niedziela, 28 sierpnia 2011

Noble Automotive Ltd. - legenda kontra rzeczywistość

Tekstem o Feniksie i jego długach sprowokowaliśmy dyskusje nt. wartości spółki, jak i opłacalności całego biznesu. Między wierszami zasugerowaliśmy, że budowane metodą garażową superauta są najczęściej niczym więcej, jak bardzo kosztownym hobby. Realizowaniem młodzieńczych pasji i zainteresowań.

Oprócz tradycyjnych i nudnych już zarzutów o manipulację trudno było znaleźć argumenty podważające naszą tezę. Ogólnie dowodem na to, że manipulujemy jest zarzut... że manipulujemy i już. No cóż, można i tak.

Postanowiliśmy więc własną hipotezę zweryfikować sami. Udaliśmy się na kolejną wycieczkę do Anglii za 5 funtów i od razu sprawdziliśmy legendę, jak sami o tej marce mówią ludzie z GK Veno. Zweryfikowaliśmy jak sobie finansowo radziła i radzi firma, którą założył w 1999 roku pan Lee Noble, czyli Noble Automotive Ltd. To właśnie Noble Automotive zbudował (podobno) kultowe modele: M10, M12, M400, M14, M15, M600.

Weryfikacja wyników z działalności projektowania i sprzedawania supercarów jest o tyle wymowna, że firma ma za sobą dobre kilka lat działalności. Nie jest marką anonimową oraz zbudowała samochody, których osiągi są weryfikowane na torze, a nie na papierze. Trzy cechy, których akurat nie można przypisać Arrinerze.

Kapitał zakładowy spółki Noble Automotive Ltd. znacząco różni się od Feniksa i wynosi 250.000 funtów. A podobno spółki o niskim kapitale zakładowym, to w Anglii norma. Jak widać niekoniecznie.


Jak wiadomo w 2006 roku Lee Noble rezygnuje z funkcji dyrektora (odpowiednik prezesa w Polsce) i opuszcza firmę noszącą jego nazwisko. Pozostawia w portfolio spółki słynne modele "M-". W jakiej kondycji pozostawia firmę? Kapitał własny spółki na koniec 2005 roku wyniósł... minus 2.510.478 funtów (!)


Po opuszczeniu spółki przez Lee Noble'a wyniki firmy uległy lekkiemu polepszeniu. W wyniku za 2008 roku kapitał własny spółki, to "tylko" minus 1.711.573 funty.


To jednak nic w porównaniu z wynikami za rok 2010, czyli ostatni rok księgowy. Przypominamy, że to jedenasty rok działalności firmy. Jest więc ona zupełnie dojrzała, a ofercie firmy znajduje się flagowy produkt Noble M600. Ładnie działa cała otoczka związana z marką Noble, bo firma posiada sieć dealerską, a nawet kolekcje firmowej odzieży. Jaki jest efekt działalności w tym wymagającym sektorze?

Kapitał własny spółki za 2010 rok wynosi... minus 4.100.087 funtów (!!!) Łączne zadłużenie Noble Automotive Ltd, to ponad 5 milionów funtów.
             

Tak wygąda rzeczywistość finansowa w zderzeniu z pasją tworzenia. To chyba również odpowiedź na pytanie: dlaczego znana postać z nazwiskiem nie zwraca się po kapitał na projekty na własnym podwórku. W kraju, gdzie rynek kapitałowy, ale również motoryzacyjny stoi na o wiele wyższym poziomie. W kraju, gdzie autorzy Top Gear chwalili auto marki Noble...

Nasza diagnoza jest prosta: ten biznes - w wydaniu garażowym - jest po protu nieopłacalny. Rynek supercar jest zdominowany przez kilka marek, które są w stanie na siebie zarobić. Marki z długoletnią historią, profesjonalnym zespołem inżynierów, doświadczeniem i uznaniem u klientów. Reszta skazana jest na porażkę, nawet jeśli za stołem kreślarskim stoi, tylko i aż, Lee Noble. A może to tak naprawdę legenda, ale tylko w środowisu owych hobbystów, których zresztą na owe auta nie stać? Bo chyba prawdziwy sukces odnosi się zdobywając rynek - tutaj tego zabrakło.

W przypadku Arrinery będzie inaczej? Państwo raczą żartować :) No bo gdzie porównywać Noble Automotive do Arrinera Automotive? Tej drugiej brakuje wszystkiego: profesjonalizmu, doświadczenia, marki, tradycji czy prototypu, który jeździ zgodnie ze specyfikacją. A jak widać z powyższego posiadając nawet wszystko, co powyższe nie przekuwa się to w zyski, lecz ogromne straty.

Puenta może być tylko jedna: w takim wydaniu jest to zajęcie dla zapaleńców i hobbystów. Dopóki znajdują pieniądze na finansowanie swoich zainteresowań, bo przecież nie chodzi o zarabianie...

Fenix to przecież, podobnie jak Arrinera, kolejny pomysł pasjonata motoryzacji. Tylko, że nie jesteśmy na początku XX wieku... No, ale może za którymś razem się uda? Może kilku pasjonatów pokona zespoły inżynierskie i znakomitych rzemieślników z McLarena, Bugatti czy Lamborghini?

wtorek, 23 sierpnia 2011

Od oszusta do prezesa?

O prezesie spółki Arrinera Automotive SA, panu Łukaszu Tomkiewiczu, napisaliśmy sporo w jednym z ostantich postów. Jak widać prezes poznał się na własnej głupocie i od czasu pubikacji tekstu - forum Bankiera już tak oficjalnie nie odwiedza.

W światku tuningowców pan prezes znany jest przede wszystkim pod nickiem M@verick, a że przed laty był bardzo płodnym autorem tekstów w internecie, to ich lektura całkowicie dopełnia profil tej osoby. 


Bynajmniej nie chodzi o tu o fachowe wypowiedzi czy informacje o pobieranej edukacji. Zresztą braki w edukacji oraz indolencja w zakresie nauk technicznych znakomicie pasuje do opowieści pracowników Veno Automotiv SA. Była ona powodem licznych żartów, a przede wszystkim ogromnych wydatków i opóźnień w fazie projektowania prototypu (pisaliśmy o tym kilkukrotnie w przeszłości).

Z publicznych wypowiedzi sprzed kilku lat rysuje nam się postać cwaniaczka. Drobnego oszusta, który reklamuje własny serwis z tekstem, jak ominąć opłatę za miejsce do parkowania. Udziela też porad - bazując na rodzinnych zwyczajach - w sprawie nie płacenia zaległego podatku drogowego.


Zapraszam do przeczytania artykułu "Jak oszukac parkometry w Warszawie" w serwisie www.Motoryzacja.info.pl Jest tam przedstawiony ciekawy sposob w jaki mozna zredukowac koszty stania w centrum Wawy. Szczegolnie polecany dla osob, ktore musza zostawiac swoje autka na wiele godzin.
Szczerze mowiac to moj brat (Marek Tomkiewicz - przyp. red.) mial podobny problem tez i to olal. Obecnie nic juz nie nie przychodzi, zapomnieli moze ? A moze pomoglo w tym to, ze sprzedal swoj samochod mi a ja go po roku opylilem takze. Nie wiem, moze ktos na grupie bedzie cos wiedzial.  Ale ogolnie nie martw sie w Polskich urzedach jest totalny "burdel" i niezbyt skutecznie udaje im sie wyegzekwowac cokolwiek. Znam goscia, ktory zebral w ciagu ostatnich 4 lat ponad 5 tys. mandatow do zaplacenia i zaplacil przez te lata raptem 800 zl ! Ma do tego juz ok 50 punktow karnych i caly czas jezdzi !!! Przyslali mu rok temu pismo z prosba o oddanie prawka jazdy i na tym sie skonczylo. Ja bym sie nie martwil, ale nie sugeruj sie tym do konca, moze tylko w Warszawie jest taka wolna amerykanka.

Żródło

Czy M@averick dzisiaj jest innym człowiekiem? Chyba nawet naszym oponentom ciężko w to uwierzyć. To nadal ten sam cwaniaczek, który bardzo chętnie tu i tam poszuka możliwości, żeby wzbogacić się na jakimś przekręcie. 


A że zdaje sobie sprawę z tego, że "w polskich urzędach jest totalny burdel", to tak jak kiedyś nie bał się straży miejsckiej i urzędu skarbowego, tak dzisiaj nie boi się KNFu.

Szkoda, że pan Tomkiewicz nie pozostał wierny swojej pierwszej pasji. Może dzisiaj GK Veno budowałoby statek kosmiczny (oczywiście wg projektu Łukasza Tomkiewicza)?


Jestem maksymalnym fanatykiem lotnictwa. M. in. Sam zaprojektowalem, wykonalem i oblatalem kilka samolotow zdalnie sterowanych. Mam sciagniete z sieci duzo naprawde extra zdjec samolotow, z przyjemnoscia wysle je kazdemu kto sie zglosi, tylko taka osoba musi miec sporo cierpliwosci w sciaganiu poniewaz jest ich naprawde sporo (glownie amerykanskie samoloty). Jako, ze mam darmowy dostep do sieci na laczu stalym, z checia pomoge innym. Prosze o podanie dokladnego adresu stron ze zdjeciami samolotow a ja je sciagne i wam powysylam.

sobota, 20 sierpnia 2011

Fenix Automotive Ltd. - to my jednak podziękujemy...

Wybraliśmy się do Anglii sprawdzić, jaką wartość przedstawia potencjalny nabytek GK Veno, czyli Fenix Automotive Ltd. Sprawa jest o tyle ciekawa i ważna, że zakup tej firmy będzie najprawdopodobniej finansowany rękami akcjonariuszy Veno i AA. 

No to pojechaliśmy poszukać Feniksa. To w końcu podobno ma być jakaś poważna firma... Bo wielkie nazwisko, bo supersamochody, bo nietuzinkowy majątek samej spółki (wynikający choćby z wartości mitycznych supercarów). Jak w większości naszych publikacji, na potwierdzenie faktów, zamieszczamy fotokopię najciekawszych dokumentów.

Informacje o samej spółce pochodzą z raportów z kwietnia 2011 roku.


Pierwsza ciekawostka. Jak się okazuje kapitał zakładowy Fenix Automotive Ltd. wynosi... 1.000 funtów. Tak, to nie jest pomyłka. Co ciekawe, spółka z tak niskim kapitałem nie mogłaby być założona w Polsce, gdzie dolny próg dla spólki z o.o. wynosi 5.000 zł, czyli powyżej 1.000 funtów. 

Warto pamiętać o wielkości kapitału zakładowego w kontekście ewentualnych roszczeń, bo tylko do tej kwoty spółka odpowiada za swoje zobowiązania. A z krótkiej historii GK Veno pamiętamy już nie jedne wierzytelności uznano za "nie do odzyskania".


Co ciekawe, słynny pan Lee Noble nie posiada wszystkich udziałów w spółce. Nie posiada on nawet pakietu większościowego. Fenix Automotive Ltd. ma dwóch wspólników po 50%, po 500 funtów każdy. 


Kolejne dane dotyczące firmy są jeszcze ciekawsze, bo dotyczą wyników finansowych i ogólnej kondycji finansowej spółki. Najnowsze upublicznione przez Feniksa dane pochodzą z czerwca 2010 roku i dotyczą roku obrotowego 2009. (wyróżnienie specjalnie dla tych wszystkich, którzy uważają, że manipulujemy, bo odpowiednio wielkimi literami nie piszemy to... co napisaliśmy :)


Wartość księgowa netto spółki... 555 funtów.

 Kapitał własny spółki... minus 26.148 funtów

Jak widać spółka miała wierzytelności (skąd my to znamy). Ile jest winna i komu wyjaśnia dodatkowa notka. Okazuje się, że drugi ze współników pożyczył jej 30.000 funtów. Na dzień powyższego raportu pieniądze nie zostały przez spółkę oddane pożyczkodawcy.


Z powyższego wynika jeszcze jedna ciekawa sprawa. Pan Lee Noble jest winien spółce 500 funtów (prawdopodobnie chodzi o opłacenie własnych udziałów w spółce). Wygląda na to, że legenda wokół tego projektanta to jedno, a rzeczywistość i sukces finansowowy to drugie...

Prosimy wyciągnąć z powyższego wnioski wedle osobistych przemyśleń i kalkulacji. Każdy ma prawo do własnych decyzji, a my tylko prezentujemy fakty takimi jakie są. Fakty, o których solidarnie wszyscy w spółkach GK Veno milczą.

PS. Nasza wycieczka do Anglii była oczywiście wirtualna. Koszt: 5 funtów. Tyle kosztuje zdobycie podstawowej wiedzy, która wystarcza za ocenę potencjalnej inwestycji.

PS2. Wkrótce udowonimy, że na superautach mogą zarobić tylko najwięksi o ugruntowanej pozycji. Oczywiście posiłkując się dokumentami, a nie domysłami. Najpierw liczy się marka, a potem nazwisko i pasja...
 

środa, 17 sierpnia 2011

Jak kupić Feniksa, nie mając pieniędzy na... Feniksa?

Najlepiej udawać, że pieniądze są:

AA ma zagwarantowane środki zarówno na wyprodukowanie wersji produkcyjnej auta, jak również na przejęcie udziałów w Fenix Automotive.

Z czasem należy nieco zmiękczyć twarde "mamy środki", na lżejsze "wiemy, skąd pozyskamy":

Rozpatrywanych jest kilka możliwości sfinansowania wersji produkcyjnej auta: od emisji akcji z wykorzystaniem prawa poboru, po warranty wyemitowane podczas ostatniego walnego. W sumie w tym celu zostało wyemitowanych 20 mln warrantów. Gwarantem finansowania jest nie tylko VENO, ale i nowi akcjonariusze Arrinera Automotive.

Czyli de facto: mamy, ale nie mamy... Jakie to normalne w spółkach Grupy Kapitałowej VENO.

Teraz - zamykając całą historię z kupnem udziałów w Feniksie - należy przypieczętować to odpowiednią umową. Płatność oczywiście rozłożona w ratach, a największa jej część (a może całość) do uregulowania za kilka miesięcy. Wtedy powinno się już zebrać trochę grosza z megaemisji na Veno i emisji na Arrinerze (mimo, że debiutu jeszcze nie było, już wiadomo, że będzie emisja).

I tylko nieliczni, co szukają dziury w całym będą pamiętali o tym, że przecież twierdzono, że Arrinera na wszystko ma pieniądze. To może odda spółce VENO wkładany w nią przez trzy lata kapitał (ponad 3 mln pln)?

 

czwartek, 11 sierpnia 2011

Czy prezes obejmie akcje po 7 gr?

Czyli po cenie emisyjnej, po której oferował akcje akcjonariuszom?


Pytanie z pozoru nie jest retoryczne. Zakładamy bowiem, że cena zaproponowana inwestorom była przemyślna i optymalna z punktu widzenia planów biznesowych oraz strategii. Mamy przecież do czynienia z poważną spółką giełdową. Nie bez znaczenia są także potrzeby spółki zależnej (Arrinera Automotive SA) i spółek, z którymi Veno współpracuje (choć ich nazwy od kilku miesięcy inwestorzy nie mają szansy poznać).

Odrzucamy złośliwe twierdzenia, że 7 gr było ceną emisyjną nie popartą żadnymi potrzebami i wyliczeniami, a jedynie wyskokiem kursu. Wyskokiem natychmiast wykorzystanym do szybkiego ogłoszenia megaemisji i próbą zebrania jak największego kapitału z rynku (bez dokładnego poinformowania o celach).

Podsumowując - czekamy na emisję akcji oraz jej objęcie przez zarząd, inwestorów i zaprzyjaźnione fundusze (Zen Capital, Heros Capital, Namiron Investment i in.)

 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Drugie oblicze prezesa Tomkiewicza, czyli 178.73.36.*


Tym razem będzie jak u Hitchcocka: najpierw trzęsienie ziemi, a później jeszcze ciekawiej. Będziemy mówić o prezesie firmy Arrinera Automotive SA. Co kryje się pod tym pudrem uśmiechu do kamery?

Dotarły do nas sygnały, że ludzie z GK VENO SA poświęcają dużo czasu na wpisy na forach internetowych w celu autopromocji. Do sprawy podchodziliśmy z dystansem, aż do czasu, gdy pana Łukasza Tomkiewicza złapaliśmy praktycznie za rękę.

W dniu prezentacji samochodu p. Tomkiewicz udzielił wywiadu "Pulsowi Biznesu", w którym ujawnił informację, która nigdy wcześniej nie była podawana: auto będzie miało dopisek "by Lee Noble". Artykuł z filmem ukazuje się na stronach internetowych pb.pl w dniu następnych o g. 08:41. 

Tymczasem kilka godzin wcześniej na forum Bankiera ukazuje się post, a w nim teksty, które powinny być znane tylko i wyłącznie redakcji "PB" oraz osobie, z którą był wywiad. Łukasz Tomkiewicz nie wytrzymuje ciśnienia, wchodzi na forum i pisze dokładnie o tym, co nigdy nie wcześniej było podawane. (No chyba, że zakładamy, że post został napisany przez redaktora "PB"). Proszę zapamiętać adres IP p. Tomkiewicza: 178.73.36.*

Wywiad z prezesem Tomkiewiczem sporo wyjaśnia. Ma on przygotowane odpowiedzi, dlatego nie potrafił zrozumieć pytań dziennikarza. Już na samym początku odpowiadając nie na temat zaczął używać ogranych argumentów. I bingo! Proszę jeszcze raz posłuchać jego tłumaczeń, o tym jak spóźnili się Kanadyjczycy (początek wywiadu), a potem przeczytać inną wypowiedź sprzed paru tygodni. Czy to nie te same zdania? Kolejny zbieg okoliczności? :) A jakie IP? Oczywiście 178.73.36.*

Tak jak napisaliśmy na początku - teraz będzie już tylko ciekawiej. Nie chcemy odbierać Państwu pasjonującej lektury i wypocin pana prezesa. Najszybciej można do nich dotrzeć wpisując w wyszukiwarce: VENO 178.73.36.* site:www.bankier.pl  

Proszę zwrócić uwagę, że dziwnym trafem właśnie to IP najczęściej prezentuje informacje z pierwszej ręki. O tym, że właśnie przed chwileczką pokazały się nowe zdjęcia na blogu, albo nowe informacje na Facebooku, albo artykuł na firmowym blogu. Zaiste czysty przypadek. A oto kilka perełek (zachowano oryginalną pisownię):


[178.73.36.*], 2011-05-27 23:57
Lee Noble ma opracowac wersje Arrinerry, ktora ma wystartowac w wyscigu 24-godzinnym Le Mans. Nadwozie z włokna weglowego i wahacze odlewane ze stopu magnezowo-tytanowego. Co ciekawe silnik bedzie diesel tak jak w zwycieskich Audi. (...)

[178.73.36.*]    2011-06-11 13:55
a moze dba o odpowiedni poziom aby to forum bylo tak dobre jak te na prakiet.com a nie przypominało tak jak to było do tej pory pudelka biznesu ( www.pb.pl ) 


[178.73.36.*]    2011-05-26 18:02
(...) A teraz najlepsze:
a) 9 czerwca premiera auta i foty, ktore obiegna caly siwat
b) potem pewno jakie soficjalne foty
c) pewno zapowiadany teledysk krecony z helikoptera
d) wszedzie bedzie pelno auta w prasie i telewizji

Wiecie co sie bedzie dziac ???!!!! Wiecie jak wzrosnie kurs akcji ????!!! Ku... zarobimy taki szmal, ze szok !!! Bedzie znowu 20-25 groszy !!! Dopiero wtedy swiat zacznie pisac jak zobaczy auto w akcji !!!  



CZUJE, ZE TO KU... BEDZIE ROK ARRINERY !!!

NA RAZIE ZAROBILEM PONAD 100% A WY ?? CZY ZYCIE NIE JEST PIEKNE ???


PANOWIE ! STAWIAMY POMNIK ZE ZLOTA KUICHOWI I TOMKIEWICZOWI !!! 


[178.73.36.*]    2011-05-18 16:47
Ja pie..... kurs mamy rzędu 18-20 groni !! W końcu zarobimy fortunę ! Warto było czekać te 2 lata !! Ja ze średnią 3 gronie zarobię jakieś 600% czyli ponad 400 tys zł !!! Dobra pensja miesięczna wychodzi !Szok !! Dziś chyba nie usnę ! To będą wakacje !! Do zobaczenia gdzieś na świecie bo spadam na 2 miechy po prezentacji auta !



[178.73.36.*]    2011-08-08 06:38
 (...) Lee Noble to brytyjski przedsiębiorca, projektant i inżynier motoryzacyjny. Został okrzyknięty najbardziej płodnym brytyjskim producentem samochodów o jakim słyszano. W ciągu trzech dekad stworzył ponad 2000 samochodów własnego projektu. Prawie każdy z nich prezentuje nowatorskie osiągi, ignorując po części kwestie komfortu, czy też bardzo wytwornego wyglądu. Jeden z nich, Ultima, był nawet (...)


[178.73.36.*]    2011-03-16 00:15
Czy ktos tu by mogl szczegolowo opisac jakie sa poszczegolne etapy produkcji supercarow ? Wiem, ze na poczatku sa szkice rysowane przez styliste. Jakie sa nastepne etapy? Ale tak na serio prosze., bez zlosliwosci.

Pytam bo dziwia mnie mocno ponizsze zdjecia. Jakos tak nieestetycznie wygladaja te samochody. (...)

[178.73.36.*]    2011-07-30 00:04
Po wpisaniu na youtube arrinera automotive wyskakuje nowy filmik ze wczoraj jak testowali auto na trasie S8 !

[178.73.36.*]    2011-06-22 23:49
Veniaki dzis olbrzymie zwyciestwo oglosili
Venoswoloczowcy znowu totalnie sie pograzyli
Miala byc ogromna bieda i zapomnienie
A zamiast tego przyszlo wielkie wyroznienie
Rynek oszalal na punkcie ich akcji
A leszcze siedza wkurzone w ubikacji
Ludzie napychaja sobie kieszenie kasa
A innym zostaje przygladanie sie grubasom
Moral tej bajki jest wszystkim oczywisty i znany
Kto slucha venoswoloczy czuje sie przegrany

To tylko odrobina "tfu-rczości". Ludzie z GK VENO sa ignorantami i taką samą miarą mierzą innych. Dopuszczając się do wypuszczania tekstów bezpośrednio z firmy, nie zadbali nawet o właściwe zamaskowanie swojej działalności. Brak zwykłej samokontroli i zero profesjonalizmu, czyli wszystko to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni dało o sobie znać. Gratulujemy dobrego samopoczucia. 

Czy takim samym samopoczuciem wykaże się Komisja Nadzoru Finansowego? Czy właściwą formą komunikacji z inwestorami nie powinna być strona internetowa spółki, a w szczególności raporty EBI oraz ESPI? Czy nie jest to manipulacja?

Ps. Tajemnicą Poliszynela jest informacja, pod jakimi nickami nadaje 178.73.36.* na innych giełdowych forach internetowych... W każdym razie życzymy powodzenia z takimi ludźmi za sterami.



środa, 3 sierpnia 2011

Paparazzi i statyści na tropie Arrinery

Jednym z paparazzich, którzy zachwycili się widokiem Arrinery i "spontanicznie" zaczęli robić jej zdjęcia jest pan Pavlo Burkatskyy. Jak czytamy za serwisem Golden Line stylista w firmie... Arrinera Automotive SA. W wolnych chwilach dorabia w roli statysty? Trzeba przyznać - pełen profesjonalizm w robieniu "ściemy" :)


 





wtorek, 2 sierpnia 2011

Veniaki za sterami spółek, cz. 2

Po całej tej aferze związanej z projektem Stealth B6 i Stealth B7 miała miejsce jeszcze jedna ciekawa sytuacja. Postanowiono, że Carbon Design SA przestanie być firmą produkcyjną, zmieni nazwę i strategię oraz stanie się kolejną spółką inwestycyjną na rynku NewConnect.

Pozostawał jeszcze majątek firmy, z którym trzeba było coś zrobić. Najlepiej korzystnie sprzedać tak, aby akcjonariusze byli zadowoleni. Wszystko wskazuje jednak na to, że prezes Obszański miał na myśli tylko jednego zadowolonego akcjonariusza: ludzi z GK Veno. 

Cały majątek produkcyjny firmy, której kapitalizacja w styczniu 2010 wynosiła ok. 7,5 mln zł sprzedano za 50 tys. zł w gotówce plus 400 tys zł w akcjach mocno wirtualnej spółki. Żeby tego było mało prezes Mariusz Obszański dorzucił w promocji wierzytelność wycenianą na 400 tys zł. Wierzytelność pochodzącą od biura maklerskiego (bynajmniej nie od spółki w rodzaju ETD).  

Ktoś mógłby powiedzieć, że to celowe działanie na szkodę spółki (ściagane z urzędu). No tak, tylko co z tego? Szczęśliwym nabywcą przecenionego majątku stali się panowie: Marek Tomkiewicz, Łukasz Tomkiewicz i Arkadiusz Kuich pod postacią Veno Automotive SA (dziś Arrinera SA).

Według osób, które nam o historii opowiedziały wynika, że Veno Automotive SA kupiło składniki produkcyjne Carbon Design SA za ok. 20% ich wartości (!!!). Dokładnych zasad wyliczenia oraz metody oczywiście nie podano. Oczywistym jest, że panowie z GK Veno otrzymali cały majątek praktycznie za darmo. Blumerang dostał za to w prezesa Obszańskiego. Tyle zadziwiających faktów i żadnego racjonalnego wytłumaczenia, ale może się czepiamy szukając w tym wszystkim sensu.

Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że - po kolejnej zmianie nazwy, dzisiaj, to Blu Pre IPO SA - spółka pod skrzydłami Blumeranga radzi sobie coraz lepiej.


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Veniaki za sterami spółek, cz. 1

Udało nam się dotrzeć do osób, które opowiedziały nam jak wygląda prowadzenie spółek giełdowych (sic!) oraz skąd wziął się majątek Arrinera Automotive SA? Poniżej podsumowanie i najważniejsze fakty z naszych ustaleń.

___________________________________________

Gdy Mariusz Obszański, człowiek wywodzący się ze spółki Blumerang, doprowadził do odwołania Arkadiusza Kuicha i zastąpił go na stanowisku prezesa Carbon Design SA, to odkrył, że kondycja firmy którą przejął nie jest tak różowa jak rysował ją poprzedni prezes. Wepchnięta na siłę na NewConnect (wbrew zaleceniom audytorów) spółka nie zarabiała na siebie, bo pieniądze akcjonariuszy „rozeszły się" po spółkach z Grupy Kapitałowej, czy raczej "Grupy Osobowej", głównie do: Veno SA, Veno Automotive SA i ETD Sp. z o.o.

Carbon Design SA zostało spustoszone przez - delikatnie mówiąc - nietrafione inwestycje w tuning autorstwa dzisiejszego prezesa Arrinery SA, p. Łukasza Tomkiewicza. Na początku postanowił on rozkręcić biznes związany z tuningiem, by kilka miesięcy później ogłosić chęć zawojowania świata superautem. 

Realizując życiową pasję pana prezesa zatrudniono drogich pracowników powyciąganych z firm takich jak Bella. Powód generalnie słuszny - skoro nie można nic włożyć w firmę od siebie (poza pomysłem), to należy wziąć do współpracy specjalistów. Dodatkowo około miliona złotych - oczywiście pochodzących od inwestorów - pochłonęło oprogramowanie inżynierskie, frezarki CNC, maszyny do produkcji laminatów czy skaner 3D. Można powiedzieć - rzecz oczywista, że trzeba ponieść pewne nakłady na inwestycje. W wywiadach epatowano rozpoczęciem produkcji sprzedaży superauta (o częściach do tuningu właściwie już przestano wspominać). Z tym, że ów biznes nawet nie miał szansy zaistnieć w ówczesnej formie.

Dlaczego? Nasi informatorzy są zgodni: prawdopodobnie dlatego, że p. Łukasz Tomkiewicz nie był w stanie wydalić z siebie żadnego projektu. Sześciu programistów ślęczało przy oprogramowaniu za 300 tys. zł i starało się uczynić zadość wizjom prezesa Veno Automotive SA. Za każdym razem gdy wydawało się, że są bliscy zrozumienia planów, to p. Tomkiewicz swoją wizję zmieniał. Ponad pół roku trwała ta zabawa
w kotka i myszkę. Z planowanych prawie dwustu projektów powstały niecałe dwa.

Na polecenie prezesa Łukasza Tomkiewicza kupiono dwie frezarki numeryczne. Niestety wcześniej nie zapytano nikogo z zespołu o przydatność czy specyfikację. Tym samym inwestorzy zapłacili kilkaset tysięcy złotych za frezarki CNC, których nie udało się zmusić do bezawaryjnej pracy. Trzeba przyznać, że na frezarkach wykonywano inne projekty komercyjne dla firm zewnętrznych. Natomiast same problemy z maszynami były dla panów prezesów Veno SA i Veno Automotive SA znakomitą podkładką na totalną niekompetencję i brak wiedzy w zakresie prac, na jakie się porwali. Oczywiście rynek był informowany o opóźnieniach i oczywistej winie fatalnych maszyn.

Sytuacji finansowej nie sprzyjało także drenowanie kasy spółki Carbon Design SA przez zakupy części i usług na rzecz Veno Automotive SA oraz fikcyjne zatrudnienie kilkunastu osób upadającej ETD (z prezesem Arkadiuszem Kuichem na czele). Reasumując sytuacja finansowa Carbon Design SA nie była różowa, ale p. Mariusz Obszański dał się podejść jak dziecko. Teraz to on był odpowiedzialny za cały pozostawiony w spadku nieporządek. Pretensje mógł mieć tylko do siebie, bo był na tyle nieostrożny, że nie sprawdził sytuacji finansowej firmy. Być może uwierzył p. Kuichowi na słowo.

Jak nam powiedziano w tamtym czasie Carbon Design SA rozpoczynało realizację zlecenia dla Autogroup SA na budowę nadwozi do samochodów Stealth B6 i Stealth B7. To była jego jedyna szansa na wyjście z kłopotów dla spółki. Mechanizm był prosty: kolejne etapy budowy były wyceniane przez zespół specjalistów, wystarczyło zawyżyć dwukrotnie te wyliczenia i do firmy Autogroup SA szło info ile ma zapłacić. No i Autogroup SA płaciło nie wiedząc jednak, że właśnie finansuje niekompetencje byłych prezesów i spokojny sen nowego (co najmniej dwukrotnie przepłacając za wykonane zlecenie!).

Nowy prezes Mariusz Obszański domyślał się już wtedy, że "Veniaki" nielegalnie finansowali działalność swoich spółek z pieniędzy pochodzących z Carbon Design SA. Wydaje się, że jednak nie zrobił nic, aby te pieniądze odzyskać. Wolał niezbyt czysto pograć z przyjaciółmi z Blumeranga. Może wykazał się realizmem zdając sobie sprawę z tego, że oni po prostu mają pieniądze, a od „Veniaków” i tak nic by nie wyszarpał. Tak oto Blumerang dzięki zapobiegliwości prezesa Obszańskiego zapłaciło za projekt B6/B7 dwa razy więcej niż realnie to kosztowało.

CDN...

  

sobota, 30 lipca 2011

Podobno Veniaki, to uczciwi ludzie

Podobno Arrinera jeździ już od dawna. Podobno świetnie się prowadziła. Podobno informacje o awarii silnika i drzwiach to nie prawda. Podobno ponad miesiąc temu Arrinera potrafiła pojechać nawet całe 160 km/h. Podobno spółka informuje tylko o "najbardziej prawdziwych informacjach". No jeśli tak, to czym właściwie jeździł prezes Tomkiewicz i o jakim samochodzie opowiadał w wywiadzie dla pb.pl, skoro dopiero:

(...) w dniach 27 i 28 zostały przeprowadzone pierwsze testy drogowe auta, w dniu wczorajszym zaprezentowane zostały zdjęcia z tych testów, a do poniedziałku 01/08/2011 zostanie zaprezentowany film z tych jazd.


Nawet w najprostszych sprawach trzeba umieć kłamać, a potem pamiętać o tym i być konsekwentnym. O ile w tych kłamstewkach mogą się jeszcze autorzy połapać...


Helikopter też ma 4 kółka

Już nadarzała się okazja, żeby napisać kilka pozytywnych zdań o prezentacji jeżdżącej (sic!) Arrinenry. Już wydawało się, że tym razem obietnica publicznie złożona przez p. Tomkiewicza i p. Kuicha będzie spełniona, ale.. nic z tego. Już nawet nie chodzi o niedotrzymanie terminu, ale jeśli profesjonalna sesja nagraniowa z helikoptera równa się 58 sekundowemu filmikowi kręconemu "z ręki" aparatem foto, to trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Tym bardziej, że zapowiedź filmu była całkowicie poważnie przekazywana rynkowi. Jak widać nic w tej spółce się nie zmienia. Obietnice to jedno - ich realizacja drugie.

Jak można fajnie nakręcić filmik o samochodach proszę zobaczyć tutaj. Polecamy uwadze panom z Veno i Arrinery oraz licznej gawiedzi pasjonujacej się clipem, nagrywanym bujająca się ręką. Uwaga! Samochody na filmie kręcą bączki, ostro startują i hamują, a czasem jadą ponad 200 km/h. Naparwdę, te samochody tak potrafią... A tutaj końcowy efekt solidnej pracy paru chłopaków z osiedla. Kolejny raz podpowiadamy: zlecajcie Panowie robotę ludziom, którzy się na niej znają. Możecie potem pisać, że wszystko jest na odwrót niż pisał VenoWatch, ale póki czas częściej korzystajcie z naszych porad!


piątek, 29 lipca 2011

Arrinera ma 4 koła i jeździ

Akcjonariat spółki VENO jest doprowadzony do stanu, w którym jeżdzące auto jest wynoszone do rangi wynalezienia - nomen omen - koła. W sumie jest to jakaś metoda, by doprowadzić inwestorów do skrajnego braku zaufania do spółki. Wtedy pokazanie auta w ruchu urośnie do rangi wielkiego wydarzenia. Ponad miesiąc temu napisaliśmy:

Obok problemów z silnikiem i elektroniką, nad którą prowadzone są prace (być może już z jakimś sukcesem) - w samochodzie prawidłowo nie otwierają się drzwi... Stąd kolejny brak choćby jednego zdjęcia z pokazu, gdzie drzwi są efektownie otwarte do góry.

Istnieje poważny problem z drzwiami projektowanymi do modelu cabrio (zdjęcia prezentowaliśmy w poprzednich tygodniach - zawsze był to model bez dachu). Ponieważ Lee Noble od razu po oglądnięciu samochodu skreślił cabrio, to dach po prostu dospawano. Domyślamy się, że już nie było czasu na właściwe spasowanie elementów. Również praca nad tym elementem trwa w najlepsze, szczególnie, że obiecane były zdjęcia z helikoptera miesiąc po prezentacji auta.

Czekamy na efekty...

Doczekaliśmy się efektów, bo na firmowym blogu pokazano auto poruszające się po drodze. Awaria związana z elektroniką silnika została - tak jak sygnalizowaliśmy miesiąc temu - opanowana. Sporo jest też zdjęć z otwartymi drzwiami. Ciekawe skąd takie nagromadzenie... A jeśli to takie efektowne, to czemu nie widzieliśmy ich na pokazie ponad miesiąc temu? :)

Na sławetnej prezentacji obiecano film z helikoptera w ciągu miesiąca. No to czekamy na efektowny filmik z powietrza.


niedziela, 24 lipca 2011

Rynek się myli w wycenie?

Według opinii prezesa VENO SA wycena rynkowa spółki jest bardzo niesprawidliwa i niedoszacowana. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w rzeczywistości na tle konkurencji, czyli wiodących spółek z branży. Zbadaliśmy najistotniejsze wskaźniki i współczynniki, tj.:
  • Kapitalizacja (rynkowa wartość),
  • Free Float (ilość akcji w rękach drobnych akcjonariuszy),
  • Cena/WK (cena do wartości księgowej, im niższy wskaźnik tym lepiej),
  • Zysk netto w 2010 (z racji działalności inwestycyjnej - skonsolidowany),
  • Aktywa razem (liczony jw., obrazuje wartość posiadego majątku w całej grupie kapitałowej),
  • WK na jedną akcję (wartość księgowa na jedną akcję po uwzględnieniu wyników),
  • Portoflio (aktualny portfel inwestycyjny).

Oto wyniki analizy porównawczej:

IQ Partners SA:
  • Kapitalizacja: 64,38 mln PLN
  • Free Float: 40,39%
  • Cena/WK: 1,67
  • Zysk netto w 2010: +7,8 mln PLN
  • Aktywa razem: 46,8 mln PLN
  • WK na jedną akcje: 1,33 PLN
  • Portfolio: 51 spółek (źródło)

Investcon Group SA:
  • Kapitalizacja: 81,8 mln PLN
  • Free Float: 39,91%
  • Cena/WK: 1,98
  • Zysk netto w 2010: +13,2 mln PLN
  • Aktywa razem: 62,2 mln PLN
  • WK na jedną akcję: 1,65 PLN
  • Portfolio: 38 spółek (źródło)

Veno SA:
  • Kapitalizacja: 18,78 mln PLN
  • Free Float: 100%
  • Cena/WK: 3,2 
  • Zysk netto w 2010: -2,29 mln PLN
  • Aktywa razem: 5,9 mln PLN
  • WK na jedną akcję: 0,01 PLN
  • Portfolio: 3 spółki (źródło)

Czy po takim porównaniu można jeszcze brać opinię o niedowartościowaniu VENO SA za poważną? Prawdopodobnie znajdzie się nie jedna osoba, która po analizie wskaźników uzna, że akcje na tle konkurentów są wręcz przewartościowane. I nie będzie to opinia błędna. Gdzie w tej grupie kapitałowej są jakieś aktywa? Gdzie są inwestorzy powyżej progu 5%, gdzie są zyski?

Jako zadanie domowe proponujemy przeliczenie wskaźników dla VENO SA przy cenie za akcję równą: 10 gr, 15 gr i 20 gr. Robi się lekkie oderwanie od rzeczywistości, prawda?

No to jeszcze dodatkowe ćwiczenie: proszę policzyć te same wskaźniki doliczając dodatkowe 313 mln akcji z najbliższej emisji. Kapitalizacja z marszu razy 2, a reszta wskaźników? A jeśli jeszcze cena akcji miałaby iść w górę, to może od razu z taką kapitalizacją wrzucić spółkę do sWIGu80?

Wnioski pozostawiamy osobistym przemyśleniom. Ach ten rynek, jak on się myli...

PS. Analiza na podstawie danych udostępionych przez www.bankier.pl i www.money.pl.

  

sobota, 23 lipca 2011

Więc im on jest droższy ten samochód...

Czy można napisać bardziej konkretnie?


Chciałbym przeczytać te kilka emaili na tydzień, jakie przychodzą do prezesa. Założę się, że znam już dwa. Jeden to “ENLARGE NOW BEST CIALIS PILLS”, a drugi – “Hello, I’m John Keke Wango from Nigeria. My deceased brother has deposed 15 millions billions of dollars…” andso on.


Ponawiam zatem pytanie: po co jest ten miś samochód? Nikt nie wie, więc nie trzeba się obawiać, że ktoś zapyta. A pan prezes, jako konsultant, dostaje pewnie od niego 20% ogólnej sumy kosztów, więc im on jest droższy ten samochód, tym… koniaczek? Podwójny!


A tutaj pierwowzór. Jak widać Bareja wiecznie żywy. Również na NewConnect.


Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.
[Hochwander chwyta za butelkę koniaku]
Miś: Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie! Nie stać cię! Ty musisz oszczędzać!
Hochwander: Słuchaj Rysiek! Ty nie bądź taki demagog! Jak ty robisz kombinacje to jest wszystko dobrze, a jak ja coś zaproponuję... to mi robisz szkolenie...
Miś: Ja kombinacje? Powiedz mi jedna, a dam ci wypić cała butelkę koniaku. No?
Hochwander: Daj mi pięćdziesiątkę!
Miś: No mów!
Hochwander: A kto nakręcił aferę z fałszywym bratem? Przerwałem zdjęcia, ogłoszenie. Kosztowało mnie to ponad trzysta tysięcy.
Miś: Ciebie?
Hochwander: Pieniądz jest pieniądz! Kilkaset tysięcy, za niepewne kilkaset dolarów i to jak ciotka będzie miała gest. I to według Ciebie jest w porządku!
Miś: Janek, nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Pewex`ami. Dostajemy za tego misia, jako konsultanci 20% ogólnej sumy kosztów i już. Więc im on jest droższy, ten miś tym... no? Koniaczek?
Hochwander: Podwójny...Stać mnie!

Żródło 



poniedziałek, 18 lipca 2011

Chińska zupka, czyli g... z mozgu, cz. 3

Kto by się spodziewał, że będziemy znowu grali w odgrzewane kotlety. Opowieści o inwestorach i inwestycjach, to od dawna zgrana karta w ustach GK Veno, ale jako, że sprawdzona, to raz na pół roku ów kotlet jest odgrzewany. Ostatni przełom miał przyjść wraz z inwesorem z Chin, skończyło się jak zawsze (artykuł 1, artykuł 2). 

Teraz zabawa idzie już nie o to, że ktoś będzie w Arinerrę inwestował. Nie, nie. To Arrinera będzie inwestować! :-)

Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, spółkę Arrinera Automotive S.A. stać na nabycie "znaczącego pakietu udziałów" Feniksa. A jeszcze kilka dni temu prezes Veno SA mówił, że będzie niewesoło, jeśli zamówienia na auta nie będą napływać. Wtedy spółka, żeby jako tako funkcjonować, będzie musiała się ratować emisją akcji z PP (nie było jeszcze debiutu, ale plany emisji już są).

Tak sobie myślimy, że chyba już wiadomo za czyje pieniądze ewentualny wykup udziałów w Feniksie miałby się odbyć. Tak, tak, drodzy akcjonariusze - za Wasze pieniądze. Nic tylko czekać na wywiad, w którym prezesi Kuich i Tomkiewicz poinformują, że o sukcesie tego "ciekawego projektu" (oraz obowiązkowo kilku innych) zadecyduje sukces emisji z PP na spółkach: Veno SA i Arrinera SA.

Powiedzą Państwo - przecież to bez sensu ogłaszać chęć wykupu udziałów, jeśli nie posiada się na to kapitału. Tak wiemy, że bez sensu - tylko co z tego, skoro można wypuścić komunikat i liczyć na solidną zwyżkę kursu (po to by na takiej podbitce zrobić emisję ponad 300.000.000 akcji). I kasa się znajdzie. Prawda jakie to proste? Byleby tylko w październiku nie okazało się, że inwestycja w Feniks jednak nie jest atrakcyjna dla firmy Arrinera....


piątek, 15 lipca 2011

Arrinera (anty)bohaterką bloga finansowego

Po prezentacji superauta opadł już kurz, powoli pod własnym ciężarem opada kurs spółki. Za ocenę "show" wzięli się inwestorzy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Oto opinia znanego blogera Trystero (doktoranta na uniwerystecie, a przede wszystkim doświadczonego inwestora giełdowego). 

(...) chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwa niepozorne wydarzenia związanego z warszawskim rynkiem akcyjnym. Veno – pierwsza spółka z NewConnect, która ‘doczekała’ krytycznego bloga poświęconego tylko niej zaprezentowała wreszcie nowy, ekskluzywny, sportowy super-samochód.

Inwestorzy czekali na niego trzy lata. W lipcu 2008 roku, Grzegorz Zalewski pisał o tym projekcie na swoim blogu. Grzegorz Zalewski cytował między inny fragment artykułu z Pulsu Biznesu, z którego wynikało, że pod koniec roku dopieszczony egzemplarz samochodu trafi na drogi. Mamy czerwiec 2011 roku a inwestorom zaprezentowano prototyp.


Właśnie tą prezentacją chciałbym zainteresować czytelników. Puls Biznesu stanął na wysokości zadania i w celu zrelacjonowania tego wiekopomnego momentu w historii polskiej motoryzacja na prezentację wysłał dziennikarza z kamerą (...)


Mój ulubiony fragment to ten, w którym Pan Łukasz Tomkiewicz tłumaczy dziennikarzowi przyczynę kilkudziesięciominutowego spóźnienia super-samochodu. Sztuczka w celu stworzenia napięcia? Korki na drogach dojazdowych? Nie. Odpowiedź brzmi: oczekiwanie na spóźnioną lawetę.


Czyżby polskie drogi nie były godne by jeździła po nich Arrinera? Nie. Arrinera nie mogła przyjechać ponieważ nie miała silnika. To nie żart. Prezes Tomkiewicz zaprezentował super-samochód bez silnika. Czekamy na bezkonkurencyjnego tableta… bez procesora.



 

czwartek, 14 lipca 2011

Leopard już jest OK?

Swego czasu prezes Arrinera SA bardzo oburzył się na opinie p. Piotra Zonia prezesa firmy Leopard Automobile. Jak zwykle wszyscy dokoła byli winni i bez osiągnięć. Wychodzi jednak na to, że "przyszła koza do woza"... Tylko czy p. Zoń będzie chciał pracować z ludźmi, którzy wcześniej publicznie pomniejszali jego osiągnięcia? Przypomnijmy, że już ponad rok temu prezes Leoparda jasno wyraził zdanie, co myśli o projekcie i podawanych terminach:

- Ten projekt wygląda na niemożliwy do zakończenia w wersji i czasie zgodnym z deklaracjami zarządu Veno. Jeśli ma to być auto na poziomie Lamborghini czy Ferrari, jak przekonuje spółka, to powinno nad nim pracować 50 osób przez trzy lata, w tym świetni inżynierowie zza granicy - uważa Piotr Zoń, prezes Leopard Automobile, od kilku lat produkującego w Mielcu luksusowy roadster własnej konstrukcji i mający na ukończeniu kolejny model.




A tak deprecjonował osiągnięcia Leoparda p. Łukasz Tomkiewicz (komu przypomina to ostatnie pretensje i wyliczenia braku osiągnięć przez p. Kuicha wobec prezesa Trinity SA?):


Według naszej wiedzy samochód Leopard jest opracowywany od wielu już lat i zostały na niego wydane miliony złotych: m.in. ze względu na proces homologacyjny. Od dłuższego czasu zresztą nie słychać nic o tym samochodzie. Czy jest on już w sprzedaży, ile sztuk zostało do tej pory sprzedane: tego nie wiadomo.

Żródło 3


wtorek, 5 lipca 2011

Czym zajmuje się Veno?

Wielu analityków giełdowych straciło wiarę w Veno. Radosław Tadajewski, prezes Grupy Trinity, w projekt samochodowy nie uwierzy, dopóki nie będzie mógł się nim przejechać. Uważa nawet, że takie spółki jak Veno psują opinie o rynku NewConnect. – To taki wehikuł inwestycyjny, który dawno porzucił pierwotną działalność operacyjną, a zamiast tego wprowadza na NewConnect kolejne firmy startupowe i przeszacowuje ich wartość – mówi Tadajewski.


Gazeta Prawna, 09.06.2011

wtorek, 28 czerwca 2011

Niewygodne fakty prezesa Arrinera SA

We wpisie z 1. czerwca mówiącym o dokumencie informacyjnym firmy Arrinera SA informowaliśmy o problemach prezesa tej spółki, p. Łukasza Tomkiewicza. Mimo młodego wieku, prezes Łukasz Tomkiewicz ma bardzo bogatą karierę w GK VENO: był prezesem Veno Automotive SA, udziałowcem w ETD Sp. z o.o. (w spółce, która do dzisiaj nie oddała Veno kilku milionów złotych), zasiadał w zarządzie i radzie nadzorczej Blu Pre IPO SA (d. Carbon Design SA). Zaś obecnie zasiada w radzie nadzorczej Zen Capital S.A., której prezesem jest p. Andrzej Wojno, czyli de facto Namiron Investment Ltd. O powiązaniach osobowych i kapitałowych oraz wzajemnym przenikaniu pisaliśmy na blogu już niejednokrotnie.

Wracając do problemów p. Łukasza Tomkiewicza, to dotarliśmy do zarzutów, jakie są mu postawione. Jak się okazuje prezes firmy Arrinera SA sfałszował dokumenty przy zatrudnianiu pracownika, którego wcześniej zatrudniał na czarno. Chodzi tu jeszcze o czynności wykonywane w firmie Veno Automotive SA. Chcąc wyprzedzić oskarżenia p. Łukasz Tomkiewicz złożył na jednego z pracowników doniesienie (zgodnie z zasadą, że trzeba krzyczeć najgłośniej "łapaj złodzieja!"). Zarzucił mu próbę wyłudzenia pieniędzy. Niestety dla pana prezesa ów zapobiegliwy pracownik zebrał sporo materiałów dowodowych na swoją obronę i winę p. Tomkiewicza (łącznie z nagraniem rozmowy).

Obecnie w organach ścigania trwa postępowanie w sprawie fałszowania dokumentów w Veno Automotive SA przez Łukasza Tomkiewicza. Niewykluczone, że "przy okazji" zostaną ujawnione inne nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej i innych spółek. Sprawa została potraktowana na tyle poważnie, że zdecydowano się na pobranie odcisków palców od prezesa. Nawet dla nas jest to lekka przesada, ale być może uznano, że mogą przydać się na przyszłość...


niedziela, 26 czerwca 2011

Uchwały ZWZ Veno SA idą do kosza

Po publikacji raportu EBI 19/2011 odnośnie planowanej emisji i resplitu podniosła się dyskusja w temacie braku ceny emisyjnej za puszczenie w rynek kolejnych 300 mln akcji. Zgromadzenie Akcjonariuszy delegowało do wyznaczenia ceny zarząd spółki. Brzmi poważnie, ale zarząd w tej spółce jest jednoosbowy, czyli de facto o cenie decyduje w tym momencie jedna osoba - p. prezes Arkadiusz Kuich. 

Na jakiej podstawie będzie ustalany kurs? Nic nie wiadomo, bo żadnych dodatkowych wytycznych pan Zarząd nie otrzymał. Docelowo pewnie miała to być po prostu aktualna cena rynkowa, czyli tyle ile da się maksymalnie wycisnąć z akcjonariusza.

Na nic jednak te wszystkie dywagacje. Na podstawie opublikowanego raportu EBI można z całą dosadnością stwierdzić, że uchwały podjęte na ZWZ Veno SA można o kant dupy potłuc.

Nie wiemy czy powodem tego jest elementarny brak wiedzy w prowadzeniu spółek, lenistwo, dyletactwo czy zwykły brak przykładania się do obowiązków. Zaczynamy jednak rozumieć dlaczego prawie wszystkie spółki kierowane w przeszłości doprowadzono do bankructwa lub upadku. Nie może być dobrze w firmie, która nie potrafi przeprowadzić podstawowych czynności, takich jak podjęcie uchwał na WZA. Niby tyle lat doświadczeń w biznesie, dziesiątki pozakładanych i pozamykaych spółek - i dalej to samo - amatorka na całego.

W opublikowanym raporcie z podjętych uchwał zapoznać się możemy z porządkiem obrad. W pkt. 3 par. 1 czytamy, że ZWZ stwierdzi prawidłowość zwołania zgromadzenia oraz jego zdolność do podejmowania uchwał. Każdy wie, że podejmowane jest to drogą uchwały zaraz po wyborze Przewodniczącego ZWZ. Tymczasem po uchwale nr 1 i 2, następuje przejście do uchwał dotyczących sprawozdania finansowego (3-7), udzielania absolutorium (8-13), podwyżenia kapitału i resplitu (14-17) itd.

Brakuje uchwały, która powinna mieć numer 3, o stwierdzeniu ważności ZWZ i zdolności do podejmowania uchwał! Innymi słowy zwołane na 22/06/2011 Zgromadznie Akcjonariuszy jest nie ważne, a wszystkie uchwały idą do kosza!

Temat podwyższenia kapitału i resplitu akcji, to osobna sprawa, którą emocjonują się drobni gracze. Dla nich to powód, że akcje powinny rosnąć (może faktycznie produkcja akcji, to jedyna sprawdzona rzecz w Veno SA). Ale o wiele ciekawiej wygląda sprawa z władzami spółki i sprawozdaniem finansowym. Wygląda bowiem na to, że zarząd i rada nazdorcza nie posiada wymaganego absolutorium, a sprawozdanie finansowe nie zostało do dzisiaj zatwierdzone.

Ciekawe jak wybrnie z tego "zarząd" Veno SA. Wcisnąć uchwały się nie da, bo nie można udawać, że zgubiono w raporcie uchwałę i dać teraz jej numer 2.5 (dwa i pół). Uchwały są numerowane wg ścisłego zarachowania. Być może wymyślą, że w samym raporcie źle uchwały ponumerowano, a do tego zgubiono tą o ważności ZWZ. Oczywiście dobrze wiemy, że w protokóle jest co innego, bo raport powstał na jego podstawie, więc trzeba jeszcze namówić notariusza, żeby zrobił nowy protokół i go antydatował. Być może cudownie odnajdzie się parę zdań o tym, że stwierdzono ważność ZWZ i zostanie to przyklejone do uchwały nr 1.

Czas ucieka, a Kodeks Spółek Handlowych i paragraf 25. Statutu Spółki nie pozostawia wątpliwości: "Zwyczajne Walne Zgromadzenie powinno odbyć się w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego Spółki". Zwołanie kolejnego ZWZ jest możliwe, ale trzeba to ogłosić z odpowiednim wyprzedzeniem. Poza tym to przyznanie się do popełnionych błędów, jakie zdarzać się nie powinny. A co jeśli zdenerwowani akcjonariusze zechcą w końcu pójść na takie ZWZ i głosować przeciwko absolutorium lub wprowadzeniu do zarządu / rady nadzorczej swojego przedstawiciela? 

Nie dość, że inwestorzy indywidualni nie wiedzą za ile będą kupować akcje w ramach podwyżenia, to teraz jeszcze wychodzi na to, że i tak wszystko jest nie ważne :) No i ci Panowie chcą nas przekonać, że potrafią cokolwiek wyprodukować i sprzedać? Coś co będzie wykonane zgodnie ze sztuką, prawem i ogólnie przyjętymi zasadami. Może wypadałoby się wpierw nauczyć prawidłowego prowadzenia spółek kapitałowych... Zacznijmy od zupełnych podstaw.


wtorek, 21 czerwca 2011

Kulisy prezentacji superauta Arrinera

Dotarliśmy do ciekawych szczegółów słynnej prezentacji prototypu. Jak wszyscy już wiedzą i zdążyli to w odpowiedni sposób skomentować podczas pokazywania auta nie uruchomiono nawet silnika. Nie podano konkretnych przyczyn załaniając się dawkowaniem (???) emocji. Dobrze, że nie przyjechała tylko lewa połowa supersamochodu...

Prawda jednak jest nieco inna i nie jest nią dawkowanie emocji (chyba, że negatywnych). Nasi informatorzy znają przyczynę: w dniach poprzedzających prezentację nie udało się podłączyć prawidłowo elektroniki sterującej silnikiem. Stąd wzięło się żenujące przepychanie auta z lawety na trawnik przez kilku osiłków.

Trudno cokolwiek powiedzieć o profesjonalizmie zespołu, ale chyba zwykłe przyznanie się prezesa do przejściowych problemów byłoby lepsze od chowania głowy w piasek. Tym bardziej, że prawda zawsze wypłynie gdzieś z boku. No i wypłynęła...

Obok problemów z silnikiem i elektroniką, nad którą prowadzone są prace (być może już z jakimś sukcesem) - w samochodzie prawidłowo nie otwierają się drzwi... Stąd kolejny brak choćby jednego zdjęcia z pokazu, gdzie drzwi są efektownie otwarte do góry.

Istnieje poważny problem z drzwiami projektowanymi do modelu cabrio (zdjęcia prezentowaliśmy w poprzednich tygodniach - zawsze był to model bez dachu). Ponieważ Lee Noble od razu po oglądnięciu samochodu skreślił cabrio, to dach po prostu dospawano. Domyślamy się, że już nie było czasu na właściwe spasowanie elementów. Również praca nad tym elementem trwa w najlepsze, szczególnie, że obiecane były zdjęcia z helikoptera miesiąc po prezentacji auta.

Czekamy na efekty...