 

Cały majątek produkcyjny firmy, której kapitalizacja w styczniu 2010 wynosiła ok. 7,5 mln zł sprzedano za 50 tys. zł w gotówce plus 400 tys zł w akcjach mocno wirtualnej spółki. Żeby tego było mało prezes Mariusz Obszański dorzucił w promocji wierzytelność wycenianą na 400 tys zł. Wierzytelność pochodzącą od biura maklerskiego (bynajmniej nie od spółki w rodzaju ETD).  

Ktoś mógłby powiedzieć, że to celowe działanie na szkodę spółki (ściagane z urzędu). No tak, tylko co z tego? Szczęśliwym nabywcą przecenionego majątku stali się panowie: Marek Tomkiewicz, Łukasz Tomkiewicz i Arkadiusz Kuich pod postacią Veno Automotive SA (dziś Arrinera SA).

Według osób, które nam o historii opowiedziały wynika, że Veno Automotive SA kupiło składniki produkcyjne Carbon Design SA za ok. 20% ich wartości (!!!). Dokładnych zasad wyliczenia oraz metody oczywiście nie podano. Oczywistym jest, że panowie z GK Veno otrzymali cały majątek praktycznie za darmo. Blumerang dostał za to w prezesa Obszańskiego. Tyle zadziwiających faktów i żadnego racjonalnego wytłumaczenia, ale może się czepiamy szukając w tym wszystkim sensu.

Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że - po kolejnej zmianie nazwy, dzisiaj, to Blu Pre IPO SA - spółka pod skrzydłami Blumeranga radzi sobie coraz lepiej.


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Veniaki za sterami spółek, cz. 1

Udało nam się dotrzeć do osób, które opowiedziały nam jak wygląda prowadzenie spółek giełdowych (sic!) oraz skąd wziął się majątek Arrinera Automotive SA? Poniżej podsumowanie i najważniejsze fakty z naszych ustaleń.

___________________________________________

Gdy Mariusz Obszański, człowiek wywodzący się ze spółki Blumerang, doprowadził do odwołania Arkadiusza Kuicha i zastąpił go na stanowisku prezesa Carbon Design SA, to odkrył, że kondycja firmy którą przejął nie jest tak różowa jak rysował ją poprzedni prezes. Wepchnięta na siłę na NewConnect (wbrew zaleceniom audytorów) spółka nie zarabiała na siebie, bo pieniądze akcjonariuszy „rozeszły się" po spółkach z Grupy Kapitałowej, czy raczej "Grupy Osobowej", głównie do: Veno SA, Veno Automotive SA i ETD Sp. z o.o.

Carbon Design SA zostało spustoszone przez - delikatnie mówiąc - nietrafione inwestycje w tuning autorstwa dzisiejszego prezesa Arrinery SA, p. Łukasza Tomkiewicza. Na początku postanowił on rozkręcić biznes związany z tuningiem, by kilka miesięcy później ogłosić chęć zawojowania świata superautem. 

Realizując życiową pasję pana prezesa zatrudniono drogich pracowników powyciąganych z firm takich jak Bella. Powód generalnie słuszny - skoro nie można nic włożyć w firmę od siebie (poza pomysłem), to należy wziąć do współpracy specjalistów. Dodatkowo około miliona złotych - oczywiście pochodzących od inwestorów - pochłonęło oprogramowanie inżynierskie, frezarki CNC, maszyny do produkcji laminatów czy skaner 3D. Można powiedzieć - rzecz oczywista, że trzeba ponieść pewne nakłady na inwestycje. W wywiadach epatowano rozpoczęciem produkcji sprzedaży superauta (o częściach do tuningu właściwie już przestano wspominać). Z tym, że ów biznes nawet nie miał szansy zaistnieć w ówczesnej formie.

Dlaczego? Nasi informatorzy są zgodni: prawdopodobnie dlatego, że p. Łukasz Tomkiewicz nie był w stanie wydalić z siebie żadnego projektu. Sześciu programistów ślęczało przy oprogramowaniu za 300 tys. zł i starało się uczynić zadość wizjom prezesa Veno Automotive SA. Za każdym razem gdy wydawało się, że są bliscy zrozumienia planów, to p. Tomkiewicz swoją wizję zmieniał. Ponad pół roku trwała ta zabawa
w kotka i myszkę. Z planowanych prawie dwustu projektów powstały niecałe dwa.

Na polecenie prezesa Łukasza Tomkiewicza kupiono dwie frezarki numeryczne. Niestety wcześniej nie zapytano nikogo z zespołu o przydatność czy specyfikację. Tym samym inwestorzy zapłacili kilkaset tysięcy złotych za frezarki CNC, których nie udało się zmusić do bezawaryjnej pracy. Trzeba przyznać, że na frezarkach wykonywano inne projekty komercyjne dla firm zewnętrznych. Natomiast same problemy z maszynami były dla panów prezesów Veno SA i Veno Automotive SA znakomitą podkładką na totalną niekompetencję i brak wiedzy w zakresie prac, na jakie się porwali. Oczywiście rynek był informowany o opóźnieniach i oczywistej winie fatalnych maszyn.

Sytuacji finansowej nie sprzyjało także drenowanie kasy spółki Carbon Design SA przez zakupy części i usług na rzecz Veno Automotive SA oraz fikcyjne zatrudnienie kilkunastu osób upadającej ETD (z prezesem Arkadiuszem Kuichem na czele). Reasumując sytuacja finansowa Carbon Design SA nie była różowa, ale p. Mariusz Obszański dał się podejść jak dziecko. Teraz to on był odpowiedzialny za cały pozostawiony w spadku nieporządek. Pretensje mógł mieć tylko do siebie, bo był na tyle nieostrożny, że nie sprawdził sytuacji finansowej firmy. Być może uwierzył p. Kuichowi na słowo.

Jak nam powiedziano w tamtym czasie Carbon Design SA rozpoczynało realizację zlecenia dla Autogroup SA na budowę nadwozi do samochodów Stealth B6 i Stealth B7. To była jego jedyna szansa na wyjście z kłopotów dla spółki. Mechanizm był prosty: kolejne etapy budowy były wyceniane przez zespół specjalistów, wystarczyło zawyżyć dwukrotnie te wyliczenia i do firmy Autogroup SA szło info ile ma zapłacić. No i Autogroup SA płaciło nie wiedząc jednak, że właśnie finansuje niekompetencje byłych prezesów i spokojny sen nowego (co najmniej dwukrotnie przepłacając za wykonane zlecenie!).

Nowy prezes Mariusz Obszański domyślał się już wtedy, że "Veniaki" nielegalnie finansowali działalność swoich spółek z pieniędzy pochodzących z Carbon Design SA. Wydaje się, że jednak nie zrobił nic, aby te pieniądze odzyskać. Wolał niezbyt czysto pograć z przyjaciółmi z Blumeranga. Może wykazał się realizmem zdając sobie sprawę z tego, że oni po prostu mają pieniądze, a od „Veniaków” i tak nic by nie wyszarpał. Tak oto Blumerang dzięki zapobiegliwości prezesa Obszańskiego zapłaciło za projekt B6/B7 dwa razy więcej niż realnie to kosztowało.

CDN...

  

sobota, 30 lipca 2011

Podobno Veniaki, to uczciwi ludzie

Podobno Arrinera jeździ już od dawna. Podobno świetnie się prowadziła. Podobno informacje o awarii silnika i drzwiach to nie prawda. Podobno ponad miesiąc temu Arrinera potrafiła pojechać nawet całe 160 km/h. Podobno spółka informuje tylko o "najbardziej prawdziwych informacjach". No jeśli tak, to czym właściwie jeździł prezes Tomkiewicz i o jakim samochodzie opowiadał w wywiadzie dla pb.pl, skoro dopiero:

(...) w dniach 27 i 28 zostały przeprowadzone pierwsze testy drogowe auta, w dniu wczorajszym zaprezentowane zostały zdjęcia z tych testów, a do poniedziałku 01/08/2011 zostanie zaprezentowany film z tych jazd.


Nawet w najprostszych sprawach trzeba umieć kłamać, a potem pamiętać o tym i być konsekwentnym. O ile w tych kłamstewkach mogą się jeszcze autorzy połapać...


Helikopter też ma 4 kółka

Już nadarzała się okazja, żeby napisać kilka pozytywnych zdań o prezentacji jeżdżącej (sic!) Arrinenry. Już wydawało się, że tym razem obietnica publicznie złożona przez p. Tomkiewicza i p. Kuicha będzie spełniona, ale.. nic z tego. Już nawet nie chodzi o niedotrzymanie terminu, ale jeśli profesjonalna sesja nagraniowa z helikoptera równa się 58 sekundowemu filmikowi kręconemu "z ręki" aparatem foto, to trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Tym bardziej, że zapowiedź filmu była całkowicie poważnie przekazywana rynkowi. Jak widać nic w tej spółce się nie zmienia. Obietnice to jedno - ich realizacja drugie.

Jak można fajnie nakręcić filmik o samochodach proszę zobaczyć tutaj. Polecamy uwadze panom z Veno i Arrinery oraz licznej gawiedzi pasjonujacej się clipem, nagrywanym bujająca się ręką. Uwaga! Samochody na filmie kręcą bączki, ostro startują i hamują, a czasem jadą ponad 200 km/h. Naparwdę, te samochody tak potrafią... A tutaj końcowy efekt solidnej pracy paru chłopaków z osiedla. Kolejny raz podpowiadamy: zlecajcie Panowie robotę ludziom, którzy się na niej znają. Możecie potem pisać, że wszystko jest na odwrót niż pisał VenoWatch, ale póki czas częściej korzystajcie z naszych porad!