wtorek, 28 czerwca 2011

Niewygodne fakty prezesa Arrinera SA

We wpisie z 1. czerwca mówiącym o dokumencie informacyjnym firmy Arrinera SA informowaliśmy o problemach prezesa tej spółki, p. Łukasza Tomkiewicza. Mimo młodego wieku, prezes Łukasz Tomkiewicz ma bardzo bogatą karierę w GK VENO: był prezesem Veno Automotive SA, udziałowcem w ETD Sp. z o.o. (w spółce, która do dzisiaj nie oddała Veno kilku milionów złotych), zasiadał w zarządzie i radzie nadzorczej Blu Pre IPO SA (d. Carbon Design SA). Zaś obecnie zasiada w radzie nadzorczej Zen Capital S.A., której prezesem jest p. Andrzej Wojno, czyli de facto Namiron Investment Ltd. O powiązaniach osobowych i kapitałowych oraz wzajemnym przenikaniu pisaliśmy na blogu już niejednokrotnie.

Wracając do problemów p. Łukasza Tomkiewicza, to dotarliśmy do zarzutów, jakie są mu postawione. Jak się okazuje prezes firmy Arrinera SA sfałszował dokumenty przy zatrudnianiu pracownika, którego wcześniej zatrudniał na czarno. Chodzi tu jeszcze o czynności wykonywane w firmie Veno Automotive SA. Chcąc wyprzedzić oskarżenia p. Łukasz Tomkiewicz złożył na jednego z pracowników doniesienie (zgodnie z zasadą, że trzeba krzyczeć najgłośniej "łapaj złodzieja!"). Zarzucił mu próbę wyłudzenia pieniędzy. Niestety dla pana prezesa ów zapobiegliwy pracownik zebrał sporo materiałów dowodowych na swoją obronę i winę p. Tomkiewicza (łącznie z nagraniem rozmowy).

Obecnie w organach ścigania trwa postępowanie w sprawie fałszowania dokumentów w Veno Automotive SA przez Łukasza Tomkiewicza. Niewykluczone, że "przy okazji" zostaną ujawnione inne nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej i innych spółek. Sprawa została potraktowana na tyle poważnie, że zdecydowano się na pobranie odcisków palców od prezesa. Nawet dla nas jest to lekka przesada, ale być może uznano, że mogą przydać się na przyszłość...


niedziela, 26 czerwca 2011

Uchwały ZWZ Veno SA idą do kosza

Po publikacji raportu EBI 19/2011 odnośnie planowanej emisji i resplitu podniosła się dyskusja w temacie braku ceny emisyjnej za puszczenie w rynek kolejnych 300 mln akcji. Zgromadzenie Akcjonariuszy delegowało do wyznaczenia ceny zarząd spółki. Brzmi poważnie, ale zarząd w tej spółce jest jednoosbowy, czyli de facto o cenie decyduje w tym momencie jedna osoba - p. prezes Arkadiusz Kuich. 

Na jakiej podstawie będzie ustalany kurs? Nic nie wiadomo, bo żadnych dodatkowych wytycznych pan Zarząd nie otrzymał. Docelowo pewnie miała to być po prostu aktualna cena rynkowa, czyli tyle ile da się maksymalnie wycisnąć z akcjonariusza.

Na nic jednak te wszystkie dywagacje. Na podstawie opublikowanego raportu EBI można z całą dosadnością stwierdzić, że uchwały podjęte na ZWZ Veno SA można o kant dupy potłuc.

Nie wiemy czy powodem tego jest elementarny brak wiedzy w prowadzeniu spółek, lenistwo, dyletactwo czy zwykły brak przykładania się do obowiązków. Zaczynamy jednak rozumieć dlaczego prawie wszystkie spółki kierowane w przeszłości doprowadzono do bankructwa lub upadku. Nie może być dobrze w firmie, która nie potrafi przeprowadzić podstawowych czynności, takich jak podjęcie uchwał na WZA. Niby tyle lat doświadczeń w biznesie, dziesiątki pozakładanych i pozamykaych spółek - i dalej to samo - amatorka na całego.

W opublikowanym raporcie z podjętych uchwał zapoznać się możemy z porządkiem obrad. W pkt. 3 par. 1 czytamy, że ZWZ stwierdzi prawidłowość zwołania zgromadzenia oraz jego zdolność do podejmowania uchwał. Każdy wie, że podejmowane jest to drogą uchwały zaraz po wyborze Przewodniczącego ZWZ. Tymczasem po uchwale nr 1 i 2, następuje przejście do uchwał dotyczących sprawozdania finansowego (3-7), udzielania absolutorium (8-13), podwyżenia kapitału i resplitu (14-17) itd.

Brakuje uchwały, która powinna mieć numer 3, o stwierdzeniu ważności ZWZ i zdolności do podejmowania uchwał! Innymi słowy zwołane na 22/06/2011 Zgromadznie Akcjonariuszy jest nie ważne, a wszystkie uchwały idą do kosza!

Temat podwyższenia kapitału i resplitu akcji, to osobna sprawa, którą emocjonują się drobni gracze. Dla nich to powód, że akcje powinny rosnąć (może faktycznie produkcja akcji, to jedyna sprawdzona rzecz w Veno SA). Ale o wiele ciekawiej wygląda sprawa z władzami spółki i sprawozdaniem finansowym. Wygląda bowiem na to, że zarząd i rada nazdorcza nie posiada wymaganego absolutorium, a sprawozdanie finansowe nie zostało do dzisiaj zatwierdzone.

Ciekawe jak wybrnie z tego "zarząd" Veno SA. Wcisnąć uchwały się nie da, bo nie można udawać, że zgubiono w raporcie uchwałę i dać teraz jej numer 2.5 (dwa i pół). Uchwały są numerowane wg ścisłego zarachowania. Być może wymyślą, że w samym raporcie źle uchwały ponumerowano, a do tego zgubiono tą o ważności ZWZ. Oczywiście dobrze wiemy, że w protokóle jest co innego, bo raport powstał na jego podstawie, więc trzeba jeszcze namówić notariusza, żeby zrobił nowy protokół i go antydatował. Być może cudownie odnajdzie się parę zdań o tym, że stwierdzono ważność ZWZ i zostanie to przyklejone do uchwały nr 1.

Czas ucieka, a Kodeks Spółek Handlowych i paragraf 25. Statutu Spółki nie pozostawia wątpliwości: "Zwyczajne Walne Zgromadzenie powinno odbyć się w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego Spółki". Zwołanie kolejnego ZWZ jest możliwe, ale trzeba to ogłosić z odpowiednim wyprzedzeniem. Poza tym to przyznanie się do popełnionych błędów, jakie zdarzać się nie powinny. A co jeśli zdenerwowani akcjonariusze zechcą w końcu pójść na takie ZWZ i głosować przeciwko absolutorium lub wprowadzeniu do zarządu / rady nadzorczej swojego przedstawiciela? 

Nie dość, że inwestorzy indywidualni nie wiedzą za ile będą kupować akcje w ramach podwyżenia, to teraz jeszcze wychodzi na to, że i tak wszystko jest nie ważne :) No i ci Panowie chcą nas przekonać, że potrafią cokolwiek wyprodukować i sprzedać? Coś co będzie wykonane zgodnie ze sztuką, prawem i ogólnie przyjętymi zasadami. Może wypadałoby się wpierw nauczyć prawidłowego prowadzenia spółek kapitałowych... Zacznijmy od zupełnych podstaw.


wtorek, 21 czerwca 2011

Kulisy prezentacji superauta Arrinera

Dotarliśmy do ciekawych szczegółów słynnej prezentacji prototypu. Jak wszyscy już wiedzą i zdążyli to w odpowiedni sposób skomentować podczas pokazywania auta nie uruchomiono nawet silnika. Nie podano konkretnych przyczyn załaniając się dawkowaniem (???) emocji. Dobrze, że nie przyjechała tylko lewa połowa supersamochodu...

Prawda jednak jest nieco inna i nie jest nią dawkowanie emocji (chyba, że negatywnych). Nasi informatorzy znają przyczynę: w dniach poprzedzających prezentację nie udało się podłączyć prawidłowo elektroniki sterującej silnikiem. Stąd wzięło się żenujące przepychanie auta z lawety na trawnik przez kilku osiłków.

Trudno cokolwiek powiedzieć o profesjonalizmie zespołu, ale chyba zwykłe przyznanie się prezesa do przejściowych problemów byłoby lepsze od chowania głowy w piasek. Tym bardziej, że prawda zawsze wypłynie gdzieś z boku. No i wypłynęła...

Obok problemów z silnikiem i elektroniką, nad którą prowadzone są prace (być może już z jakimś sukcesem) - w samochodzie prawidłowo nie otwierają się drzwi... Stąd kolejny brak choćby jednego zdjęcia z pokazu, gdzie drzwi są efektownie otwarte do góry.

Istnieje poważny problem z drzwiami projektowanymi do modelu cabrio (zdjęcia prezentowaliśmy w poprzednich tygodniach - zawsze był to model bez dachu). Ponieważ Lee Noble od razu po oglądnięciu samochodu skreślił cabrio, to dach po prostu dospawano. Domyślamy się, że już nie było czasu na właściwe spasowanie elementów. Również praca nad tym elementem trwa w najlepsze, szczególnie, że obiecane były zdjęcia z helikoptera miesiąc po prezentacji auta.

Czekamy na efekty...


czwartek, 16 czerwca 2011

Veno SA: Raport Roczny 2010, cz. 1

Kolejny rok i kolejna strata w Grupie Kapitałowej VENO SA.

Proszę sobie przez chwilę wyobrazić, że nie ma rynku NewConnect i inwestorów finansujących kolejne emisje akcji. Ale tak już było... Działo się to za czasów takich spółek jak: Internet Idea SA, ETD SA, Net Investment SA i innych (polecamy lekturę artykułów sprzed roku: Retro1, Retro2, Retro3, Retro4).

Zmieniły się nazwy firm, powstał rynek NewConenct, nie zmienili się ludzie. Firmy mogą dalej działać mimo generowania strat rok w rok. Nie byle jakich strat. Spełniają one zachcianki swoich założycieli (bo na pewno nie właścicieli - w spółce-matce, czyli VENO SA nie ma ani jednego inwestora powyżej 5%). Jak wyglądają osiągnięcia Grupy Kapitałowej?

Wynik za rok 2010 (zysk netto): minus 2.297.890,60 PLN.
Dla porównania wynik za 2009 rok (zysk netto): minus 2.305.891.10 PLN.

Podobno, to najlepszy rok ze wszystkich od czasu debiutu (pytanie: dla kogo najlepszy?). Dlatego tym ciekawsza jest lektura raportu w szczegółach.

Jak wiadomo spółka VENO kupiła sobie dwa samochody "popularnie zwane terenowymi" (cytat). To, że nikogo nie zatrudnia to mały szczegół. Być może prezes potrafi prowadzić dwa samochody jednocześnie? W przeciwnym wypadku możnaby go posądzić o niegospodarność i rozrzutność tak cennego kapitału.

Spółka nie posiada praktycznie żadnych aktywów trwałych. Posiada za to wspomniane auta zwane terenowymi. Ich wartość wykazana w bilansie, to 359.027,83 PLN. Cóż, widocznie wyniki z lat poprzednich spowodowały, że najlepszym bonusem było wyleasingowanie aut o wartości prawie 400 tys. PLN... Spółka z tytułu umów leasingu finansowego poniosła wydatek 74.443,33 PLN.

Jeszcze "lepiej" wygląda to w całej Grupie Kapitałowej VENO. Tam środki transportu stanowią ok. 95% wszystkich aktywów trwałych i wynoszą bagatela 563.866,51 PLN. "Flota samochodowa" (w liczbie sztuk: 3), kosztowała spółki w 2010 roku 152.688,47 PLN. To wszystko przy przeciętnym zatrudnieniu na poziomie 3,0 (w skali całej GK)...

Ciąg dalszy nastąpi...

Na podstawie:

(1) Sprawozdanie finansowe VENO SA za rok obrotowy kończący się 31 grudnia 2010 r.
(2) Sprawozdanie finansowe Grupy Kapitałowej VENO SA za rok obrotowy kończący się 31 grudnia 2010 r.


wtorek, 14 czerwca 2011

Wybrane opinie fanów motoryzacji dotyczące Arrinery

(Zachowano oryginalną pisownię)

"Mamy takich zdolnych konstruktorów a tu taka parodia. Podruba jakbyśmy nie mogli zrobić czegoś swojego. Możemy tylko ci co mogą to wyprodukować nie dopuszczają tych zdolnych bo by ich "honorek" ucierpiał. Ale takie jest życie"

"typowe lamborginii, duże podobieństwo., xero i tyle.....to jest moja opinia. cieszy myśl że coś wkońcu wychodzi z PL, ale nie róbmy kopii. sylwetka z Lambo, środek z DB9 itd itd"

 
"To jakaś hybryda kilku aut, nie widzę pomysłowości i innowacji. Elementy aerodynamiki za fotelami oraz tył to coś jak połączenie Pontiaca Solstice Convertible z Lamborghini Aventador. Przód to połączenie modeli Lamborghini Gallardo i Reventon. Jak się patrzy na to auto to wszelkie wymiary odpowiadają Gallardo, więc jak dla mnie projekt spalony. Koenigsegg, Ascari, Pagani czy inne niszowe super-auta mają swój styl a Arrinera Automotive to projekt z cyklu fantazja łączenie kilku aut w jedno czyli mission impossible."

"popieram.. nic specjalnego.. jak będzie tani to go sobie kupię i przykleję znaczek Lambo.. ;P"


"jak można tak szmaciarsko skopiować murcielago ? Przecież to potrafi pierwszy lepszy lakiernik. Niech lepiej w ogóle nie wychylają się nigdzie z tym samochodem"

"Dajcie sobie spokój z tym "naszpachlowanym stalowcem" wystarczy, że ośmieszymy się na EURO 2012. PS: Jeżeli ten gokart wyciągnie 250 km/ h to będzie WSPANIALE."

"hehe to raczej nie polski supercar tylko polska super replika lambo ale bania"


"Najlepszą recenzją tego co pokazano jest chyba spadek kursu akcji o 30% po prezentacji tego "cudu" techniki Sam prezes firmy wywarł na mnie wrażenie osoby mało wiarygodnej - skoro auto jeździ i świetnie się prowadzi to czemu zaprezentowano je na trawniku, a nie w naturalnym środowisku na torze? To co pokazali to jakaś makieta. Ze zdjęć dostępnych w sieci wynika, że konstrukcja wykonana jest z kształtowników metalowych - technologia kitcara albo repliki a nie super auta. Zresztą, żeby zbudować supersamochód trzeba dysponować odpowiednim doświadczeniem, technologią i środkami - po tej prezentacji można odnieść wrażenie, że żadna z tych rzeczy firma nie dysponuje."

"Wątpie żeby to auto doszło do produkcji, żywcem zerżnięte z lambo reventon"

"Tył tego auta mnie przeraża. W negatywnym sensie. Po prostu brzydki jest."

"Przecież w Polsce produkuje się już super samochód: http://www.youtube.com/watch?v=SdEIk...eature=related"

 
"to tylko konstruktorska zabawa przeciez, kopiowanie rozwiazan tego i innego producenta. To przeciez nie auto do produkcji seryjnej bo kto to kupi?? Nikt nie ma zamiaru jezdzic na polakierowanym i obwieszonym swiecidelkami zlomie."

"Troche badziew w środku widać ze w ogóle nie dopracowany od wewnątrz ta kierownica i deska rozdzielcza to porpostu porażka tak samo jak tył samochodu taka spasiona wersja reventon ale oczywiscie nie mozna tego pod żadnym wzgledem porównywać do reventon"

"O żesz... wygląda jak odrzucony projekt Lamborghini, który wykonał student ostatniego roku na etacie w firmie, mając przed oczami zdjęcia co najmniej 10-ciu supersamochodów. Zero stylu i dobrego smaku..."

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Wybrane pytania dziennikarzy, czyli kurs spada

Efekt prezentacji prototypu jaki był - każdy widział. Balon nadmuchiwany przez 100% FF został przekłuty. Ludzie zaczynają podchodzić do sprawy jak do inwestycji - przeliczają ewentualny zysk do czasu i ryzyka, co poniektórzy próbują poczytać komentarze osób z branży, inni mają nadzieję na teledysk z helikoptera...

Spółka próbuje się jeszcze w oryginalny sposób ratować - w końcu trzeba szukać chętnych na emisje po 7 gr - np. publikując wywiad z Lee Noble. Taki wywiad z samym sobą, nie wiemy kto pytał, chyba wiemy kto odpowiadał. Na pewno wiemy, że Lee Noble jeszcze nie zdaje sobie sprawy w co wdepnął. A skoro nikt nie wydrukował rozmów z guru Lee, to wydrukujemy sobie je sami. Koniecznie multiplikując teksty na forach giełdowych (czemu nie motoryzacyjnych?)


czwartek, 9 czerwca 2011

Arrinera, czyli coś za co najmniej 3.000.000 PLN

Tyle kosztował inwestorów zaprezentowany dziś prototyp supercara. Prezentacja opóźniła się o prawie 3 lata, więc dzisiejsze półtoragodziny jest chyba bez znaczenia. Oddaje zaś całokształt składanych obietnic i podawanych terminów.

Jako, że też tam byliśmy - śledczych proszę o dochodzenie w jakiej postaci - prezentujemy fotkę z "przyjazdu" Arrinery. Niestety po trawniku musiała poruszać się siłą męskich rąk, a nie koni mechanicznych. Czekamy w takim razie kolejny rok i następną prezentację...

Chyba, że nowy nabytek w postaci angielskich wspólników okaże się równie chybiony co "niewyuczeni polscy pracownicy i inżynierowie".

środa, 1 czerwca 2011

Dlaczego ludzie wybierają oryginały?

Może dlatego, że cena jaką płaci musi gwarantować jakość?

Zapraszamy do wszystko mówiącego reportażu fotograficznego z projektowania i budowy Lamborghini Murcielago. Niby też robiony w garażu, ale na skrzynkach nie stoi :)





Dokument informacyjny Arrinera Automotive SA

Ponieważ na każdym kroku spółka VENO informuje o tym, jak ważny jest dla projektu supercara prezes Arrinera SA, p. Łukasz Tomkiewicz, to mamy nadzieję, że w Dokumencie Informacyjnym, w rozdziale RYZYKO znajdą się wszystkie zagrożenia związane z emisją i realizacją strategii.

Również informacja o zarzutach prokuratorskich i toczącym się postępowaniu przeciwko prezesowi Tomkiewiczowi. Skoro to tak niezastąpiony fachowiec, to w wypadku udowodnienia winy i wyroku skazującego, cały projekt pod hasłem Veno Automotive (dzisiaj Arrinera) może się zawalić.

Uprzedzając standardowe zarzuty o jakieś niby kłamstwa et cetera, et cetera, proszę wstrzymać się z ocenami do publikacji Dokumentu Informacyjnego. Jeśli analiza ryzyka nie będzie kompletna i niewygodne fakty zostaną ukryte przed inwestorami, to odpowiednie zgłoszenie otrzymają instytucje rynku kapitałowego oraz autoryzowany doradca (oczywiście i Państwa zapoznamy z treścią).


sobota, 28 maja 2011

Veno wysoko się ceni...

Tyle nazbierało się tematów, że powinniśmy produkować artykuł jeden za drugim. Żeby nadrobić zaległości trzeba chyba zacząć od spraw najbardziej aktualnych. Czynimy to z tym większą ochotą i przyjemnością, że do akcjonariatu VENO zawitało mnóstwo nowych inwestorów, a co za tym idzie opanowali oni popularne fora internetowe.  

Również nasz blog jest częściej odwiedzany, co nie idzie niestety w parze z poziomem komentarzy i komentatorów. W przeciwieństwie do jakiegoś innego bloga traktującego o VENO od początku umożliwialiśmy komentowanie tekstów. Tak będzie nadal, natomiast zmuszeni jesteśmy kasować komentarze zawierające wulgaryzmy lub po prostu obraźliwe.

Kiedyś powodem napływu świeżego narybku inwestorów było ogłoszenie sprzedaży superauta - w oficjalnym raporcie giełdowym EBI. To kłamstwo później przemianowano na "zabieg marketingowy". Ciekawe, że spółka która trudniła się niesamowitą wyobraźnią w "zabiegach marketingowych" ogłaszanych w EBI, prasie i internecie, teraz o działaniach bloga VenoWatch mówi, że to kłamstwo i manipulacja. Co jak co, w końcu zarządzający Grupą Kapitałową VENO dobrze znają każdą odmianę tego słowa :) Dziwne, że ich zdania nie podziela nikt poza nimi samymi. No i oczywiście poza akcjonariuszami, którzy z urzędu muszą bronić swoich pieniędzy ulokowanych w akcjach spółki. 

Zaślepienie jest na tyle silne, że mało kto zauważa, że niemal 100% tekstów jest opartych na materiałach, do których podane są źródła i można znaleźć je w internecie, wydaniach archiwalnych prasy, raportach giełdowych EBI i ESPI, wywiadach itd. Również materiały, które nie są znane publicznie - bo stanowiłyby mocną rysę na budowanej "zabiegami marketingowymi" strategii - były opatrzone komentarzami odnośnie ich pochodzenia. Cóż, pieniądz zaślepia, a przykład w końcu idzie z góry.

Wracając zaś do spraw najświeższych, to w piątek, bo wielu męczarniach (dwie korekty) spółce udało się wyprodukować Raport EBI 15/2011 dotyczący zwołania ZWZ spółki, na którym będzie podjęta m.in. decyzja o podwyższeniu kapitału. Docelowo przewiduje się podwojenie ilości akcji! Żeby było jeszcze ciekawiej, to planowana cena emisyjna akcji o nominale 1 gr ma wynieść 7 gr, czyli tyle ile... kurs w dniu ogłoszenia raportu.

O produkowaniu akcji i tym pod jakimi wielkimi hasłami się to odbywało napiszemy wkrótce. Zaskoczenia nie kryją zaś solidarnie dziennikarze "Pulsu Biznesu" i "Gazety Giełdy Parkiet". Mamy nadzieję, że na fali ogólnej podejrzliwości i wrogości, nie zostaną oni posądzeni o paktowanie z blogiem VenoWatch.







 

piątek, 20 maja 2011

Arrinera Automotive S.A.

Czy pod presją forumowiczów, bloggerów, dziennikarzy i prokuratury spółka oraz jej ludzie chcą się zmienić i rozpocząć uczciwe życie i uczciwy biznes? Nigdy nie jest za późno... Co o naszych anty-bohaterach wie Lee Noble? Spróbujemy się nad tym wkrótce zastanowić...

 

środa, 27 kwietnia 2011

Dziwne decyzje biznesowe Veno

27 kwietnia 2011 roku spółka BLU PRE IPO (wcześniej Carbon Invest, jeszcze wcześniej Carbon Design) opublikowała zaudytowany raport roczny. Przy okazji raportu spółki, która "odżyła" w momencie, gdy zniknęło z niej Veno, można dowiedzieć się wielu ciekawych faktów.

Na początek, nieco na wesoło, jak widać: "baba z wozu - koniom lżej".

W październiku 2010 r. doszło do istotnych zmian w akcjonariacie Spółki. Dotychczasowy wiodący akcjonariusz, Veno S.A., zbyła wszystkie akcje Carbon Invest S.A. na rzecz podmiotów z grupy Blumerang S.A. W wyniku zawartych transakcji podmioty z grupy Blumerang S.A., stały się akcjonariuszami posiadającymi 59,27% w kapitale i głosach na walnym zgromadzeniu Spółki. Zarząd Spółki wiąże z tym faktem duże nadzieje wierząc, że otwiera on spółce nowe perspektywy realizacji strategii i rozwoju.

Brawa za szczerość! Nie to jednak w raporcie BLU PRE IPO jest najciekawsze. Dopiero z tego dokumentu można się dowiedzieć o ciekawych transakcjach zawieranych przez Veno. Raport biegłego rewidenta informuje:


W dniu 17 pazdziernika 2010 roku Spółka VENO S.A. zakupiła od Spółki Namiron Investements Ltd akcje w liczbie 700 000 sztuk. Po tej transakcji Spółka VENO S.A. posiadała łacznie 13 989 776 sztuk akcji, które stanowiły 32,7% kapitału podstawowego.

W dniu 25 pazdziernika 2010 roku Spółka VENO S.A. sprzedała wszystkie posiadane przez nia akcje Spółce Blumerang PRE IPO S.A. Po tej transakcji Spółka Blumerang PRE IPO S.A. posiadała 24 889 776 sztuk akcji, które stanowiły 58,1% kapitału podstawowego.

Niestety nie wiemy jaką cenę płaciło Veno spółce Namiron Investments Ltd, czyli de facto p. Andrzejowi Wojno (dobry znajomy i stały partner biznesowy p. Kuicha i p. Tomkiewicza). Transakcja kupna jest o tyle ciekawa, że osiem dni później cały swój pakiet Veno... odsprzedaje spółce Blumerang PRE IPO. Po ile? Tego też nie wiadomo. 

Skąd pochodziły pieniądze na kupienie akcji od kolegi (Namiron Inv. Ltd)? Z emisji akcji z początku 2010 roku, czyli de facto od inwestorów indywidualnych? Nie należy wykluczyć, że Veno przepłaciło za te akcje, bo i tak uśrednioną cenę nabycia mieli bardzo korzystną. 

I w ogóle, w jakim celu kupiono dodatkowy pakiet akcji skoro tak trudno sprzedać je później poprzez rynek nie obniżając przy tym wyceny (słowa p. Kuicha)? Kupiono akcje, żeby trudniej było je sprzedać po rynkowej cenie? :-)

Śmieszne w tym momencie są tłumaczenia prezesa Kuicha, że przecież zarobili X-procent na tej inwestycji. Trudno nie zarobić obejmując akcje po cenie nominalnej. Jeśli tylko nie doprowadzi się kursu do stanu jaki jest na Veno, czyli cena rynkowa równa się prawie cenie nominalnej, to sztuką byłoby nie wyjść z zyskiem.

Ogólnie Blumerang PRE IPO znakomicie wyszedł na interesach z Veno. Otóż p. Kuich wspaniałomyślnie zdecydował się nabyć wierzytelności tej spółki płacąc za nie niemal ich  równowartość (podczas, gdy na rynku wierzytelności sprzedawane są z co najmniej 20% dyskontem!).


W grudniu 2010 r. Spółka sprzedała wierzytelności przysługujące jej od firmy Veno Automotive S.A. Nabywca tych wierzytelności była spółka Veno S.A. Łączna wartość sprzedanych wierzytelności wynosiła 496.538 zł. zaś cena ich sprzedaży 440.000 zł. Do dnia sporządzenia niniejszego sprawozdania wpłynęła pierwsza rata za w/w wierzytelności w kwocie 100.000 zł.


Zgodnie z umowa wierzytelność w kwocie 400,0 tys. zł zostanie spłacona w następujący sposób:

- 100,0 tys. zł do dnia 7 stycznia 2011 r.
- 300,0 tys. zł do dnia 31 marca 2011 r.

Natomiast wierzytelność w kwocie 40,0 tys. zł zostanie zapłacona nie później niż do dnia 31 marca 2011 r. Potwierdzono spłatę pierwszej raty dnia 4 stycznia 2011 roku w kwocie 100,0 tys. zł.

Skąd pochodziły pieniądze na wykupienie wierzytelności? Chyba zbędne pytanie. Prawie pół miliona (440.000 PLN) złotych realnej gotówki wypłynęło z Veno, a w zamian akcjonariusze dostali w nagrodę dług do ściągnięcia...

Ile super-aut trzeba wyprodukować i sprzedać, żeby załatać kolejne dziury w budżecie spółki?

Tyle było obietnic związanych z emisją akcji. Tyle miało być inwestycji w ciekawe spółki i ciekawe projekty. Tymczasem w kasie Veno pieniążków znowu coraz mniej, a w zamian długi do ściągnięcia od spółki-córki i dwa auta zwane terenowymi.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Z cyklu: Świat się śmieje

Na miejscu drugim uplasowała się spółka Veno. „Robimy ekskluzywny samochód sportowy, piekielnie szybki, piękny i podrasowany w wersji roadster oraz coupé. Opływający w bajery —zapewnia Arkadiusz Kuich, prezes Veno” („Puls Biznesu”, 23.07.2008). Te słowa obiegły media tempem, którego pewnie nie powstydziłby się projektowany samochód. Nad Wisłą zapachniało luksusem i wielkim światem, oto Rzeczpospolita miała mieć swoje Ferrari.

Trzeba pamiętać przy tym, ze Veno to nie General Motors, tylko fundusz typu private equity, inwestujący kapitał w projekty, takie jak opisany powyżej samochód Jamesa Bonda. Pozostałe inwestycje Veno nie są tak spektakularne, za to zostały wymiernie wycenione przez rynek. Na pierwszej, bardzo dziwnej, dodajmy, sesji za walory płacono nawet 2,18 zł, ale także… 27 groszy – ostatecznie kurs zameldował się na zamknięciu na poziomie 80 groszy. Nawet jak na NewConnect jest to zmienność „znacząca”.

Od tego czasu kurs systematycznie spadał i osiągnął dno na poziomie 2 groszy za walor. Zdarzały się okresowe korekty nawet do poziomu 18 groszy, ale walor szybko wracał na należne mu miejsce. A samochód?: „Obecny etap prac jest już wysoce zaawansowany, a ukończenie prototypu jest planowane już wkrótce.” - podaje strona internetowa spółki. I tak niezmiennie od 3 lat, podczas gdy kurs wesoło „szura” po dnie.

sobota, 2 kwietnia 2011

Venokio


Tak miało być 

"Limitowaną serią 50 egz. ekskluzywnego samochodu sportowego są m.in. inwestorzy z krajów arabskich i kilka dużych nazwisk z Polski" (23.07.2008), "Na pewno samochód powstanie w tym roku" (18.03.2009), "Veno wyprodukuje supercara z Chińczykami" (18.10.2010), "VenoCar zadebiutuje w II kwartale" (10.03.2010) — tak od lat prezes Veno Arkadiusz Kuich roztacza wizję wyprodukowania suparauta wyścigowego przez spółkę zależną. Termin premiery jest wciąż przekładany, a kurs spółki szoruje po dnie i od dłuższego czasu wynosi 2 lub 3 grosze. 

Akcja inwestor — pytania bez odpowiedzi:

Czy po niepowodzeniu rozmów z podmiotem chińskim w zakresie inwestycji w spółkę Veno Automotive trwają obecnie jakieś rozmowy w tym zakresie z innymi inwestorami? (…) Jak oceniają państwo możliwość skierowania emisji akcji VA do aktualnych akcjonariuszy Veno i na ile szacują państwo szanse powodzenia takiej emisji (…) jeśli od wielu miesięcy nie potrafią państwo przekonać żadnych podmiotów o atrakcyjności spółki Veno? 


poniedziałek, 14 marca 2011

VenoCar - historia kłamstwa okiem aparatu foto, cz. 2

Niespodzianka dla wszystkich fanów superpojazdu. Poniżej kolejne zdjęcia samochodu z tajnego warsztatu, w którym odbywa się budowa prototypu. Nawiasem mówiąc - jak pouczył nas w komentarzu jeden z Czytelników - prototyp nie jest najlepszą nazwą, która miałaby oddać stan projektu.

Prototyp to jest przedprodukcyjna wersja finalnego produktu(w jego zamierzonych technologiach, w zasadzie jest to tzw przedprototyp testowy wypuszczany w nastu wersjach do celów badawczych, poprawek itp). Zgodnie z tym co jest na stronie VENO CARA to to co tu widać można najwyżej nazwać makietą, statyczną puki co a jak dadzą silnik to może i pojedzie ale będzie tylko makietą, lub inaczej conceptcarem. Ze zdięć wynika że nie ma jak w zapowiedziach monocoque i ramy z laminatów o zmiennych przekrojach profili, ram jest zwykłą kratownicową stalówką od kitcara, i cała makieta nie wychodzi technologicznie ponad tzw. KITCAR, czyli garażowa zabawka o wyglądzie znaczącym więcej niż cała reszta. Dla przykładu pokazuje projekt stworzony tak jak miał być według zapowiedzi VENO, czyli przy zastosowaniu technologi porównywalnych z innymi firmami a nie panem Heniem z garażu.

http://www.autoblog.com/photos/de-macross-gt1/#3958224


Dość jednak teorii, poniżej kolejne zdjęcia. Można przyjrzeć się, jak z bliska wygląda "zastosowanie najwyższych technologii, których wymaga supercar". Mamy nadzieję, że nie zdradzamy zbyt wiele, bo przecież na Veno Automitive czyhają "firmy specjalistyczne, które wykorzystują technologie oraz materiały stosowane przy produkcji superaut." Dbałość o szczegóły, elementy z aluminium, dokładność co do milimetra... Poniosło nas - po prostu czytaliśmy (i cytowaliśmy) wyjaśnienia prezesów VA oraz Veno dotyczące kolejnych opóźnień.

Uprzedzając dociekliwe pytania niektórych Czytelników informujemy, że autorem wszystkich zdjęć jest Adam Nowak.

Zdjęcia z września 2010 roku:



  

piątek, 11 marca 2011

VenoCar - historia kłamstwa okiem aparatu foto

Najlepszym wstępem do artykułu, byłoby w tym miejscu przypomnienie wywiadów udzielanych przez prezesów Veno i VA oraz komunikatów płynących ze spółek. Bardzo ważny jest czas kiedy informacje były wypuszczane gawiedzi... Ponieważ pisaliśmy już o tym nie raz, proszę samemu sięgnąć do archiwum i sprawdzić kiedy szanowni Panowie informowali o rozpoczęciu sprzedaży auta, datach debiutu, stanie budowy auta (od zawsze na ukończeniu), wysokich technologiach itd. itd.

Poniżej unikalny fotoreportaż, który ujawnia całą prawdę o stanie, w jakim znajdował się ówcześnie prototyp. W pełnym świetle pokazuje "prawdomówność" kadry zarządzającej, która jawnie wprowadzała akcjonariuszy w błąd - tak w komunikatach giełdowych, jak i wywiadach czy bezpośrednich spotkaniach (jak to w hotelu Sheraton na początku 2010 roku, kiedy trzeba było pozyskać pieniądze od inwestorów).

W żaden sposób nie komentujemy zdjęć, nie komentujemy warunków, w jakich auto jest projektowane oraz wykorzystywanego sprzętu czy materiałów. Proszę ocenić samemu. Proszę skonsultować wyposażenie i metody w najbliższym warsztacie samochodowym...

Zdjęcia z maja 2008 roku:










Zdjęcia z grudnia 2009 roku:



Zdjęcia z kwietnia 2010 roku:



 
Zdjęcia z maja 2010 roku:





poniedziałek, 7 marca 2011

Super-bajka o super-aucie, cz. 11

Zapewne znajdą się tacy, którzy nadal nie rozumieją co dzieje się w Grupie Kapitałowej Veno. Podobno "świeci nad nią słońce". Postanowiliśmy więc założyć okulary (oczywiście przeciwsłoneczne) i przyjrzeć się mądrościom wypisywanym na witrynie firmy Veno Automotive S.A.

Dziękujemy za współpracę wszystkim, którzy osobiście zetknęli się z budową superauta (biorąc pod uwagę długą historię i to jak się traktuje współpracowników - jest ich coraz więcej). Uwaga: tekst może być nudny dla osób, które nie znają się na aspektach technicznych, a wolą jedynie słówka w rodzaju "odpał", "naganiacze" itd. itp.




„Jednym z głównych celów było uzyskanie dokładności poszczególnych elementów rzędu setnych części milimetra i z tego też powodu większość elementów  zaprojektowano z wykorzystaniem profesjonalnych systemów typu CAD: programu CATIA służącego do wspomagania prac inżynierskich w przemyśle lotniczym oraz programu SolidWorks służącego do modelowania projektowanego urządzenia jako modelu 3D.”




Otóż, aby zapewnić superdokładność laminat poliestrowo szklany ma grubość 5-6 a nawet 10mm. Kładziony był ręcznie do wykonywanych form zrobionych według ręcznie (!) zrobionych modeli w warsztacie pod Wrocławiem. Jeśli spółka zatrudnia zegarmistrzów, to jeszcze ma to uzasadnienie... Dodatkowo całość przykryto grubą warstwą szpachli poliestrowej mocno później szlifowanej.
Program CATIA, to oddzielny wątek. Obawiamy się, że nawet gdyby spieniężono cały majątek VA to firmy nie stać by było na program CATIA. (pełna wersja Catia V5 kosztuje około 100.000$). Skoro jednak można zrobić "piracką" wersję Lamborghini, to czemu nie na podobnym oprogramowaniu (ma to nawet głębszy sens :) )




„Proces ten uwzględniał także wyliczenia dotyczące wytrzymałości silników o mocach ponad 1000 KM.”




Pytamy - kto i kiedy robił takie wyliczenia? Nikt nigdy nie zdołał nawet przenieść do komputera tego czegoś dumnie nazywanego ramą, a co dopiero obliczyć jej wytrzymałość. To nie rama, a plątanina profili pospawana bez ładu i składu. Gdyby wyciąć połowę to i tak dałoby się jechać. Ciężka, bo zbudowana z najgorszej dostępnej stali rama. Równie dobrze można napisać, że jest obliczona nawet na turbinę gazową o mocy 10 MW.




„Rama zaprojektowana z wykorzystaniem programów CATIA i SolidWorks, powstała z elementów aluminiowych oraz z włókien węglowych, a także z rur z wysokowytrzymałej stali o zróżnicowanym przekroju. Nadwozie wykonane jest z kompozytów węglowych i kewlarowych.”




Oszustwo, bo rama nie widziała aluminium. Wysokowytrzymała stal i rury o zmiennym przekroju? Kolejna bzdura, bo to stalowe profile 40x60, 60x80, 80x80 o ściance 3-4mm. Owa stal to St2 i na mrozie lubi pękać. Radzimy więc nie sezonować tego VenoMobila pod chmurką (jak legendarnej Corvetty), bo na wiosnę "auto" będzie nie do poznania.




„Wszystkie elementy wykonane są ze skóry najwyższej jakości, delikatnie połyskującego aluminium i włókna węglowego.”




Ta skóra to zwykły skaj (przynajmniej w prototypie). W czasie wykonywania zdjęć nędznie zwisający, ale po małym retuszu sprzedany inwestorom (pod hasłem pierwszych nieoficjalnych zdjęć prototypu).




„Przód poprowadzony jest przy samej ziemi, co niezwykle poprawia właściwości aerodynamiczne. Dwa ogromne wloty powietrza sprawiają, że pęd powietrza utrzymuje samochód przy asfalcie, chłodząc jednocześnie rozgrzane hamulce.”




Nikt tak naprawdę nie wie jakie własności aerodynamiczne może mieć ten samochód. Nikt w spółce się jeszcze nad tym nie zastanawiał. Warto dodać, że wspomniane „wloty powietrza” to na obecnym etapie tylko atrapy. Tak więc nie trzymają samochodu przy asfalcie ani nie chłodzą hamulców.


Podsumowując: jest tak, że niektórzy kłamstwo nazywają kłamstwem. Inni, którym kłamstwo zbytnio weszło w krew, szukają zamienników, w tym przypadku znaleźli magiczny zlepek: „zabieg marketingowy”. Ten zabieg był tak realistyczny, że nawet twórca pomysłu – prezes Veno Automotive S.A. Łukasz Tomkiewicz - w to uwierzył.

Jak informują jego byli współpracownicy i podwładni, to właśnie on zlecał kopiowanie geometrii Lamborghini Reventona przy projektowaniu nadwozia. Zlecał także wykonywanie rysunków Venocara na podstawie zdjęć Reventona oraz kazał sobie kupić zdalnie sterowany model Reventona (!!!). Czym jeszcze zaskoczą nas menedżerowie z GK Veno?


PS1. Wkrótce zapraszamy na "fotoreportaż" z budowy superauta. Będzie ciekawie...
PS2. Osoby chętne to tłumaczenia tekstów bloga na język angielski lub niemiecki proszone są o kontakt: venowatch@gmail.com

niedziela, 20 lutego 2011

WUT Racing, czyli jak buduje się prototyp

WUT (Warsaw University of Technology) Racing  to zespół ponad 30 studentów Politechniki Warszawskiej i Szkoły Głównej Handlowej. Jesteśmy członkami 4 różnych kół naukowych.

Celem zespołu jest udział w międzynarodowym konkursie Formula Student w 2011 roku. Formula Student to największy i najbardziej prestiżowy z konkursów studenckich organizowanych przez Society of Automotive Engineers International (Stowarzyszenie Inżynierów Motoryzacji), które istnieje od 1905r. W każdej edycji konkursu bierze udział ponad 100 ekip z całego świata.

(...)

WUT Racing tworzą osoby, dla których ważny jest nie tylko wynik, ale też sama idea konkursu, która promuje młodych, ambitnych ludzi. Dzięki połączeniu wiedzy technicznej (Politechnika Warszawska) z biznesową (Szkoła Główna Handlowa) z sukcesem realizujemy kolejne etapy projektu.


Gratulujemy wszystkim odwagi i życzymy powodzenia! Od razu widać w pełni profesjonalne podejście do tematu. Przede wszystkim imponować może znakomite podejście organizacyjne oraz - co oczywiste - wykorzystanie wiedzy w poszczególnych obszarach skomplikowanego projektu budowy prototypu. Zero amatorki. 

Może to szokujące dla osób śledzących budowę VenoAuta, ale prototyp bolidu F1 ma kosztować 5x mniej od tego, co już wydało Veno (!!!) z kieszeni swoich akcjonariuszy. No tak, ale przy okazji projektu, nikt nie dorobi się nowego autka czy domu oraz nie zrobi kilku innych "wałków".




Chłopcy z Veno Automotive S.A. - mamy proste pytania - kto u Was zajmuje się (tak bardzo ważnymi w superautach) sprawami jak: aerodynamika, elektronika, rama, napęd, zawieszenie, wnętrze, wyposażenie? Przecież musi być jakiś zespół, żeby to odniosło jakikolwiek sukces. Można prosić o parę nazwisk oraz wykształcenie kierunkowe tych ludzi? A może wszystkim zajmuje się jakiś samozwańczy szef, który z pasji do aut wszystko wymyśla i potem każe to wdrażać, nawet jeśli wszyscy obok się śmieją (często na podstawie oglądania modeli RC)?

To muszą być tylko plotki i pomówienia ludzi, którzy pracowali w spółkach GK Veno S.A. Dlatego prosimy o podanie jak to jest u Was. Chętnie poznamy zespół, który buduje pierwszy polski supercar. W jakich kołach naukowych działali lub działają? Jakie odnieśli sukcesy w swoich dziedzinach? W jakich projektach brali udział do tej pory? Jakie projekty komercyjnie wykonali?

Dlaczego są aż tak drodzy? 1.500.000 PLN... A auto jeszcze nie gotowe. Sporo - pewnie zespół z VA musi być kilka razy większy i o wiele bardziej doświadczony od WUT Racing.


sobota, 22 stycznia 2011

Porada prawna dla pracowników spółek giełdowych

Nieopłacanie składek ZUS przez pracodawcę powoduje brak objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym pracownika, a w konsekwencji brak świadczeń bezpłatnych z opieki zdrowotnej. Jeżeli pracownik ma podejrzenia, że jego pracodawca będący płatnikiem składek ZUS nie opłaca za niego należnych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, powinien zgłosić to do Państwowej Inspekcji Pracy, która sprawdzi, czy jest tak faktycznie.

Nie warto bagatelizować tego zdarzenia, ponieważ konsekwencje dla pracownika mogą być poważne zwłaszcza w sytuacji długotrwałej choroby. Fakt nieopłacania składek przez pracodawcę jest traktowany jakby sam pracownik tych składek nie opłacał. ZUS stoi na stanowisku, iż fakt opłacania bądź nie składek z ubezpieczenia społecznego i składki zdrowotnej powinien być przez pracowników na bieżąco kontrolowany. Należy pamiętać, że zgodnie z art. 40 ust. 1 oraz 1a Ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych ubezpieczony może zwrócić się do ZUS z zapytaniem, czy pracodawca opłaca składkę za pracownika. 

Jeśli nieuczciwy pracodawca - dajmy na to złodziejski rzemieślnik garażowy - okłamuje swoich pracowników i składek nie płaci, to Zakład Ubezpieczeń Społecznych kieruje zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa opierając się na art. 284 § 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. Nr 88, poz. 553 ze zm.). Według tego przepisu, kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności.

Podstawą zawiadomienia prokuratury przez ZUS jest także art. 304 § 2 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. Nr 89, poz. 555 ze zm.), zgodnie z którym instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia.

Na podstawie: Źródło 1 oraz Źródło 2


środa, 19 stycznia 2011

Veno i VenoAutomotive od dawna o krok od upadłości?

Lektura audytu wykonanego w Veno i VenoAutomotive kończy się stwierdzeniem biegłych rewidentów o przeprowadzenie głosowania nad sensem działania obu firm. Audytorzy sporządzili bilans, w którym wykazali stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jedną trzecią kapitału zakładowego. W takim wypadku zarząd jest zobowiązany zwołać walne zgromadzenie celem powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki. Co spowodowało tak tragiczny wynik finansowy, który przewyższa kapitały własne? Odpowiedź znajduje się poniżej...

___________________________________________

VENO AUTOMOTIVE S.A.


___________________________________________

VENO S.A.




___________________________________________


Warto zauważyć, że już w marcu 2010 roku zarządy obu spółek miały pełną świadomość nieściągalności weksli potwierdzoną audytem. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że owa świadomość pojawiła się o wiele wcześniej i nie trzeba było do tego biegłych rewidentów. Nasi prezesi są tak biegli w obracaniu wekslami, że doprowadzili prowadzone spółki na skraj upadłości.


poniedziałek, 17 stycznia 2011

Tak się bawią, tak się bawią VE - NIA - KI!

Dotarliśmy do kolejnych dokumentów, które otwierają oczy na działalność spółek z Grupy Kapitałowej VENO. Otwierają też oczy na dostatnie życie osób bezpośrednio związanych z zarządzaniem spółek. Jak wiadomo Pan prezes Arkadiusz Kuich przeprowadził spółkę przez ogromny kryzys finansowy, stąd pewnie w nagrodę taki drenaż pieniędzy z kasy spółki.

Ciekawe skąd pochodzą pieniądze na wynagrodzenia, skoro rok w rok firma ponosi coraz większe straty... Czyżby z kolejnych emisji? Sponsoring ze strony inwestorów indywidualnych w końcu może się skończyć - i co wtedy panowie prezesi i członkowie zarządu?



Tym samym rozumiemy dlaczego "insajderzy" (prezes, zarząd, rada nadzorcza) nie zaśmiecają sobie portfela walorami VENO S.A. W przypadku ogłoszenia upadłości w najgorszej sytuacji są właśnie akcjonariusze. Nie są wierzycielami, tak więc w podziale majątku - o ile takowy jest - uwzględniani są praktycznie na samym końcu. A opierając się na wydarzeniach z przeszłości naszej giełdy, właściwie nie mają szans na odzyskanie przynajmniej części wartości posiadanych akcji.

Powyższe informacje, to jedynie fragment dokumentów, jakie posiadamy. Dalej jest tylko ciekawiej. Bez wątpienia ciąg dalszy nastąpi. Nie wiemy tylko czy bezpośrednio na blogu, czy najpierw w instytucjach typu KNF lub Policja Gospodarcza.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Krynico mądrości, prezesie kochany...

...oszczędź nerwy inwestorów - miast mnożyć pomysły - 
zrealizuj jakieś plany!

Tak z pewnym niepokojem możnaby się zwrócić do p. Arkadiusza Kuicha, którego wysyp pomysłów na robienie biznesu od ponad 10 lat jest brutalnie testowane przez realia rynkowe... Tym razem na ostatnie niepowodzenie gotowe są 3 nowe pomysły zastępcze (plany działania):

______________________________


Czy spółka posiada jakiś 'plan B', jeśli niegocjacje ze stroną chińską zakończą się fiaskiem? Czy można poznać taki plan działania? 

VENO posiada nie tylko plan B, ale i C, oraz D na taką ewentualność. (...)


 ______________________________

Przy okazji, chyba rozszyfrowaliśmy, co oznacza enigmatyczne określenie posiadania planu B, C i D. Z braku szczegółów sądzimy, że chodzi o emisję akcji serii B, C i D skierowaną do inwestorów indywidualnych. Jak wiadomo spółka posiada "szereg ciekawych projektów", tylko nieszczęśliwie brakuje pieniędzy na ich realizację... Indywidualni są na takie potrzeby jak znalazł.


środa, 5 stycznia 2011

Chińska zupka, czyli g... z mózgu, cz 2.

W nawiązaniu do naszej notatki sprzed 2 miesięcy poniżej informacja prasowa. Czy wymaga to jakiegoś komentarza? Szkoda czasu, wszystko, co o tym myśleliśmy - napisaliśmy kilka tygodni temu...

 _____________________________

Veno: Auto powstanie później

Inwestor z Państwa Środka nie zaangażuje się w projekt VenoCara

W środę upływa termin wyłączności na negocjacje w sprawie znaczącej inwestycji w spółkę zależną Veno, Veno Automotive, przyznany przez notowaną na NewConnect firmę inwestorowi z Chin. Pragnący zachować anonimowość podmiot z Kraju Środka miał być zainteresowany znaczącą inwestycją w Veno Automotive, opracowującym projekt sportowego samochodu VenoCar lub zawiązaniem joint venture, które miałoby się zająć produkcją auta.

Z naszych informacji wynika, że do polsko-chińskiego mariażu nie dojdzie. Arkadiusz Kuich, prezes Veno, proszony o komentarz w tej sprawie poinformował nas, że wraz z upływem wyłączności spółka poinformuje o rezultatach negocjacji.

Informacje o rozmowach z chińskim inwestorem przełożyły się na skokowy wzrost zainteresowania akcjami Veno i to pomimo tonujących nastroje komentarzy władz spółki. Na pierwszej sesji po publikacji komunikatu w tej sprawie właściciela zmieniło ponad 48 mln akcji (15 proc. kapitału).

Prezes Veno podkreśla, że rezultat negocjacji z Chińczykami nie będzie miał wpływu na krótkoterminowe plany Veno Automotive. – Firma ta z emisji akcji pozyskała środki na kontynuowanie prac nad prototypem. Trwają przygotowania do debiutu spółki na NewConnect. Nastąpi on po prezentacji auta – informuje Kuich. Veno Automotive jesienią podwyższyło kapitał z 0,6 mln zł do 2,3 mln zł, emitując 17,2 mln akcji o nominale 0,1 zł. 14,6 mln walorów objęło po nominale Veno w drodze konwersji pożyczki. Reszta trafiła do nowych inwestorów. Po jakiej cenie sprzedawane były akcje? – Wyższej od nominału – mówi jedynie Kuich.

W lutym 2011 r. miną trzy lata od rozpoczęcia prac nad projektem VenoCara. Termin ukończenia prac nad prototypem był już kilkakrotnie przesuwany. Ostatnio Veno informowało, że premiera auta nastąpi w I kw. 2011 r. Z naszych ustaleń wynika jednak, że w tym terminie nie uda się raczej ukończyć prototypu. Prezes Kuich unika deklaracji w sprawie ostatecznego terminu zamknięcia projektu.


 

wtorek, 28 grudnia 2010

Czy Woodighini jest dla VenoCara konkurencją?

Swoją drogą, miał ów Kanadyjczyk szczęście, że nie spotkał wspólników z Polski... :)

__________________________________

Sam zbuduj superauto

Jeśli możesz kupić Lamborghini Reventona to jesteś kimś. Naprawdę kimś jesteś jednak wtedy, gdy sam potrafisz zbudować podobne auto.

Pewien pracownik fabryki stali z Cranbrook w Kanadzie marzył o swoim własnym Lamborghini. Oczywisty brak wystarczającej kasy na zakup włoskiego cacka, rekompensowały nadzwyczajne umiejętności Kanadyjczyka.

Woody postanowił jakoś połączyć swoje doświadczenie "stalowca" i fana motoryzacji, by zbudować Woodighini, czyli wierną kopię Lamborghini stworzoną przez Woody’ego.

Zamiast kilogramów włókna węglowego, projektant-amator wykorzystał kilogramy stali. Odpowiednio wszystko wymierzył, wyprofilował, zespawał poszczególne fragmenty i po wielu miesiącach wieczornej i weekendowej pracy z garażu wyjechało szare monstrum do złudzenia przypominające włoskie superauto.

Samochód powstał na bazie małego sportowego Pontiaca Fiero, kupionego przez Woody’ego za śmieszne 60 USD. Jednym z głównych celów „majsterkowicza” było stworzenie pojazdu, który nie tylko będzie stał w garażu, ale służył na co dzień właścicielowi. Udało się.

W takich chwilach pojęcie "DIY" (Do It Yourself) nabiera szczególnego znaczenia
.