Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fenix automotive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fenix automotive. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2012

Jak kupić Feniksa, nie mając pieniędzy na... Feniksa? cz.2

Ponad pół roku temu napisaliśmy tekst pt. "Jak kupić Feniksa, nie mając pieniędzy na... Feniksa?" Zasygnalizowaliśmy, że być może mamy do czynienia z krętactwem, bo Arrinera nie posiada złamanego grosza na kupno Feniksa. Zresztą z biegiem czasu stanowisko spółki zmieniało się krok po kroku, aż w końcu zmieniło się o 180 stopni.

Przypomnijmy więc co p. prezes Kuich twierdził na łamach "Pulsu Biznesu" ("Akcja Inwestor"):

AA ma zagwarantowane środki zarówno na wyprodukowanie wersji produkcyjnej auta, jak również na przejęcie udziałów w Fenix Automotive.

A teraz proszę zapoznać się z wczorajszym komunikatem EBI:

Zarząd Arrinera Automotive S.A. informuje, iż do dnia dzisiejszego nie dokonał wpłaty I raty tytułem realizacji umowy objęcia udziałów w spółce Fenix Automotive Limited kontrolowanej przez Lee Noble, realizującej projekt budowy samochodu sportowego Fenix (Raport EBI nr 47/2011 opublikowany przez VENO S.A.). W chwili obecnej strony uzgadniają nowy harmonogram dokonywania wpłat w ramach powyższej umowy. Przesunięcie terminów dokonywania wpłat związane jest z trwającą procedurą wprowadzenia Arrinera Automotive S.A. na rynek NewConnect, co ma istotne znaczenie dla obu stron umowy.


Oto rzetelność i prawdomówność prezesów Grupy Kapitałowej VENO w pełnej krasie. Zweryfikowana przez czas i fakty.

 

środa, 9 listopada 2011

Kupili czy nie kupili?

Zarząd VENO S.A. informuje, iż otrzymał ze spółki zależnej Arrinera Automotive S.A. informację o podpisaniu w dniu wczorajszym umowy inwestycyjnej dotyczącej objęcia udziałów poprzez podwyższenie kapitału w spółce Fenix Automotive Ltd kontrolowanej przez Lee Noble, realizującej projekt budowy samochodu sportowego 'Fenix'.

Umowa
przewiduje objęcie 50% udziałów w Fenix Automotive Ltd za całkowitą kwotę 380.000,00 GBP płatną w 14 transzach (...)


Jak nigdy - wczesnym rankiem, w ostatni dzień notowań PP - dowiedzieliśmy się od spółki VENO SA, że spółka zależna Arrinera SA podpisała umowę inwestycyjną. Rynek w ciągu sesji ocenił wartość tej informacji. My natomiast zastanawiamy się, o co w tym raporcie chodzi. Czy żonglerka słowna jest zastosowana celowo czy tak po prostu wyszło i nie ma co włosa dzielić na czworo.

Zastanawia nas to, że w komunikacie nie ma mowy o tym, że Arrinera SA wzięła udział w podwyższeniu kapitału w Feniksie i obecnie ma 50% udziałów. 

Zamiast tego czytamy, że podpisano umowę inwestycyjną, a dalej, że przewiduje ona objęcie udziałów. Czyli nie kupiono udziałów w Feniksie a na razie tylko przewiduje się objęcie? Jakie są warunki umowy, żeby ją spełnić? Jakie są parametry i od czego zależy jej wykonanie? Czy Arrinera ma już zagwarantowane 50% Feniksa w podwyższonym kapitale? 

Naszym skromnym zdaniem żonglerka słowna nie jest przypadkowa. Potwierdzałoby to naszą teorię sprzed kilku miesięcy, o tym, że w kasie po prostu nie ma pieniędzy na takie zakupy, a ogłoszenie najpierw chęci, a potem kupna to tylko taki "zabieg marketingowy". Oczywiście pieniążki mogą się znaleźć, a skąd i od kogo - o tym napisaliśmy już kilka miesięcy temu. Wtedy owa umowa inwestycyjna wejdzie w życie, Arrinera pojawi się jako udziałowiec, a o nas będą pisać, że kłamaliśmy :-)

  

niedziela, 28 sierpnia 2011

Noble Automotive Ltd. - legenda kontra rzeczywistość

Tekstem o Feniksie i jego długach sprowokowaliśmy dyskusje nt. wartości spółki, jak i opłacalności całego biznesu. Między wierszami zasugerowaliśmy, że budowane metodą garażową superauta są najczęściej niczym więcej, jak bardzo kosztownym hobby. Realizowaniem młodzieńczych pasji i zainteresowań.

Oprócz tradycyjnych i nudnych już zarzutów o manipulację trudno było znaleźć argumenty podważające naszą tezę. Ogólnie dowodem na to, że manipulujemy jest zarzut... że manipulujemy i już. No cóż, można i tak.

Postanowiliśmy więc własną hipotezę zweryfikować sami. Udaliśmy się na kolejną wycieczkę do Anglii za 5 funtów i od razu sprawdziliśmy legendę, jak sami o tej marce mówią ludzie z GK Veno. Zweryfikowaliśmy jak sobie finansowo radziła i radzi firma, którą założył w 1999 roku pan Lee Noble, czyli Noble Automotive Ltd. To właśnie Noble Automotive zbudował (podobno) kultowe modele: M10, M12, M400, M14, M15, M600.

Weryfikacja wyników z działalności projektowania i sprzedawania supercarów jest o tyle wymowna, że firma ma za sobą dobre kilka lat działalności. Nie jest marką anonimową oraz zbudowała samochody, których osiągi są weryfikowane na torze, a nie na papierze. Trzy cechy, których akurat nie można przypisać Arrinerze.

Kapitał zakładowy spółki Noble Automotive Ltd. znacząco różni się od Feniksa i wynosi 250.000 funtów. A podobno spółki o niskim kapitale zakładowym, to w Anglii norma. Jak widać niekoniecznie.


Jak wiadomo w 2006 roku Lee Noble rezygnuje z funkcji dyrektora (odpowiednik prezesa w Polsce) i opuszcza firmę noszącą jego nazwisko. Pozostawia w portfolio spółki słynne modele "M-". W jakiej kondycji pozostawia firmę? Kapitał własny spółki na koniec 2005 roku wyniósł... minus 2.510.478 funtów (!)


Po opuszczeniu spółki przez Lee Noble'a wyniki firmy uległy lekkiemu polepszeniu. W wyniku za 2008 roku kapitał własny spółki, to "tylko" minus 1.711.573 funty.


To jednak nic w porównaniu z wynikami za rok 2010, czyli ostatni rok księgowy. Przypominamy, że to jedenasty rok działalności firmy. Jest więc ona zupełnie dojrzała, a ofercie firmy znajduje się flagowy produkt Noble M600. Ładnie działa cała otoczka związana z marką Noble, bo firma posiada sieć dealerską, a nawet kolekcje firmowej odzieży. Jaki jest efekt działalności w tym wymagającym sektorze?

Kapitał własny spółki za 2010 rok wynosi... minus 4.100.087 funtów (!!!) Łączne zadłużenie Noble Automotive Ltd, to ponad 5 milionów funtów.
             

Tak wygąda rzeczywistość finansowa w zderzeniu z pasją tworzenia. To chyba również odpowiedź na pytanie: dlaczego znana postać z nazwiskiem nie zwraca się po kapitał na projekty na własnym podwórku. W kraju, gdzie rynek kapitałowy, ale również motoryzacyjny stoi na o wiele wyższym poziomie. W kraju, gdzie autorzy Top Gear chwalili auto marki Noble...

Nasza diagnoza jest prosta: ten biznes - w wydaniu garażowym - jest po protu nieopłacalny. Rynek supercar jest zdominowany przez kilka marek, które są w stanie na siebie zarobić. Marki z długoletnią historią, profesjonalnym zespołem inżynierów, doświadczeniem i uznaniem u klientów. Reszta skazana jest na porażkę, nawet jeśli za stołem kreślarskim stoi, tylko i aż, Lee Noble. A może to tak naprawdę legenda, ale tylko w środowisu owych hobbystów, których zresztą na owe auta nie stać? Bo chyba prawdziwy sukces odnosi się zdobywając rynek - tutaj tego zabrakło.

W przypadku Arrinery będzie inaczej? Państwo raczą żartować :) No bo gdzie porównywać Noble Automotive do Arrinera Automotive? Tej drugiej brakuje wszystkiego: profesjonalizmu, doświadczenia, marki, tradycji czy prototypu, który jeździ zgodnie ze specyfikacją. A jak widać z powyższego posiadając nawet wszystko, co powyższe nie przekuwa się to w zyski, lecz ogromne straty.

Puenta może być tylko jedna: w takim wydaniu jest to zajęcie dla zapaleńców i hobbystów. Dopóki znajdują pieniądze na finansowanie swoich zainteresowań, bo przecież nie chodzi o zarabianie...

Fenix to przecież, podobnie jak Arrinera, kolejny pomysł pasjonata motoryzacji. Tylko, że nie jesteśmy na początku XX wieku... No, ale może za którymś razem się uda? Może kilku pasjonatów pokona zespoły inżynierskie i znakomitych rzemieślników z McLarena, Bugatti czy Lamborghini?

sobota, 20 sierpnia 2011

Fenix Automotive Ltd. - to my jednak podziękujemy...

Wybraliśmy się do Anglii sprawdzić, jaką wartość przedstawia potencjalny nabytek GK Veno, czyli Fenix Automotive Ltd. Sprawa jest o tyle ciekawa i ważna, że zakup tej firmy będzie najprawdopodobniej finansowany rękami akcjonariuszy Veno i AA. 

No to pojechaliśmy poszukać Feniksa. To w końcu podobno ma być jakaś poważna firma... Bo wielkie nazwisko, bo supersamochody, bo nietuzinkowy majątek samej spółki (wynikający choćby z wartości mitycznych supercarów). Jak w większości naszych publikacji, na potwierdzenie faktów, zamieszczamy fotokopię najciekawszych dokumentów.

Informacje o samej spółce pochodzą z raportów z kwietnia 2011 roku.


Pierwsza ciekawostka. Jak się okazuje kapitał zakładowy Fenix Automotive Ltd. wynosi... 1.000 funtów. Tak, to nie jest pomyłka. Co ciekawe, spółka z tak niskim kapitałem nie mogłaby być założona w Polsce, gdzie dolny próg dla spólki z o.o. wynosi 5.000 zł, czyli powyżej 1.000 funtów. 

Warto pamiętać o wielkości kapitału zakładowego w kontekście ewentualnych roszczeń, bo tylko do tej kwoty spółka odpowiada za swoje zobowiązania. A z krótkiej historii GK Veno pamiętamy już nie jedne wierzytelności uznano za "nie do odzyskania".


Co ciekawe, słynny pan Lee Noble nie posiada wszystkich udziałów w spółce. Nie posiada on nawet pakietu większościowego. Fenix Automotive Ltd. ma dwóch wspólników po 50%, po 500 funtów każdy. 


Kolejne dane dotyczące firmy są jeszcze ciekawsze, bo dotyczą wyników finansowych i ogólnej kondycji finansowej spółki. Najnowsze upublicznione przez Feniksa dane pochodzą z czerwca 2010 roku i dotyczą roku obrotowego 2009. (wyróżnienie specjalnie dla tych wszystkich, którzy uważają, że manipulujemy, bo odpowiednio wielkimi literami nie piszemy to... co napisaliśmy :)


Wartość księgowa netto spółki... 555 funtów.

 Kapitał własny spółki... minus 26.148 funtów

Jak widać spółka miała wierzytelności (skąd my to znamy). Ile jest winna i komu wyjaśnia dodatkowa notka. Okazuje się, że drugi ze współników pożyczył jej 30.000 funtów. Na dzień powyższego raportu pieniądze nie zostały przez spółkę oddane pożyczkodawcy.


Z powyższego wynika jeszcze jedna ciekawa sprawa. Pan Lee Noble jest winien spółce 500 funtów (prawdopodobnie chodzi o opłacenie własnych udziałów w spółce). Wygląda na to, że legenda wokół tego projektanta to jedno, a rzeczywistość i sukces finansowowy to drugie...

Prosimy wyciągnąć z powyższego wnioski wedle osobistych przemyśleń i kalkulacji. Każdy ma prawo do własnych decyzji, a my tylko prezentujemy fakty takimi jakie są. Fakty, o których solidarnie wszyscy w spółkach GK Veno milczą.

PS. Nasza wycieczka do Anglii była oczywiście wirtualna. Koszt: 5 funtów. Tyle kosztuje zdobycie podstawowej wiedzy, która wystarcza za ocenę potencjalnej inwestycji.

PS2. Wkrótce udowonimy, że na superautach mogą zarobić tylko najwięksi o ugruntowanej pozycji. Oczywiście posiłkując się dokumentami, a nie domysłami. Najpierw liczy się marka, a potem nazwisko i pasja...
 

środa, 17 sierpnia 2011

Jak kupić Feniksa, nie mając pieniędzy na... Feniksa?

Najlepiej udawać, że pieniądze są:

AA ma zagwarantowane środki zarówno na wyprodukowanie wersji produkcyjnej auta, jak również na przejęcie udziałów w Fenix Automotive.

Z czasem należy nieco zmiękczyć twarde "mamy środki", na lżejsze "wiemy, skąd pozyskamy":

Rozpatrywanych jest kilka możliwości sfinansowania wersji produkcyjnej auta: od emisji akcji z wykorzystaniem prawa poboru, po warranty wyemitowane podczas ostatniego walnego. W sumie w tym celu zostało wyemitowanych 20 mln warrantów. Gwarantem finansowania jest nie tylko VENO, ale i nowi akcjonariusze Arrinera Automotive.

Czyli de facto: mamy, ale nie mamy... Jakie to normalne w spółkach Grupy Kapitałowej VENO.

Teraz - zamykając całą historię z kupnem udziałów w Feniksie - należy przypieczętować to odpowiednią umową. Płatność oczywiście rozłożona w ratach, a największa jej część (a może całość) do uregulowania za kilka miesięcy. Wtedy powinno się już zebrać trochę grosza z megaemisji na Veno i emisji na Arrinerze (mimo, że debiutu jeszcze nie było, już wiadomo, że będzie emisja).

I tylko nieliczni, co szukają dziury w całym będą pamiętali o tym, że przecież twierdzono, że Arrinera na wszystko ma pieniądze. To może odda spółce VENO wkładany w nią przez trzy lata kapitał (ponad 3 mln pln)?

 

poniedziałek, 18 lipca 2011

Chińska zupka, czyli g... z mozgu, cz. 3

Kto by się spodziewał, że będziemy znowu grali w odgrzewane kotlety. Opowieści o inwestorach i inwestycjach, to od dawna zgrana karta w ustach GK Veno, ale jako, że sprawdzona, to raz na pół roku ów kotlet jest odgrzewany. Ostatni przełom miał przyjść wraz z inwesorem z Chin, skończyło się jak zawsze (artykuł 1, artykuł 2). 

Teraz zabawa idzie już nie o to, że ktoś będzie w Arinerrę inwestował. Nie, nie. To Arrinera będzie inwestować! :-)

Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, spółkę Arrinera Automotive S.A. stać na nabycie "znaczącego pakietu udziałów" Feniksa. A jeszcze kilka dni temu prezes Veno SA mówił, że będzie niewesoło, jeśli zamówienia na auta nie będą napływać. Wtedy spółka, żeby jako tako funkcjonować, będzie musiała się ratować emisją akcji z PP (nie było jeszcze debiutu, ale plany emisji już są).

Tak sobie myślimy, że chyba już wiadomo za czyje pieniądze ewentualny wykup udziałów w Feniksie miałby się odbyć. Tak, tak, drodzy akcjonariusze - za Wasze pieniądze. Nic tylko czekać na wywiad, w którym prezesi Kuich i Tomkiewicz poinformują, że o sukcesie tego "ciekawego projektu" (oraz obowiązkowo kilku innych) zadecyduje sukces emisji z PP na spółkach: Veno SA i Arrinera SA.

Powiedzą Państwo - przecież to bez sensu ogłaszać chęć wykupu udziałów, jeśli nie posiada się na to kapitału. Tak wiemy, że bez sensu - tylko co z tego, skoro można wypuścić komunikat i liczyć na solidną zwyżkę kursu (po to by na takiej podbitce zrobić emisję ponad 300.000.000 akcji). I kasa się znajdzie. Prawda jakie to proste? Byleby tylko w październiku nie okazało się, że inwestycja w Feniks jednak nie jest atrakcyjna dla firmy Arrinera....