Swego czasu prezes Arrinera SA bardzo oburzył się na opinie p. Piotra Zonia prezesa firmy Leopard Automobile. Jak zwykle wszyscy dokoła byli winni i bez osiągnięć. Wychodzi jednak na to, że "przyszła koza do woza"... Tylko czy p. Zoń będzie chciał pracować z ludźmi, którzy wcześniej publicznie pomniejszali jego osiągnięcia? Przypomnijmy, że już ponad rok temu prezes Leoparda jasno wyraził zdanie, co myśli o projekcie i podawanych terminach:
- Ten projekt wygląda na niemożliwy do zakończenia w wersji i czasie zgodnym z deklaracjami zarządu Veno. Jeśli ma to być auto na poziomie Lamborghini czy Ferrari, jak przekonuje spółka, to powinno nad nim pracować 50 osób przez trzy lata, w tym świetni inżynierowie zza granicy - uważa Piotr Zoń, prezes Leopard Automobile, od kilku lat produkującego w Mielcu luksusowy roadster własnej konstrukcji i mający na ukończeniu kolejny model.
A tak deprecjonował osiągnięcia Leoparda p. Łukasz Tomkiewicz (komu przypomina to ostatnie pretensje i wyliczenia braku osiągnięć przez p. Kuicha wobec prezesa Trinity SA?):
Według naszej wiedzy samochód Leopard jest opracowywany od wielu już lat i zostały na niego wydane miliony złotych: m.in. ze względu na proces homologacyjny. Od dłuższego czasu zresztą nie słychać nic o tym samochodzie. Czy jest on już w sprzedaży, ile sztuk zostało do tej pory sprzedane: tego nie wiadomo.
Żródło 3