Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adam nowak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adam nowak. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 grudnia 2010

Najpierw konkursy, potem konsultacje

...parafrazując oczywiście artykuł z oficjalnego bloga VENO S.A.

Opierając się na wcześniejszych wywodach prezesa wychodzi na to, że już nie idzie o to, żeby zyskali inwestorzy, a każda spółka pracowała na swoje imię... Tylko, o co w ogóle chodziło w tym całym bałaganie i soczystych argumentacjach na firmowym blogu?

Dlatego jednym z pomysłów jest zmiana nazwy naszej spółki, dzięki czemu  firmy będą bardziej transparentne i oddzielone od siebie medialnie. Zyskają na tym inwestorzy. Już zbieramy opinie związane z tym oraz pomysły na nową nazwę, która mogłaby zastąpić VENO S.A. – mówi Arkadiusz Kuich. O tym, jakie korzyści da VENO S.A. oraz powiązanym z nią spółkom zmiana nazwy przeczytacie w kolejnym naszym poście.


Każda ze spółek VENO będzie pracować na swoje imię!

Zmiana nazwy VENO S.A., która teraz dość często kojarzona jest ze swoim projektem inwestycyjnym, a więc Veno Automotive S.A.  ma przynieść korzyści dla całej grupy firm powiązanych z nią kapitałowo.  Gdy to nastąpi, już  każda ze spółek będzie pracowała na swój wizerunek i prowadziła własną politykę medialną.


________________________________________

Dwa miesiące później...

Zarząd VENO S.A. po licznych konsultacjach z Radą Nadzorczą i wybranymi inwestorami informuje o zakończeniu konkursu pod nazwą „Wymyśl nową nazwę dla VENO S.A.”.

W wyniku konsultacji udało się ustalić, iż ewentualna zmiana nazwy Spółki z wielkim prawdopodobieństwem nie znajdzie poparcia większości podczas obrad WZA  VENO, zaś właśnie zgoda Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy VENO warunkowała rozstrzygnięcie konkursu. 
 


 ________________________________________

Nie chce nam się wierzyć, ale, że jesteśmy pilnie czytani przez VENO S.A., to może nasza argumentacja o głupocie zmiany nazwy trafiła do "wybranych inwestorów"? Przy okazji -  znowu głos mają tylko wybrani... Ale żeby tak otwartym tekstem... :)

PS. Już wiemy! Ten konkurs to był "zabieg marketingowy".

niedziela, 3 października 2010

Superbajka, czyli Grupa Kapitałowa VENO SA - fakty, ludzie, pieniądze

Veno Automotive SA jest firmą, która od kilku lat opowiada – najczęściej ustami prezesa Veno SA, Arkadiusza Kuicha vel Adama Nowaka – o tym jak buduje supersamochód będący konkurencją dla Lamborghini czy Ferrari. Niestety, jak czytamy na forach, jest to samochód wyjątkowy, bo niewidzialny (tak jak niewidzialny jest pracownik Biura Zarządu VENO - Adam Nowak). Prawdziwe są natomiast pieniądze od kilku lat regularnie topione w projekt kierowany przez domorosłych wizjonerów.

Dla przeciętnego inwestora Veno Automotive to spółka jak każda inna. Tymczasem do stycznia 2010 składała się tylko z prezesa Łukasza Tomkiewicza i jednego pracownika na etacie. Nie posiadała prawdziwej siedziby, była przytulona kątem do Carbon Design SA na ulicy Konwaliowej 20 w Warszawie. Trochę to odbiega od zespołu inżynierów ze stajni Lambo czy Ferrari. Odbiega to nawet od zaplecza jaki mieliśmy okazje zobaczyć na zdjęciach z produkcji Marussi. A to przecież nie z tym autem prezesi Kuich i Tomkiewicz chcą rywalizować. VenoCar ma ambicje konkurować z Lambo. Panowie! Średnio udane skopiowanie Reventona nie od razu powoduje, że auto zrobione w garażu jest realną konkurecją dla supersamochodów...

Ktoś mógłby zapytać jak duet złożony z technicznych ignorantów miałby stworzyć coś, co miałoby konkurować z prawdziwymi dziełami sztuki na czterech kołach, nad którymi pracują sztaby bardzo dobrze opłacanych inżynierów, grafików, stylistów. Nie trzeba być ekspertem aby wiedzieć, że się nie da.

W styczniu 2010 roku Veno Automotive otrzymało poważne wsparcie. Szerokim gestem wykazał się prezes Carbon Design (dz. Carbon Invest) Mariusz Obszański. Za dość okazyjny pieniądz, czyli 450 tys. zł postanowił sprzedać składniki majątku swojej firmy. Gratisowo dorzucił trzech pracowników technicznych, meble biurowe, projekty, formy i produkcję w toku (np. zlecenie wykonywane dla Auto Group SA). Z uzyskanych informacji wynika, że samo zlecenie dla Auto Group warte było znacznie więcej. Działanie wbrew interesowi spółki i akcjonariuszy? Bez dwóch zdań.

Zresztą nie chodziło o 450 tys. zł w gotówce. Tej miało być jedynie 50 tys. zł. Do dzisiaj pracownicy firmy z uśmiechem opowiadają, jak Łukasz Tomkiewicz spacerował po hali i zastanawiał się, co sprzedać z tego, co właśnie kupił, aby spłacić te 50 tys. Komedia? Prawa zastrzeżone dla ludzi z GK Veno :)

W styczniu 2010 kapitalizacja Carbon Design SA wynosiła ok. 7,5 mln zł. Firma składała się wtedy z prezesa Mariusza Obszańskiego i "całej reszty". Owa reszta została sprzedana za wirtualne 450 tys. zł. Decyzje prezesa rynek szybko zweryfikował, bo w ciągu ośmiu miesięcy 2010 roku kurs akcji spadł z 36 gr na 13 gr. Kurs zmierza w kierunku dna, czyli okolic, gdzie notowane jest od dawna Veno SA.

Dziś Carbon Invest zajmuje się "inwestowaniem", czyli transferowaniem wirtualnej kasy pomiędzy spółkami z grupy. Jest ich wiele, można wręcz napisać, że nie starcza już prezesów, dlatego jeden często obsługuje kilka spółek. Jako, że spółki nic wartościowego nie tworzą, to zazwyczaj też nie posiadają żadnych pracowników. Za to jest cecha wspólna: kurs w skali czasu zawsze pikuje.

Jak napisano wyżej - Veno Automotive to spółka z prezesem, rysownikiem i "całą resztą" z Carbon Design. Dziś prezes Arkadiusz Kuich mówi, że chce nam - inwestorom - sprzedać akcje Veno Automotive. Ale przecież już raz sprzedał nam ten towar pod nazwą Carbon Design! Dorzuca tylko nowego prezesa... Czy to nie za dużo?

Czy to może nowa wersja oscylatora? Jaką mamy pewność, że spółka po wessaniu z rynku kilku milionów złotych nie zostanie sprzedana za kolejne 50 tys. zł w gotówce do następnej spółki z GK VENO pod nazwą NAMIRO-HEROS? Ile rynek wytrzyma takich oscylacji zanim KNF albo prokuratura się tym zainteresuje?

Prezes Łukasz Tomkiewicz mówi, że projekt pochłonął dotąd ponad 1,5 mln zł. To kłamstwo. Zapomniał dodać, że spory wkład finansowy w budowę superbajki posiada m.in. Carbon Design. Zarządzający spółką panowie Marek Tomkiewicz i Arkadiusz Kuich bardzo hojnie obdarowywali Veno Automotive oraz ETD. Fakty:

1. Zatrudniano kilkanaście osób z konającej spółki ETD na fikcyjne umowy. Kuich mija się z prawdą mówiąc, że pracownicy ETD sprzedawali produkty tuningowe produkcji Carbon Design. Nigdy takich nie wyprodukowano!

2. Opłacano usługi wykonywane przez firmy trzecie dla Veno Automotive i ETD. Na przykład opisane na stronie VA precyzyjne frezowanie elementów nadwozia supercara.

3. Fundowano zakupy części i materiałów dla Veno Automotive. Na przykład kamera termowizyjna za prawie 20 tys zł.

4. Wykonywano nieodpłatnie usługi dla Veno Automotive, np. projektowanie oraz frezowanie elementów nadwozia.

A czym jest VenoCar? Oto jeden z cytatów ze strony VA: "Jednym z głównych celów było uzyskanie dokładności poszczególnych elementów rzędu setnych części milimetra i z tego też powodu większość elementów zaprojektowano z wykorzystaniem profesjonalnych systemów typu CAD: programu CATIA służącego do wspomagania prac inżynierskich w przemyśle lotniczym oraz programu SolidWorks...". Tekst ten powoduje niepohamowany napad śmiechu u każdego, kto choćby przez chwilę zetknął się z projektem Venocar.

Jak jest naprawdę? Fakty:

1. Rama zaprojektowana z pogwałceniem podstawowych zasad inżynierskich, wykonana z najtańszej dostępnej stali budowlanej, fatalnie pospawana w podwrocławskiej stodole.

2. Ciężkie nadwozie wykonane z laminatu szklanego kiepskiej jakości do tego przykryte grubą warstwą szpachli.

3. Rozwiązania techniczne będące kpiną ze zdrowego rozsądku.

4. Brak jakichkolwiek badań aerodynamicznych, co przy tych prędkościach jest niezwykle istotne.

5. Absolutny brak szans na produkcję choćby kilku sztuk.

Dziś znajomi królika, o których nie raz pisaliśmy, planują wprowadzić Veno Automotive na giełdę. Kilku pracowników kończy prototyp. Zapewne do końca roku go wymęczą, w końcu prace trwają ponad trzy lata. Zapewne zostanie pokazany z wielką pompą, z ładnym lakierem, karbonowymi dodatkami i skąpo odzianymi niewiastami przyklejonymi do karoserii. Tylko co z tego?

Prosto z pokazu powinien pojechać do muzeum motoryzacji jako symbol największej porażki i największego oszustwa w dziejach polskiej motoryzacji.

Prezes Kuich już o tym wie i od "marki" Veno chce jak najszybciej uciec. Koledzy z Blumeranga już dawno odcięli się od tego, co wyczynia się wokół VenoSuperCara i w spokoju zajmują się Stealth B6 i B7. Tak na marginesie - czy po prezentacji Stealth B7 kurs Blumeranga eksplodował? No właśnie... 

Taka jest smutna rzeczywistość i kolejny (nieudany) interes panowie mogą odfajkować. Ale to nie problem. Pomysłów mają tyle, że z pewnością wyruszą po pieniądze inwestorów z kolejnymi...

PS. Nie tylko kopiowanie Reventona panowie z Veno sobie upatrzyli. Tym razem postanowili skopiować pomysł bloga. W ten sposób chcą się bronić? Przecież zawiadomiono prokuraturę oraz KNF! Przecież to wszystko kłamstwa i pomówienia! Czyżby organa ścigania nie dopatrzyły się niczego niezgodnego z prawdą? 

Skoro panowie są tak aktywni w internecie, to ciekawe ile ich "obiektywnych" wypowiedzi można regularnie i codziennie czytać na forach internetowych (np. Parkiet, Bankier). Wypowiedzi pod przykrywką inwestorów...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Vieno SA surowo ukarana przez KNF

TEKST WYKREŚLONY NA PROŚBĘ KOMISJI NADZORU FINANSOWEGO!
(31.02.2011, PAP, ESPI) W dniu 30. lutego 2011 roku KNF na posiedzeniu jawnym jednogłośnie zdecydowała o nałożeniu na osobę fizyczną Adama Nowaka, członka Biura Zarządu spółki publicznej Vienio SA, kary pieniężnej w wysokości 500 tysięcy złotych za "manipulację informacją" polegającą na wprowadzeniu w błąd inwestorów poprzez rozpowszechnianie w okresie styczeń 2008 - marzec 2010 nierzetelnych informacji o flagowym projekcie spółki, tzw. "VienoCar". Komisja orzekła manipulację w zakresie informowania o:
  • zainteresowaniu produktem przez klientów z kraju i zagranicy,
  • terminie prezentacji przekładanym na kolejne miesiące, kwartały, lata,
  • możliwościach produkcyjnych Vieno SA i spółek zależnych.

KNF nałożyła dodatkową karę indywidualną na Prezesa Vienio SA Amadeusza Kuhahaha za:
  • publiczne podawanie nierzetelnych, wprowadzających w błąd inwestorów, informacji na temat rozwoju spółki, oczekiwanych wyników finansowych i planów ekspansji zagranicznej, które nie znajdowały odzwierciedlenia w następujących po nich wydarzeniach i rzeczywiście osiąganych przez spółkę wynikach finansowych,
  • nieprzekazanie w terminie informacji poufnej o operacjach finansowych mogących mieć istotny wpływ na wynik finansowy spółki. W tym wypadku urzędnicy wskazali na wierzytelności spółki ITD.

Źródła zbliżone do KNF i GPW poinformowały o rozpoczęciu śledztwa przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie w związku ze złożonymi przez Komisję Nadzoru Finansowego zawiadomieniami o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez Tomasza Łukiewicza i Tomasza Markiewicza oraz osoby powiązane lub kojarzone z tymi inwestorami. Dochodzenie ma na celu wyjaśnić powiązania towarzysko-biznesowe wokół spółek z GK Vieno SA. Pod lupę wzięte są wszystkie debiuty spółek oraz transakcje wykonywane w tym czasie przez podmioty blisko związane z GK Vieno SA (m.in. londyński fundusz Termos Capital Ltd oraz cypryjska spółka Babilon Investment Ltd.).

W wypadku uprawomocnienia i potwierdzenia wszystkich ww. zarzutów władzom spółki grożą poważne grzywny łącznie z karą pozbawienia wolności za celową niegospodarność i jawne działanie na szkodę spółki.


____________________________________



Komunikat Polskiej Agencji Prasowej, to oczywiście fikcja. Nie wiemy, co wydarzy się w lutym 2011 roku. Wiemy, że nie ma takiego dnia jak 30 luty. Wszystkim, którym wydaje się taki komunikat niemożliwy, zwracamy uwagę na fakt, że jest to zlepek informacji prasowych z ostatnich paru miesięcy.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Okiem pracownika, cz. 5

Kilka dni temu Biuro Zarządu  wystosowało do swoich subskrybentów list. Pod przesłanym tekstem nie występuje żaden konkretny autor i żadne nazwisko. Może Adam Nowak dostał wolne, a może spółka chce o nim jak najszybciej zapomnieć? W każdym razie ustosunkujemy się do tej wiadomości słowami osoby, która była bardzo blisko poruszanej tematyki. Można rzec - osobiście brała w tym udział.

sobota, 19 czerwca 2010

Anonimowym pracownikom STOP!

Spółce Veno SA zadano na łamach serwisu "Akcja Inwestor" ("Puls Biznesu") pytanie do prezesa - bo nikt inny nie jest zatrudniony w firmie (pisownia oryginalna):
2010-05-31 Na znanej wam blogu http://venowatch.blogspot.com/ został opublikowany list otwarty z konkretymi planami. Czy zamierzacie się jakolwiek ustosunkować do zamieszczonych tam pytań, czy też wystarczy wam tylko lakonicze (jak większość) stwierdzenie, że pracujecie na problemem? W interesie akcjonariuszy jest jasna odpowiedź z ujawnieniem wszystkich dokumentów dotyczących poruszanych tam kwesti, nawet jeśli są nieprawdziwe.

Spółka nie komentuje anonimów.

Szkoda, szkoda, szkoda. Jedną odpowiedzią firma notowana na giełdzie, która już niejednokrotnie prosiła inwestorów o pieniądze, mogła zamknąć usta kilku swoim byłym współpracownikom i pracownikom. Zobowiązaliśmy się do sprostowania każdego posta, w którym wykazana byłaby nieprawda. Wybrano inną drogę, nam nic do tego.

Przy okazji proszę pamiętać o jednym:

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Zmieniamy strategię, bo mamy na oku ciekawe projekty

Czyli innymi słowy na pożegnanie jeszcze przyjdzie czas. Jest bliżej niż dalej, ale spokojnie - na wszystko jest odpowiednia pora.

Oczywiście wciąż oczekujemy na jakikolwiek odzew ze strony spółek GK Veno SA na pytania zawarte w liście otwartym. Niestety firma nie kwapi się na podjęcie jakiejkolwiek korespondencji. Szkoda. Jeśli problemem jest brak autora listu to nadrabiamy to jak najszybciej.

Niniejszym oświadczamy, że autorem wszystkich postów na blogu oraz listu otwartego jest pan Adam Nowak. Występuje on pod tekstami wychodzącymi na blog, a wszystkie one są autoryzowane przez zespół VenoWatch.

czwartek, 27 maja 2010

Nepotyzm a'la VENO SA

Generalnie nic nam do tego, kogo, po co i za ile zatrudnia prezes prywatnej firmy. To jego interes - to interes jego biznesu. Właściwie nadal nas to nie obchodzi, ale jako spółka upubliczniona, zbierająca pieniążki z kolejnych emisji od inwestorów, to pan Prezes powinien bardziej liczyć się z tym kto jest na pasku spółki. Potem mówienie o oszczędnościach i braku pieniędzy na ukończenie projektów brzmi niepoważnie.

Kto znalazł się pośrednio lub bezpośrednio na liście płac?

poniedziałek, 10 maja 2010

Prezes VENO, czyli Kiler-ów 2-óch

Drobni akcjonariusze spółek z Grupy Kapitałowej VENO SA czasami zaczynają coś podejrzewać, czasami zaczynają powątpiewać, czasami chcą uspokoić swój niepokój. Wtedy łapią za klawiaturę i decydują się napisać do spółki z pytaniem czy to, co zapowiadała faktycznie będzie miało miejsce. Odpowiedź przychodzi ze wszech miar uspokajająca - wszystko jest OK, projekty są prowadzone, mamy kilka innych ciekawych pomysłów. Na koniec podpis pracownika Biura Zarządu - Adama Nowaka.

Uspokojony na parę tygodni akcjonariusz może zająć się swoimi sprawami. Czy byłby równie spokojny, gdyby wiedział, że Adam Nowak nie istnieje?