Różnie można na to spojrzeć. Optymista powie, że akcje nie zostały sprzedane tylko kupione. Niemniej
transakacja pakietowa z piątku jest faktem i cena pozostanie zawsze taka sama:
2 gr. Jeśli strona podażowa chciałaby się pojawić w arkuszu mielibyśmy spadek do
1 gr, czyli minimalnej wartości, po jakiej notowana może być spółka na giełdzie (chyba, że dojdzie do re-splitu, ale to już inna bajka).
Bolączką akcjonariuszy są teraz domysły: kto sprzedał. Większość zgodnie twierdzi, że jeśli sprzedał jedyny większościowy inwestor, to w firmie nie może dziać się najlepiej. Sporo w tym prawdy, bo to jedyny większościowy, który posiada dostęp do "faktów z życia spółki." Dosyć ciekawe wypowiedzi pojawiły się na jednym z forów internetowych. Żeby się nie powtarzać po prostu je zacytujemy: